Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
23   LUTY   2020 r.
Św. Polikarpa, biskupa
Bł. Wincentego Frelichowskiego
Bł. Izabeli, królewny
Św. Polikarpa, biskupa
Bł. Wincentego Frelichowskiego
Bł. Izabeli, królewny
VII Niedziela zwykła
Imieniny obchodzą:
Polikarp, Romana, Damian
 
Polonia Christiana nr 57       KRZYŻOWIEC XX WIEKU
Plinio Corrêa de Oliveira

Plaster miodu, lilia i bomba

Plaster miodu, lilia i bomba

W latach siedemdziesiątych minionego stulecia dziennik „Folha de S. Paulo”, w którym Plinio Corrêa de Oliveira regularnie publikował, poprosił go o komentarz na temat dokonanego właśnie prawnego uchylenia nierozerwalności małżeństwa. Odpowiedź, której wówczas udzielił Doktor Plinio, znakomicie wpisuje się w dzisiejszą debatę na temat „małżeństw jednopłciowych”.

 

Brazylijskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP) wielokrotnie w swojej historii potykało się z kwestią rozwodu – wykorzystując każdy dostępny środek prowadziło ten bój aż do końca.

Zwycięstwo zwolenników rozwodu stanowiło nie tyle wynik szczególnie zagorzałego czy skutecznego szturmu z ich strony – szturmu, który zdołał zrównać z ziemią chwalebny mur obronny nierozerwalności małżeństwa – ile raczej godnego ubolewania rozprzężenia, do którego doszło wewnątrz samego środowiska katolickiego. Ale – jeszcze raz podkreślam, choć to oczywistość – TFP wytrwało w tym boju do samego końca.

 

 

Przychodzą mi te myśli do głowy z powodu pytania zadanego przez redakcję „Folha de S. Paulo” – czy jestem za, czy przeciw zniesieniu prawnych ograniczeń rozwodów. Rzecz jasna, że jestem przeciw. Skoro widzę w rozwodzie katastrofę, mogę tylko być entuzjastycznie przychylny wszystkiemu, co ogranicza jego działanie.

Powinienem w tym miejscu dodać, że największą w tej kwestii katastrofą jest dla mnie nie sam rozwód, ale raczej okropna rozwiązłość obyczajów, która od wielu lat stopniowo a nieubłaganie rozpowszechnia się w naszym kraju. To jest właśnie podstawowa i ostateczna przyczyna, której sam rozwód stanowi zaledwie tragiczny efekt.

Co zaś niezwykle istotne, stale rosnąca liczba Brazylijczyków – czy to praktykujących katolików (!), czy też nie, ba, nawet ateistów – zgadza się w tym punkcie.

 

 

Jako że uważają, iż ślubowi cywilnemu między rozwodnikami (lub między rozwodnikiem a osobą w stanie wolnym) brakuje treści moralnej, nie biorą go na poważnie. Stąd więc, w niezliczonych przypadkach wolą żyć razem bez żadnej „pustej” ceremonii społecznego kontraktu. Przecież do czasu, kiedy w nasze prawa wkradł się rozwód, w obyczajach niezliczonych grup społecznych naszego kraju istniał szeroko rozpowszechniony konkubinat!

Wydaje się, iż niektóre osoby popierające dopuszczalność rozwodów sądziły, że natychmiast po jej wprowadzeniu, spadnie istna lawina wniosków o rozerwanie matrymonialnej więzi – coś na kształt masowego pędu nieszczęśliwie zawartych małżeństw wreszcie „oswobodzonych” z prawnych restrykcji i żądnych założenia nowych związków. W niektórych miejscowościach całkiem na poważnie rozważano możliwość powołania nowych sądów – specjalnie przeznaczonych do zajęcia się ową „lawiną”.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie