Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 50       TEMAT NUMERU: WYBIERAJ ŻYCIE
Rozmowa z Marią Bienkiewicz

Położne też cierpią

Położne też cierpią

Są w Polsce szpitale, w których dzieci zostawia się w miskach albo w wiadrach, by umarły. Położna ma je zważyć, zmierzyć, a czasem – tak zwane „ciekawe przypadki” – włożyć do słoika z formaliną – mówi Maria Bienkiewicz, założycielka Fundacji „Nazaret” broniącej życia nienarodzonych, w rozmowie z Mateuszem Ziomberem.

 

Czy Ustawa z roku 1993 o „planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” chroniła życie? Czy przestrzegano aborcyjnego „kompromisu”?

– Po przyjęciu tych przepisów żadna kobieta, która chciała zabić dziecko, nie miała z tym najmniejszych problemów. Chociaż, zwłaszcza na samym początku, zwracano uwagę na zmienione prawo, to i tak udawano, że się aborcji nie widzi. Niektórzy ginekolodzy otwarcie pytają zgłaszające się do nich kobiety: Co robimy? Przerywamy czy nie przerywamy? A jednocześnie, dzięki tej ustawie, wielu lekarzy zaczęło dostrzegać problem i odmawiać zabijania. Choć wielu zostało takich, którzy zabijają dalej, czerpiąc z tego duże zyski.

 

A czy obowiązujące poprzednio prawo pomagało w karierze aborterom?

– Od roku 1956 do grudnia 1985 wskutek aborcji zginęło w Polsce trzydzieści sześć milionów dzieci – taką informację podała kiedyś Polska Agencja Prasowa. Studentów najszybciej uczono „czyszczenia jamy macicy”, czyli przeprowadzania „skrobanki”. Przez pierwsze lata po wprowadzeniu ustawy „o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” z 1956 roku ginekologów, którzy nie chcieli zabijać dzieci, pozbawiano prawa do wykonywania zawodu, zamykając przed nimi drogę kariery. Później lekarze, którzy nie chcieli zabijać, byli szykanowani. Uniemożliwiano im dokształcanie się i specjalizację. Lekarze nie mieli w tych czasach łatwej sytuacji finansowej i materialnej, więc wielu kusił łatwy pieniądz i możliwość zrobienia kariery. I stąd lekarze, którzy nie wahali się przeprowadzać aborcje, uczyli studentów akademii medycznych, pracowali w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie