Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
WTOREK 18 LUTY
Św. Konstancji
Św. Szymona
Bł. Fra Angelica
Św. Konstancji
Św. Szymona
Bł. Fra Angelica
Imieniny obchodzą:
Aleksy, Julian, Zbigniew
 

O modlitwie ustawicznej

Data publikacji: 2020-01-14 10:10
Data aktualizacji: 2020-01-15 04:55:00
RELIGIA
Modlitwa wieczorna rolnika (fragm.), mal. Artur Grottger.

Jezus Chrystus powiedział, że trzeba się zawsze modlić, a nie ustawać (Łk 18,1) Święty Paweł zaleca chrześcijanom, by się modlili bez przerwy (1 Tes 5,17). O jakiej modlitwie mówi ten nakaz, czy też rada, i jak można go wypełnić?


Oczywiście nie idzie tu o modlitwę ustną, która może mieć miejsce tylko w pewnych porach. Podobnie nie można ciągle trwać na modlitwie myślnej. Nieprzerwana pamięć na obecność Bożą jest również ponad siły ludzkie i nie da się pogodzić z troską życia doczesnego. Jakim więc sposobem, jakim rodzajem modlitwy, można spełnić zalecenie Jezusa Chrystusa? Można to uczynić przez modlitwę serca. Modlitwa serca polega na ciągłym i stałym usposobieniu duszy, przejętej miłością Bożą, ufnością oraz zdaniem się na wolę Boga we wszystkich wypadkach życia; polega też na ciągłej uwadze na głos Boży, który przemawia w głębi naszego sumienia i poddaje nam ustawiczne pragnienie cnoty oraz doskonałości.


W tym usposobieniu serca powinni być wszyscy chrześcijanie; takie było usposobienie Świętych i na takim usposobieniu polega życie wewnętrzne.

Bóg powołuje do tego wszystkich, Jezus Chrystus bowiem do wszystkich bezsprzecznie chrześcijan powiedział, że trzeba się zawsze modlić; nie ma też wątpliwości, że wszyscy doszliby do tego stanu, gdyby wiernie odpowiadali łasce. Kto ma serce przejęte stale miłością Bożą; w kim ta miłość panuje nade wszystko, jakby mu była wrodzona; kto usiłuje coraz bardziej w tej miłości postąpić, starając się podobać się Bogu we wszystkim, nie odmawiając Mu niczego, czego On żąda; kto wszystko, co go spotyka, przyjmuje jako z ręki Bożej; kto ma mocne postanowienie niepopełnienia dobrowolnie i rozmyślnie najmniejszego nawet grzechu, a jeżeli, na nieszczęście, popełni go, upokarza się natychmiast i podnosi – ten spełnia zalecenie Jezusa Chrystusa, ten modli się ustawicznie.


Tak możemy się modlić wśród naszych zajęć, wśród rozmów i niewinnych rozrywek. Jest więc rzeczą możliwą i nie tak trudną, jak by się mogło wydawać. Dusza będąca w tym stanie nie myśli ciągle o Bogu, ale nie dopuszcza dobrowolnie żadnej myśli próżnej, a tym bardziej złej. Nie czyni ciągle aktów, nie odmawia ciągle modlitw, ale jej serce jest wciąż zwrócone do Boga, zawsze gotowe na spełnienie Jego woli.


Myli się ten, kto myśli, że modlitwa wtedy jest prawdziwa, kiedy jest wyraźna, kiedy możemy sobie z niej zdać sprawę. Dlatego wiele osób sądzi, że kiedy nie mają wzniosłych myśli, kiedy ich serce nie doznaje żadnych uczuć, tracą tylko na modlitwie czas; jest to nieraz powodem, dla którego porzucają modlitwę.


Ale powinniśmy pamiętać, że Bóg słyszy, jak mówi Dawid, gotowość serca (Ps 9B, 17); że On nie potrzebuje ani naszych słów, ani nawet myśli, aby poznać wewnętrzne usposobienie naszej duszy; że nasza modlitwa, zanim ją jeszcze wyrazimy przez myśli i słowa, zawiera się wcześniej w zarodzie w głębi naszej woli. Krótko mówiąc: pamiętajmy, że nasze akty wewnętrzne poprzedzają wszelki rozmysł, że ich nie spostrzegamy i nie czujemy, jeżeli nie zwrócimy na to szczególnej uwagi.


Dlatego Święty Antoni, kiedy go zapytano, jaki sposób modlitwy jest najlepszy, odpowiedział: Wtedy modlitwa jest najlepsza, kiedy nie wiemy, że się modlimy. Ten sposób modlitwy jest najdoskonalszy dlatego, że miłość własna nie ma tu żadnej podniety i nie może skazić swoim wpływem czystości takiej modlitwy.


Ustawiczna modlitwa nie jest zatem trudna sama przez się, a jednak jest bardzo rzadka, bo mało jest serc dobrze do niej usposobionych: mężnych, wiernych, wytrwałych. W stan takiej modlitwy dusza wstępuje dopiero wtedy, kiedy zupełnie odda się Bogu. Otóż bardzo mało jest dusz, które by się oddały Bogu niepodzielnie; w tym oddaniu siebie zawsze jest jakieś zastrzeżenie miłości własnej, jak to się zwykle później okazuje. Ale jeżeli to oddanie się jest zupełne, całkowite, Bóg wynagradza je, dając duszy Siebie Samego; obiera sobie mieszkanie w jej sercu i Sam jest twórcą tej ustawicznej modlitwy, która polega na spokoju, skupieniu, na ciągłej pamięci o Bogu wśród zwyczajnych zajęć.

To skupienie dusza z początku czuje; cieszy się nim; wie, że je ma. Później staje się ono zupełnie duchowe; dusza je ma, ale go nie czuje. Jeżeli żałuje utraty tego uczucia, tak błogiego, tak pocieszającego; jeżeli chce je wywołać, to pochodzi to z miłości własnej. Jeżeli ktoś myśli, że nie jest skupiony, że nie modli się ciągle, ponieważ tego nie czuje – błądzi. Jeżeli ma ochotę porzucać modlitwę i swoje zwykłe ćwiczenia pod pozorem, że traci na nich czas – jest to bardzo niebezpieczna pokusa. Jeżeli ktoś jej ulegnie, zaniedba swych ćwiczeń, pociechy, której nie znajduje w Bogu, zacznie szukać u stworzeń – utraci dar ciągłej modlitwy, wyjdzie z tego szczęśliwego stanu i narazi się na to, że stanie się gorszy niż był przed oddaniem się Bogu.

 

O. Nicolas Grou SI, Przewodnik życia duchowego, Wydawnictwo AA, s. 218-221.

 
 
 
 
 
 
 
drukuj