Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
CZWARTEK 23 MAJA
Św. Leoncjusza, biskupa
Św. Leoncjusza, biskupa
Imieniny obchodzą:
Emilia, Iwona, Iwa
 

Porzucić Nibylandię czy stracić własne dzieci? Obłuda obrońców standardów WHO

Data publikacji: 2019-03-14 12:00
Data aktualizacji: 2019-03-14 15:34:00
OPINIE
fot. REUTERS/Stefan Wermuth (BRITAIN)/File Photo/FORUM

Światem mediów i popkultury mocno poruszył wyemitowany niedawno przez płatną telewizję film o Michaelu Jacksonie. Autorami dokumentu jest dwóch mężczyzn, według własnych relacji, molestowanych w dzieciństwie przez zmarłego dziesięć lat temu supergwiazdora muzyki. Tak jak wielu innych chłopców, mieli oni być de facto gwałceni fizycznie i psychicznie i być może do końca życia nie zdołają w pełni otrząsnąć się po traumie sprzed lat.

 

Oburzenie po filmie Leaving Neverland („Opuszczając Nibylandię”) jest powszechne. Przez masowe środki przekazu przetaczają się kolejne fale potępień wobec uzdolnionego piosenkarza i tancerza. Stacje radiowe i telewizyjne zaprzestają emitowania jego utworów. Nawet Kościół katolicki, używany na co dzień przez media jako dyżurny „chłopiec do bicia” w kwestiach gwałtów na dzieciach, musiał na chwilę ustąpić pierwszeństwa autorowi Bad, Billy Jean i Smooth criminal.

 

Medialno-celebrycka reakcja na ukazanie się filmu, naturalna dla zwykłych ludzi, pokazuje brutalny – nomen omen – gwałt dokonywany przez jej uczestników na logice. Te same media, w tym samym czasie prowadzą bowiem równie zaciętą kampanię w pozornie innej sprawie, zajmując jednak całkowicie przeciwstawne stanowisko. A przecież, gdyby do obydwu kwestii przyłożyć te same kryteria, a zarzuty autorów filmu okazały się prawdziwe, Michael Jackson w ścianach swej Nibylandii realizował po prostu założenia standardów edukacyjnych Światowej Organizacji Zdrowia. W polskich szkołach są one wdrażane w ramach słynnej już Karty Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów + (plus oznacza tu tyle co nieskończoność możliwych wariacji na temat płci człowieka).

 

Zatem zanim stało się to modne i – przeciwnie niż warszawskie czy gdańskie szkoły, bez sięgania do kieszeni podatników – gwiazdor muzyki pop pokazywał dziesiątkom chłopców „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbację w okresie wczesnego dzieciństwa” oraz „wyrażanie własnych potrzeb, życzeń i granic, na przykład w kontekście zabawy w lekarza”; „rożne rodzaje związków”; „rożne związki rodzinne” (zalecenia dla dzieci w wieku 0-4 lat). Prezentował też  „pozytywny wpływ seksualności na zdrowie i dobre samopoczucie” (6-9 lat). Uczył „akceptacji różnych sposobów wyrażania seksualności – pocałunki, dotykanie, pieszczoty itp.” (9-12 lat). Z pewnością wiele czasu poświęcił wyjaśnianiu podopiecznym, jak istotne są: „akceptacja, szacunek i rozumienie różnorodności dotyczącej seksualności i orientacji seksualnych” (9-12 lat).

 

Przyznajmy, idol wielu pokoleń a zarazem doświadczony instruktor LGBT+, swoje lekcje według standardów WHO prowadził wybiórczo. Z racji płci własnych ulubieńców nie musiał mówić o „krytycznym podejściu do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa” (15 i więcej lat). Pominął też zapewne, z innych względów, rozdział „akceptowalne współżycie/seks – odbywany za zgodą obu osób, dobrowolny, równy, stosowny do wieku i kontekstu, zapewniający szacunek dla samego siebie” (6-9 lat). I tak jednak dzisiejsi promotorzy uświadamiania ciemnego, polskiego ludu powinni docenić wysiłki swego, o piekło bardziej znanego poprzednika.

 

Śledząc dyskusję prowadzoną w mediach społecznościowych przez dziennikarzy, medioznawców, polityków, znanych ludzi wszelkich branż i zainteresowań oraz tak zwanych zwykłych internautów, jasno widać, że większość z nas tkwi w naiwnym przeświadczeniu, że w szkołach dzieciom nie może stać się nic złego. Wielu rodziców chętnie pośle więc swoje pociechy na „lekcje tolerancji” i „edukację antydyskryminacyjną” – o ile w ogóle o takich zajęciach się dowiedzą. Media, z których na co dzień korzystają, w trosce o ich komfortowe samopoczucie, pieczołowicie roztaczają bowiem atmosferę Neverland – bajkowej krainy z „Piotrusia Pana”, dokąd ucieka się przed problemami i rzeczywistością. Nie pokażą choćby, w jaki sposób seks-instruktaże (np. w Niemczech obowiązkowe) odbywają się w bardziej „postępowych” krajach. A ich cel jest jasny, choć na razie nad Wisłą skrzętnie ukrywany. Za zachodnią granicą genderowi lobbyści już się nie krygują i wołają wprost, podczas manifestacji obrońców rodziny: „Wasze dzieci będą takie jak my!”. I będą, jeśli my nie porzucimy w porę swojej Nibylandii.

 

Roman Motoła

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Cienka granica.
Pedofilia tak jak i homoseksualizm nie jest obecnym "wynalazkiem", był obecny wśród ludzi od wieków i niezależnie od tego czy tego chcemy, czy też nie chcemy, nadal tak będzie. Obydwa zjawiska są grzechem ale dla ludzi wierzących, dla niewierzących jest formą zabawy która daje przyjemność. Dla ludzi wierzących, pedofilia jest uważana za większe zło gdyż dotyczy zgorszenia i to dodatkowo nieświadomych dzieci,natomiast dla niewierzących może być uważana za niewinną formę zabawy dzieci robioną pod opieką rodziców. Taki jest moim zdaniem wydźwięk filmu Leaving Neverland. Czy te zjawiska można wykorzystywać celowo w celu niszczenie moralności narodów? Być może, ale tylko częściowo, gdyż te zjawiska będące od zawsze, można tylko podsycać lub wygaszać.
Homeomorfismus
Nic nowego. Już caryca Katarzyna wydała instrukcję, by młodzież polską zachęcać do seksu, alkoholu i gry w karty na pieniądze, aby w ten sposób zniszczyć naród moralnie, a wiadomo, że nad takimi ludźmi łatwiej jest rządzić.
?!
Do "Cienka granica" "Jeżeli rodzicom nie przeszkadza, to może w formie zabawy nie być taka zła"?!!! Człowieku, zastanów się, co piszesz! Czyżbyś był jednym z tych promujących delikatnie pedofilię?
Tomasz
Ach naprawdę wstyd! Czy w Stanach nie ma amerykańskich odpowiedników Środy, Szczuki, "Szlezwig-Holsztajn", Biedronia, i nieco już zapomnianych "Grodzkiej" i reszty Palikociarni? Dziwne, że jeszcze nikt nie uświadomił tym dwu panom, że zamiast łez winni wyrażać radość. Oto właśnie byli w samej awangardzie postępu, a ich zranione uczucia tak naprawdę nie zostały zranione lecz ubogacone o nowe doświadczenia i w tym zyskali oni już dozgonną przewagę nad swymi nieuświadomionymi rówieśnikami, którzy, choć może biedni sami o tym nie wiedząc, zostali jednak w jakiś sposób okaleczeni, bo oto nie zażyli i to już w tak młodym wieku wyzwolonej miłości rzutującej zapewne na ich przez to jedynie cudowne życie. Obecnie trzeba walczyć o taką edukację, a tym dwu panom podano ją na talerzu, za darmo i to w najlepszym - bo gwiazdorskim wydaniu...
Lemur
Bardzo dobry tekst,ale zawiera jeden błąd. To, co spotka dzieci w szkołach zależy od prowadzących placówki a nie od opiniujących i wywierających presję rodziców. To prowadzący placówki są odpowiedzialni za to, czy zewnętrzne ośrodki edukatorzy mają prawo przeprowadzać zajęcia na terenie szkoły. Rodziców mało obchodzi, czy dyrektor szkoły ma lepsze relacje z władzą państwową przez kuratoria, która przynajmniej teoretycznie stanowi nadzór merytoryczny nad szkołą, czy też z samorządem, który daje pieniądze a nie zawsze jak to widać w największych miastach skłonny jest synchronizować swoje działania z organami państwowymi. Warto byłoby usłyszeć jednoznaczną interpretację, jak dyrektorzy szkół powinni postępować a wiadomo, że tak powinni, aby im się nie opłacało działać wbrew kuratorium.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY