Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 54       ŚWIAT Z INNEJ STRONY
Jakub Majewski

Polski strój – reaktywacja?

Polski strój – reaktywacja?

Polacy powinni ubierać się po polsku – bo niechaj to narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi a własny strój mają.

 

Widziałem to na własne oczy. Późna była godzina, grubo po północy. Jechałem na lotnisko. Samochód zatrzymał się na czerwonym świetle. Na sąsiednim pasie zatrzymał się inny pojazd. Sądząc z głośnej muzyki, niechybnie jakaś młodzież wracająca z wieczornej imprezy. Ale co ja słyszę? Choć zniekształcone przez dudniące głośniki samochodowe, to niezaprzeczalnie są sarmackie śpiewy Jacka Kowalskiego! Spojrzałem na sąsiadów. Rzeczywiście młodzież. Ale jaka! Łby podgolone na modłę sarmacką. Z ramienia kierowcy, wystawionego teraz niedbale za okno – cóż za zachowanie! – zwisał charakterystyczny wylot kontuszowego rękawa. Cały samochód wyładowany był kontuszową bracią. Żupany, kontusze, czapy. Kierowca spojrzał w moją stronę i nasz wzrok skrzyżował się. Całe szczęście, że jego pewne, wręcz pańskie spojrzenie było przyjazne, bo któż wie, czy u pasa nie miał szabli!


Tak, widziałem to na własne oczy. A potem je otworzyłem. Samochód dalej stał na światłach. Ale z pojazdu obok nie dochodziły sarmackie śpiewy, lecz dudniące rytmy muzyki arabskiej. A pasażerowie? Owszem, młodzież, lecz nie sarmacka. Ubrani w białe arabskie stroje zwane kondurą, a na ich głowach chusty, czyli gutry.


Oprócz tego, wszystko się zgadzało. Faktycznie jechałem przez miasto na lotnisko. A miasto zwało się Dubaj – nowoczesna, zbudowana praktycznie od zera metropolia jednego z siedmiu Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wszędzie błysk, splendor. Nowiutki samochód na sąsiednim pasie też do tanich nie należał. Wszystko nowe. Tylko stroje – stare.

Westchnąłem. Polsko, gdzie twe kontusze?

 

Jak to z tradycją bywa na świecie…

Od grubo ponad dwóch lat jestem doktorantem na australijskiej uczelni. Australia to kraj imigrantów, który na przestrzeni ostatniego półwiecza dramatycznie się zmienił na skutek napływu coraz to nowych grup etnicznych. O kłopotach z tym związanych można by wiele powiedzieć, ale nie o tym dziś mowa. Ani tym bardziej o zaletach. Jedynie o strojach.


Gdy rano idę do pracy, z ostatniego domku na skraju naszego osiedla uśmiecha się do mnie wesoło stary Hindus, który zawsze wówczas odbywa swój poranny spacer. Ubrany w codzienny strój, czyli zwykłą koszulkę i… spódnicę? Czytelnik wybaczy, nie wiem jak się ten strój nazywa. Wiem tylko, iż jest znacznie dłuższy niż laplap, czyli męska spódnica do kolan noszona przez samoańskich katolików, których widuję na Mszy w niedzielę.


Już w biurze napotykam pewnego Nigeryjczyka, który przy każdej oficjalnej okazji przychodzi w tradycyjnej, kolorowej koszuli zamiast garnituru. Oczywiście nieco bardziej niepokojące są rozmaite stroje muzułmańskie, które często widać w centrach handlowych, ale zauważmy – odkładając na bok inne implikacje – to również jest przywiązanie do własnych tradycji.


Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. W Afryce, w Azji, na Pacyfiku, w obu Amerykach obok wszędobylskich dżinsów i garniturów zobaczymy bajecznie różnorodne stroje tradycyjne. Na weselach, przyjęciach urodzinowych, a nawet w polityce, gdzie tradycyjne stroje narodowe bywają skwapliwie wykorzystywane do budowy wizerunku kraju. W roku 2006, podczas szczytu państw APEC wietnamscy gospodarze zadbali, aby wszyscy wizytujący przywódcy, w tym prezydent Stanów Zjednoczonych, ubrali się do grupowego zdjęcia w tradycyjne áo gấm.


No właśnie. Na przekór zachodnim modom, tradycyjne narodowe stroje mają się dobrze zarówno w codzienności przeciętnych ludzi, jak też na specjalnych okazjach i wśród elit. I nikt nie mówi, że wstyd, bo zaściankowość, bo ciemnogród – nie, przeciwnie! Te stroje są noszone z dumą. Owszem, podczas spotkania roboczego, można założyć garnitur, ale któż by chciał nosić obce łachy na reprezentacyjne okazje? I po co? Bo nowoczesne? A cóż to znaczy: nowoczesne? Przecież tradycja nie stoi w miejscu. Stroje narodowe nie są wynajmowane ze skansenu. Są produkowane w nowoczesnych warsztatach i fabrykach, a ich kroje bezustannie ewoluują, dostosowując się do potrzeb. I bynajmniej nie uważa się ich ani za mniej wygodne, ani mniej praktyczne od „naszych” nieszczęsnych dżinsów.





Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie