Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
31   MARCA   2020 r.
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Imieniny obchodzą:
Gwidon, Kornelia
 
Polonia Christiana nr 50       PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO
Joanna Babiarz

Piękno ponad bytem

Piękno ponad bytem

Czyż piękno może być złe? – zapytał w jednym ze swych sonetów Michał Anioł. Choć słowa te padły kilkaset lat temu, w dzisiejszych czasach stają się szczególnie aktualne. W jaki bowiem sposób obecnie pojmuje się piękno i jaką pełni ono rolę? I najważniejsze: jaki wpływ wywiera ono na odbiorcę?

 

Czy świat, w którym żyjemy, wzbudza w nas przekonanie, że dane nam jest przebywać pośród genialnych wytworów ludzkiego talentu bądź po prostu rzeczy estetycznie wykonanych i miłych dla oka, czy też wręcz przeciwnie? Oczywiście do pewnego stopnia piękno zawsze pozostaje zjawiskiem odbieranym subiektywnie, zależy od epoki, miejsca i wrażliwości konkretnego człowieka. Mimo to starożytnym Grekom udało się je zdefiniować i stworzyć uniwersalny kanon łączący teorię z praktyką – kanon, który przez wieki stanowił fundament zachodniej kultury i sztuki. Jako część platońskiej triady piękno stało się jedną z najważniejszych wartości chrześcijańskiej Europy. Zarówno starożytność, jak i średniowiecze stawiały te same pytania: Jakie zdolności wewnętrzne musi posiadać człowiek i dzięki czemu jest on w stanie doświadczać piękna i je przeżywać?

 

W czasach antycznych piękno sprowadzano do doskonałych proporcji i harmonii, zarówno w sferze ciała, jak i ducha, gdyż człowiek stanowił jednię. Greckie kalos kagathos – piękny i dobry – odnosi się zarówno do rzeźb Myrona czy Lizypa, jak i do literackich dzieł Platona lub Arystotelesa. I nieważny staje się spór między tymi dwiema filozofiami na temat piękna: czy należy ono do świata nadprzyrodzonego czy też jest technē – przyziemnym, rzemieślniczym działaniem.

 

Boskim pierwiastkiem jest piękno, mądrość, dobro i wszystko temu podobne – pisał Platon w Gorgiaszu. Dla Greków pięknem było wszystko, co pociąga i budzi uznanie. Gdy patrzymy na niekompletną postać Afrodyty z Melos, przede wszystkim uderza nas doskonała całość (choć okaleczonego przez czas) posągu. Bezręka bogini po dzień dzisiejszy stanowi kwintesencję i symbol klasycznego piękna.

 

Uczeń Pitagorasa, Filolas z Krotony twierdził, iż harmonia jest czynnikiem łączącym różne rzeczy – zestrojeniem różnie nastrojonych – dlatego też przetrwałe do naszych czasów ruiny antycznych budowli i pełne ubytków rzeźby (nawet jeśli są zaledwie fragmentami) nie stanowią zgrzytu ani nie powodują dysharmonii. W swej cząstkowości są piękne same w sobie. Fundament takiego myślenia pochodzi wprost z filozofii Pitagorasa twierdzącego, iż świat zbudowany jest na zasadach matematycznych, co powoduje, że wszystko jest logiczne, pełne ładu, wymierzalne i proporcjonalne (Grecy określali to słowem kosmos), i tym samym stanowi całkowite przeciwieństwo chaosu. Przekonanie owo było tak silne, że filozof wierzył nawet w istnienie doskonałej muzyki sfer niebiańskich, będącej wytworem harmonijnie poruszających się planet.

 

Piękno twórczo naśladowane zyskało miano mimesis, ale dopiero sofiści dokonali przełomu i zaczęli je widzieć przede wszystkim w człowieku, jako bycie posiadającym zmysły. Wszystko więc, co stanowi rozkosz dla wzroku i słuchu, automatycznie jest piękne, choć jednocześnie staje się subiektywne w odbiorze. Również Sokrates dopatrywał się źródła piękna w istocie ludzkiej – stanowiło ono dla niego jedyną boską rzecz, którą można ujrzeć za pomocą wzroku. W przeciwieństwie jednak do sofistów, skupiających się na odbiorcy, wielką rolę nadał on twórcom; przecież to ich ręce kształtują materię, oddziałując na nią w kreatywny i pozytywny sposób. Odzwierciedlając w pewnym stopniu naturę, artysta powinien ingerować w nią poprzez nadawanie form doskonałych tam, gdzie ich brakuje. Tak oto ciało, które jest brzydkie lub ma zaburzone proporcje, posiada mniejszą wartość niż posąg o idealnych proporcjach. Więcej nawet: Sokrates twierdził, że ten ostatni zamieszkuje dusza, a najbardziej wyrazistym przykładem tego przekonania jest mit o Pigmalionie, królu‑rzeźbiarzu zakochanym w dziele własnych rąk, jakim był posąg Galatei.

 

Według miary, liczby i wagi

 

Chrześcijańska Europa przejęła od Greków zamysł i pojęcie piękna, łącząc je na wzór Platona z dobrem oraz liczbą i harmonią Pitagorasa. Swoje nauczanie budowała na dziedzictwie opracowanym przez swych wielkich poprzedników. Jednakże w przeciwieństwie do antycznych przodków, ich źródła nie szukała już w filozofii, lecz odnosiła je do rzeczywistości nadprzyrodzonej mającej swój początek w Bogu, będącym Pięknem i Dobrem doskonałym. Platońskie twierdzenie, iż prawda stanowi niezbędny warunek Piękna, utożsamiano ze słowami Jezusa, iż jest On Drogą, Prawdą i Życiem (J 14, 6). I tylko w ten sposób – idąc za Chrystusem – człowiek sam w sobie może stać się piękny prawdziwie i całościowo. Oznacza to, że wyznawcy Chrystusa przejęli grecki sposób myślenia, który piękno przypisywał przedmiotom, ludziom i całej rzeczywistości zarówno widzialnej, jak i duchowej.

 

Chrześcijanie, podobnie jak starożytni Grecy, połączyli piękno widzialne z pięknem wewnętrznym i moralnością. Boecjusz – filozof i teolog, który doskonale zaadaptował grecką filozofię na gruncie chrześcijaństwa – twierdził, że aby dostrzec piękno, człowiek musi je posiadać w samym sobie. Nie odmawiał on powabu ludzkiemu ciału, porównując je do doskonałej harmonii dźwięku: Cieszmy się właściwą budową dźwięków, bo sami jesteśmy tak zbudowani, jednak uważał, że uroda fizyczna jest powierzchowna i w niewielkim stopniu odzwierciedla piękno duszy. Ta zaś jest ważniejsza niż ciało. To ostatnie wszak zmienia się wraz z upływem czasu, a to, co niefizyczne, jest niezniszczalne i wieczne.

 

Z kolei święty Augustyn, nawiązując do pitagorejskiej filozofii piękna zawartej w liczbach, proporcjach i harmonii, obdarzył pięknem ludzki rozum, gdyż podoba się tylko piękno, w pięknie – kształty, w kształtach – proporcje, w proporcjach liczby. Na wzór Platona i sofistów nie odmawiał także urody przedmiotom materialnym. Jednakże to, co fizyczne (cały widzialny świat), stanowiło dlań odzwierciedlenie piękna duchowego pochodzącego od Stwórcy. Według Augustyna nie należało zatrzymywać się jedynie na tym, co dostrzegalne dla zmysłów, lecz pamiętać o Tym, który jest Stwórcą i Źródłem wszelkiego piękna. Idąc śladem Platona, święty uważał piękno za rzeczywistość obiektywną, niezależną od ludzkich działań.

 

Kontynuator myśli Augustyna – Pseudo‑Dionizy Areopagita dobro i piękno uważał za przyczynę sprawczą całego istnienia, ładu i porządku, i odnosił je wprost do Trójcy Świętej żyjącej w harmonii i pięknie doskonałym. Te dwie koncepcje wyrażały Boską naturę, której dobro i piękno stanowią cel sam w sobie. Pseudo‑Dionizy Areopagita nazywał Boga nadpięknością i wszechpięknością oraz pięknem ponad bytem – nadał więc pięknu duchowemu wyższy, bo Boski status. Jest on jednak całkowicie zgodny z platońskim twierdzeniem, że piękno stanowi cel miłości – tak jak Boga należy kochać całym sobą, a swego bliźniego jak samego siebie. Zgodnie z filozofią Pitagorasa uważał on również, iż cały wszechświat i rzeczywistość nadprzyrodzona są uporządkowanym pięknem, w którym wszystko ma swoje ustalone miejsce. Opierał się w tym na słowach Księgi Mądrości, w której czytamy, że Stwórca wszystko urządził według miary i liczby, i wagi (Mdr 11, 20). Koncepcję tę wieńczyło więc przekonanie, że na szczycie niebiańskiej i materialnej hierarchii stoi Boska Trójca.

 

Pełnia, proporcja i blask

 

Arystotelesowskie i pitagorejskie rozumienie piękna przeniósł na grunt teologii katolickiej święty Tomasz z Akwinu. Jego definicja piękna przekłada się na świat materialny, namacalny, poznawalny i widoczny dla zmysłów: Piękne jest to, co oglądane podoba się. Filozof dopatruje się piękna zarówno w dziełach rąk ludzkich, jak i w rzeczach stworzonych przez Boga. Tu jednak muszą zostać spełnione trzy warunki, a są nimi: pełnia, proporcja i blask. Według świętego Tomasza piękno istoty ludzkiej musiało spełniać te trzy warunki zarówno pod względem fizycznym, jak i duchowym. Piękno wewnętrzne polega na ładzie i pełni dóbr duchowych, a piękno zewnętrzne odnosi się do proporcji i układu ciała.

 

Człowiek średniowiecza, zafascynowany filozofią pitagorejską, przeniósł swe zainteresowania do świata liczb, nadając wielkie znaczenie cyfrom symbolicznym odzwierciedlającym prawdy religijne. Zwłaszcza Apokalipsa świętego Jana przepełniona takimi symbolami stanowiła niekończącą się inspirację. Były one swoistym tajnym kodem, w którym mieścił się cały sens ludzkości wraz z jej przyszłym losem.

 

Epoka, w której rozkwitło europejskie chrześcijaństwo, wbrew pozorom nie była ciemna, wyzuta z intelektu i niszcząca lub negująca dorobek Greków i Rzymian. Przeciwnie – pełnymi garściami czerpała z mądrości i wiedzy swoich poprzedników, uzupełniając je o pierwiastek Boski, i tym samym znajdując wreszcie dopełnienie w Prawdzie, Pięknie i Dobru doskonałym, jakim jest Bóg. Widziany w ten sposób świat na całe stulecia określił taki właśnie sposób pojmowania piękna.

 

 

Joanna Babiarz – historyk kultury, autorka książek: Encyklopedia młodego artysty i Skarby malarstwa.




  

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie