Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 24 PAŹDZIERNIKA
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Imieniny obchodzą:
Antoni, Rafał, Marcin
 

Prof. Jacek Bartyzel: Papiestwo wiernych depozytariuszy Tradycji

Data publikacji: 2020-05-20 07:00
Data aktualizacji: 2020-05-20 08:23:00
OPINIE

Pan Rowiński buduje swoją narrację na bardzo kontrowersyjnym przywołaniu myśli dziewiętnastowiecznego tradycjonalisty, „Doktora Kontrrewolucji” Josepha de Maistre’a, którego myśli – moim zdaniem – interpretuje całkowicie fałszywie. Twierdzi, że de Maistre jest jakby ojcem intencji robienia z papieży „superbohaterów życia duchowego”. Jest to nieporozumienie. Ani de Maistre, ani katolicy w ciągu wieków nie oczekiwali od papieży, by byli wyjątkowymi mistrzami życia duchowego czy wybitnymi teologami lub filozofami – mówi w rozmowie z PCh24 profesor Jacek Bartyzel polemizując z tekstem redaktora Tomasza Rowińskiego pt. „Turbopapiestwo superbohaterów”.

 

Czy Pan profesor zgadza się z tezą redaktora Tomasza Rowińskiego na temat istniejącego od czasu Josepha de Maistre’a tzw. turbopapiestwa?

Z tą tezą się nie zgadzam i myślę, że ona jest fałszywa z powodu sugerowania jakiegoś continuum tej sytuacji w tak długim okresie ponad dwóch stuleci. Tymczasem pomiędzy tzw. epoką Piusów (1800-1958) a ostatnim ponad półwieczem rozwiera się przepaść pod każdym niemal względem. Przede wszystkim jednak wydaje mi się, że bardziej wybijająca się jest ta teza redaktora Rowińskiego, która ma charakter lukrujący i usypiający należytą ostrożność, jaką winniśmy zachować. Redaktor Rowiński twierdzi bowiem, że opadły emocje i mamy najspokojniejszą rocznicę wyboru Jorge Bergoglio. Autor cieszy się, że Franciszek nie otworzył drzwi ani na święcenia żonatych mężczyzn, ani na propozycję diakonatu kobiet i że to przynosi Kościołowi pokój. To jest myślenie życzeniowe w stylu tzw. pobożnego życzenia, które nie znajduje – moim zdaniem – potwierdzenia w rzeczywistości. Przez analogię moglibyśmy powiedzieć, że to tak, jakbyśmy latem 1917 roku mieli się cieszyć z tego, że bolszewicy jeszcze nie wygrali, ponieważ jest Kiereński, który przeprowadza łagodniejszą pół-rewolucję. Tymczasem można zauważyć, że mamy tutaj taktykę leninowskiego NEP-u, czyli po zrobieniu dwóch kroków naprzód, zrobienia jednego kroku wstecz, kiedy okazuje się, że jest jakiś opór materii, którego nie można na razie pokonać.

 

Pan Rowiński buduje swoją narrację na bardzo kontrowersyjnym przywołaniu myśli dziewiętnastowiecznego tradycjonalisty, „Doktora Kontrrewolucji” Josepha de Maistre’a, którego myśli – moim zdaniem – interpretuje całkowicie fałszywie. Twierdzi, że de Maistre jest jakby ojcem intencji robienia z papieży „superbohaterów życia duchowego”. Jest to nieporozumienie. Ani de Maistre, ani katolicy w ciągu wieków nie oczekiwali od papieży, by byli wyjątkowymi mistrzami życia duchowego czy wybitnymi teologami lub filozofami. Wcale tak nie musi być. Papieże mogą być w tych aspektach przeciętni, natomiast muszą być wiernymi depozytariuszami Tradycji, mają przekazywać to, co otrzymali, a bronić Kościoła i wiernych przed herezjami i ich skutkami.

 

Co więc de Maistre pisał o papiestwie?

Jeśli chodzi o samego de Maistre’a, który jest tutaj bohaterem negatywnym jako prekursor osobliwie zinterpretowanego ultramontanizmu, to ja na tyle, na ile znam de Maistre’a, zupełnie nie odnajduję tej intencji, którą de Maistre rzeczywiście wyrażał, a którą mu przypisuje redaktor Tomasz Rowiński. De Maistre wcale nie był stricte politycznym decyzjonistą, który przyznawałby papieżowi możliwość przekraczania prawa kanonicznego, a tym bardziej niszczenia doktryny katolickiej. Owszem, definiował nieomylność papieską – i czynił to zanim została zdefiniowana dokładnie przez Sobór Watykański I – jako najwyższą suwerenność w znaczeniu, iż to papież wszystkich sądzi, a sam przez nikogo nie może być osądzany, ale to wcale nie znaczy, żeby de Maistre uważał, że papież może łamać prawo kanoniczne. Mamy tego oczywisty dowód choćby w jego reakcji na zawarcie konkordatu z Napoleonem przez papieża Piusa VII, który ugiął się przed żądaniem zdymisjonowania biskupów wiernych Kościołowi podczas rewolucji francuskiej, a uznania nominacji tych, którzy zdradzili, czyli tzw. biskupów konstytucyjnych. W reakcji na to de Maistre powiedział coś szokującego (co prawda w korespondencji prywatnej, a nie publicznie, ale jednak), czyli że życzy papieżowi śmierci. To reakcja z pewnością nazbyt emocjonalna i niewłaściwa, ale przeczy ona temu, żeby, zdaniem de Maistre’a, papież decyzjonistycznie mógł łamać prawo kanoniczne.

 

Natomiast w ogóle de Maistre’owi nie przyszło do głowy, że może zaistnieć sytuacja, w której ktoś, kto jest papieżem lub jest uważany za papieża, może dokonywać zniszczenia samej katolickiej doktryny. To było poza zasięgiem wyobraźni de Maistre’a. Oryginalność myśli z jego dzieła O papieżu dotyczy przede wszystkim relacji papiestwa ze światem politycznym; to przyznanie papieżowi tzw. władzy zwalniającej jako jedynego możliwego usprawiedliwienia powstania przeciwko rządom prawomocnie ustanowionym, ale popadającym w tyranię.

 

To było sednem ultramontanizmu de Maistre’a, natomiast redaktor Rowiński w sposób – moim zdaniem – intelektualnie przewrotny traktuje de Maistre’a jako, trochę à rebours, ale jednak, patrona dzisiejszego pseudo-ultramontanizmu, który nazywa „ultramontanizmem modernistycznym”, a który charakteryzuje eklezjalnych progresistów, chcących, aby papież mógł znosić czy zmieniać doktrynę, ustępować pod presją świata, dostosowywać ją do opinii panujących w świecie, czyli – tu akurat słusznie pisze – tych, którzy są zadowoleni wtedy, kiedy papież jednym aktem, jak Paweł VI, neguje trwającą ciągłość i Tradycję, czyli znosi ryt klasyczny liturgii tradycyjnej, a wprowadza zupełnie nowy i wątpliwy doktrynalnie, a zatem wtedy, kiedy papież okazuje się ważniejszy od Tradycji, a są niezadowoleni, kiedy papież się wycofuje i robi krok wstecz, ulega naciskowi w innej kwestii, jak na przykład Paweł VI co do kwestii regulacji poczęć w encyklice Humanae vitae. Twierdzenie, że ten pseudo-ultramontanizm, który reprezentują moderniści, eklezjalni rewolucjoniści, pragnący, aby papież był panem ponad Tradycją, działał jak lider polityczny, ale jako lider polityczny w Kościele, to model, który zaproponował de Maistre, jest fatalnym nieporozumieniem.

 

Również nieprzyjemnie uderza mnie zgrana płyta, którą posługuje się redaktor Rowiński, który jednak sam jej nie wymyślił, czyli szukanie jakiejś via media, drogi pośredniej między, z jednej strony progresistami, fałszywymi ultramontanami, a z drugiej rzekomo, zdaniem redaktora Rowińskiego, „twardymi integrystami”, którzy traktują integralność katolicką w sposób ideologiczny. To jest całkowita nieprawda. Nie ma takiej sytuacji, w której mielibyśmy do czynienia z jakąś słuszną drogą pośrednią między integralnością, a zniszczeniem Tradycji. Jest albo wierność Tradycji, albo jej niszczenie, więc jeżeli redaktor Rowiński proponuje, a wydaje się, że proponuje i uważa za właściwą ową drogę pośrednią, to odwołując się znów do pewnej analogii politycznej, powiedziałbym, że Pan redaktor jest eklezjalnym orleanistą. Orleanizm był w XIX wieku kierunkiem politycznym we francuskim liberalizmie, który popierał uzurpatorską monarchię lipcową Ludwika Filipa Orleańskiego pod sformowanym przez przywódcę tego obozu François Guizota hasłem juste milieu – słusznego środka pomiędzy reakcją a rewolucją. Otóż nie może być w Kościele, zresztą w polityce także, żadnego słusznego środka pomiędzy Tradycją a rewolucją.

 

A czy Pan profesor nie ma jednak wrażenia, że w ostatnich dekadach postrzeganie papiestwa uległo zmianie? Współcześnie wielu widziałoby w papieżach swego rodzaju gwiazdy mediów, inni oczekują od biskupów Rzymu pełnienia funkcji superbohaterów, a przez niejednego to, co papież powie, jest traktowane automatycznie jako nieomylne – nawet jeśli np. papież krytykuje palenie węglem, to ktoś może zarzucać katolikom czerpiącym energię z węgla, że nie są wierni papieżowi.

Oczywiście, Pan redaktor ma rację, ale to jest coś innego niż ów „modernistyczny ultramontanizm”, o którym pisze redaktor Rowiński. To jest, z jednej strony, nacisk ze strony zsekularyzowanego, medialnego świata świeckiego, który tak postrzega instytucję papiestwa – jeśli ją w ogóle akceptuje. Z drugiej strony jest to pokłosie postawy, w czasach sprzed kryzysu prawidłowej, niesteoretyzowanego, niedoktrynalnego, ale instynktownego „ultramontanizmu” pobożnych rzesz katolickich, które są uczone i przyzwyczajone do tego, żeby papieża, biskupów i Kościoła po prostu słuchać. Tragizm sytuacji polega na tym, że ta postawa była zupełnie prawidłowa wtedy, gdy nie było wątpliwości, że papieże są depozytariuszami Tradycji, natomiast powoduje zamęt, kiedy sytuacja pod tym względem uległa radykalnej zmianie. Wówczas postawa spontanicznego klerykalizmu i uległości obraca się przeciwko samej Wierze katolickiej i jej integralności.

 

Dziękuję za rozmowę

Michał Wałach

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Jeremiasz
To nie godne aby Pan profesor był zredukowany do roli polemisty pana Rowińskiego. Powinien być poproszony o opis obecnego kryzysu dwugłowego papiestwa i roli papieża Benedykta XVI. A na koniec polemika kto jest ważnym papieżem i kogo katolik powinien uznać za prawdziwego papieża... Nie lękajcie się prawdy!
taki tam
Benedykt XVI jest teologiem ale depozyt wiary zostawił w stanie nienaruszonym Ta uwaga to nie do niego !
raf
Tekst redaktora Rowińskiwgo zrozumiałbym nieco inaczej niż sugeruje prof. Bartyzel. Wg mnie red. Rowiński nie sugeruje jakiejś drogi pośredniej między twardymi integrystami a progresistami. Krytykuje wg mnie słusznie, jak myślę pewne postawy wśród tzw. integrystów sprowadzające chrześcijaństwo to pewnego rodzaju karykatury. Proponuje przy tym jako rozeiązanie Tradycję, zwłaszcza tę monastyczną czy patrystyczną.
UPS
Zwrócę uwagę tylko na jedno; objętość tekstową N.T. w stosunku do łącznej objętości wszelkiego rodzaju rozpraw, kanonów, kodeksów, dokumentów posoborowych, katechizmów, i innych jakie Kościół Katolicki stworzył na przestrzeni prawie 2000 lat. Siłą rzeczy ogrom dokumentów dotyczących spraw doktrynalnych i nie tylko, powoduje swego rodzaju wypaczenie fundamentalnego "tak, tak - nie, nie". Czyli kanony, doktryny i kodeksy zaczynają tworzyć swoją własną rzeczywistość. Skrótowo można to określić, jako swego rodzaju "talmudyzację" wiary, w której zaczynają dominować kapłani, a słowo Boże staje się dodatkiem? Na koniec przytoczę coś, o czym zapominają w naszym zrelatywizowanym świecie, tak wierni jak i kapłani ; "bo grzeszy nie tylko ten kto grzech popełnia, ale i ten co grzesznika i jego grzech akceptuje i popiera". Ograniczona liczba znaków w komentarzach, nie pozwala na rozwinięcie tematu, stąd ta wymuszona skrótowość.
Iw
Lepiej bym tego nie wyraziła. Na prof. Bartyzelu można polegać. Wyrazi również to, co człowiek czuje instynktownie, ale z powodu niedostatków intelektualnych nie umie wyrazić.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY