Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
06   LIPCA   2020 r.
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Imieniny obchodzą:
Dominika, Łucja, Teresa
 
Polonia Christiana nr 54       POLSKA
Michał Wałach

Prezes i jedna Polska. Innej nie ma

Prezes i jedna Polska. Innej nie ma

Partia to prezes, a prezes to partia. Słowo prezesa jest słowem partii i rządu. To na jego skinienie odchodzą ministrowie, powstają nowe prawa, a obywatelskie projekty ustaw trafiają do kosza.


 

Nazwa partii Prawo i Sprawiedliwość oraz skrót PiS przydatne są wyłącznie jako synonimy nazwiska prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jego pozycja we własnym środowisku jest niezachwiana, stabilna, pewna. Bez niego nie ma partii. I tak jak prezes jest ostateczną instancją w PiS‑ie, tak jego formacja chce być siłą przewodnią narodu. Któż może być przeciw? Ich zdaniem tylko zdrajcy, pachołki Putina i wrogowie Polski.

 

Na wzór relacji prezes–partia obóz rządzący chce ułożyć stosunki na linii władza–naród. To co w szeregach PiS jest rzeczą normalną, ma zostać zastosowane w społeczeństwie, przeniesione na każdy szczebel administracji i życia publicznego. Nie ma więc mowy o różnicy zdań, dywagacjach, wątpliwościach czy zastrzeżeniach.

Jarosław Kaczyński do perfekcji rozwinął jedyny skuteczny w postkomunistycznej Polsce model zarządzania partią – niezbyt licujący z cywilizacją łacińską model autorytarny. Wszystkie inne okazały się nieskuteczne.

Opierając się na garstce zaufanych towarzyszy, zwanych zwykle Zakonem PC, prezes kolejny raz zdobył władzę. Chociaż sposób zarządzania formacją pozostaje, jak zawsze, nienaruszony, to polityczna sytuacja jest tym razem inna niż w roku 2005.

 

Nie ma żadnych wątpliwości, że Jarosław Kaczyński w ostatnich latach został mocno doświadczony. Stracił brata‑bliźniaka, a społeczeństwo w dużej masie nie potrafiło uszanować osobistej tragedii. W miejsce ludzkich odruchów dla człowieka, który po śmierci brata i matki został sam, pojawił się zorganizowany medialno‑polityczny przemysł pogardy, który nienawiść do Kaczyńskiego przeniósł z „góry” na niziny. Przez pewien czas prezes PiS był znienawidzony niemal wszędzie: od studiów radiowych i telewizyjnych, przez akademickie katedry, aż po bary i klepiska wydeptane na trawniku przez meneli. Fala chamstwa i wrogości pod adresem prezesa PiS u każdego przyzwoitego człowieka budzić musi żal i współczucie, jednak z czasem takich ludzi zaczęło brakować. W mediach prym wiódł (ze względu na przyzwoitość pomińmy przymiotniki) Janusz Palikot i jemu podobni.



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie