Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
31   MARCA   2020 r.
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Imieniny obchodzą:
Gwidon, Kornelia
 
Polonia Christiana nr 56       ŚWIAT
Krzysztof Gędłek

Pokopani rycerze

Pokopani rycerze

Przed wiekami prawdziwymi idolami byli rycerze trzymający się kodeksu. Nie wolno było im łgać ani stchórzyć, musieli stawać w obronie słabszych i być wierni Bogu oraz koronie. To jednak wzorzec przeszłości, zaklajstrowany przez współczesny świat nowymi „bohaterami”.

 

Co oznaczało rycerstwo oraz kim był rycerz dla współczesnej jego czasów ludności, znakomicie oddają słowa kronikarza Jana Długosza, który niemal całą pełnię ówczesnych uczuć w stosunku do idoli w żelaznych zbrojach, zawarł w zaledwie kilku zdaniach opisu słynnego Zawiszy Czarnego.

 

Nie tylko w tej bitwie, w której pojmany zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się rycerzem dzielnym i znakomitym, słynął odwagą i wielkimi czynami, w których nikt mu nie dorównywał. Był zaś w mowie słodki i ujmujący, tak że nie tylko ludzi zacnych i szlachetnych, ale barbarzyńców nawet swoją uprzejmością zniewalał. Miał przede wszystkim ten rzadki w sobie przymiot, że jak w bitwie najśmielszy zapał, tak w radzie najumiarkowańszą okazywał rozwagę. Godzien za swe bohaterskie dzieła nie moich słabych, ale i Homera samego pochwał.

 

Niemal dokładnie te same przymioty, które wymienił Długosz, nadawał bohaterom Trylogii Henryk Sienkiewicz. Byli więc oni bitni, odważni i dokonywali wielkich czynów, a odłożywszy na bok szable, okazywali się wzorem taktu, kultury i honoru.

 

Ideały te jednak zaledwie szczątkowo przetrwały do czasów nam współczesnych, w których popkultura usiłuje dowodzić, iż okres średniowiecza był czasem zaskorupienia, biedy, wyzysku i nagiej brutalności. Ta sama popkultura do rangi idoli wynosi dziś celebrytów, czyli osoby znane głównie z tego, że są znane, gwiazdy ekranu oraz wyimaginowanych superbohaterów. Znakomitego przykładu owego upadku obyczajów polegającego na postrzeganiu show-biznesu jako szczytu drabiny społecznej dostarcza świat piłki nożnej.

 

Papież, Sinatra i futbol

Nie trzeba być wielkim znawcą kopanej piłki, by się przekonać o wielkiej sile tego sportu – o jego niewiarygodnej wręcz mocy społecznej. Na punkcie futbolu szaleją miliony ludzi na całym świecie, czego dowodem są ogromne pieniądze, jakie przepływają przez konta działaczy piłkarskich i samych kopaczy. Świat piłki nożnej to niemal suwerenne władze, to wykreowani bohaterowie, to celebry wielkich meczy, które w opinii fanów tego sportu zmieniły świat.

 

Piłka nożna to także manifestacja polityczna. Przykłady? Proszę bardzo: rzymski klub Lazio nie przez przypadek kojarzy się z faszyzmem, a A.S. Livorno – z sierpem i młotem. Ale co tam polityka, futbol jest również dla wielu niemal religią: ma swoich kapłanów (piłkarze oraz trenerzy), świątynie (stadiony) oraz rytuały (hymny, style kibicowania). Piłka nożna to wreszcie styl życia, bo przecież mimo ogromnej komercjalizacji tego sportu, w Anglii wiele meczy nadal odbywa się w sobotę o godzinie trzeciej po południu, czyli wbrew zakusom speców od marketingu dążących do przeniesienia ich na nieco późniejsze godziny, ale za to w zgodzie z piłkarską tradycją tego kraju, bo przed dekadami właśnie o tej godzinie robotnicy prosto z fabryki udawali się na stadion.

 

Społeczną moc piłki doskonale oddał Urugwajczyk Alicide Gigghia – piłkarz, który w pamiętnym finale Mistrzostw Świata w Brazylii w 1950 roku na legendarnym stadionie Maracana wpakował piłkę po raz drugi do bramki gospodarzy, przyprawiając kibiców o prawdziwą rozpacz.

 

– Tylko trzy osoby uciszyły Maracanę – mówił po latach człowiek z koszmarnych snów brazylijskich fanów piłki nożnej – Jan Paweł II, Sinatra i ja.

 

Trudno więc zaprzeczyć, że ludzie odgrywający kluczową rolę na piłkarskich boiskach, są nowym wcieleniem dawnych bohaterów w zbrojach. Budzą powszechne zainteresowanie, krążą o nich legendy. Fan Barcelony – bez względu na płeć i wiek – musi mieć koszulkę jej gwiazdora, Leo Messiego, a kibic Realu Madryt nie obejdzie się bez trykotu najdroższego piłkarza tego klubu, Cristiano Ronaldo.

Skąd wzięli się ci ludzie? I jakie przekazują wzorce?

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie