Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 21 LUTY
Św. Piotra Damianiego, Doktora Kościoła
Św. Roberta Southwella
Św. Piotra Damianiego, Doktora Kościoła
Św. Roberta Southwella
Najświętszego Oblicza Jezusa
Imieniny obchodzą:
Eleonora, Feliks
 

Prof. Roberto de Mattei: „Teologia zmieszania” papieża Franciszka

Data publikacji: 2019-12-20 07:00
Data aktualizacji: 2019-12-21 13:50:00
OPINIE
Fotograf: PACIFIC PRESS / Alamy. Archiwum: Alamy / FORUM

Teologia papieża Franciszka myli prawdy z błędami i tworzy bezładną mieszaninę, w której nic nie jest jasne, jednoznaczne i zdecydowane. Wszystko to wymyka się każdej pewnej definicji, a sprzeczność wydaje się być duszą myślenia i języka papieża – pisze włoski historyk Kościoła, prof. Roberto de Mattei.

 

Do słów najczęściej występujących w języku papieża Franciszka należy słowo „meticciato”, co oznacza zmieszanie - jak zmieszanie ras, hybrydyzacja; w niemieckim, hiszpańskim i innych językach ma się tu na myśli mieszańca, bastarda. Franciszek przypisuje temu pojęciu znaczenie, które rozumie się nie tylko rasowo i etnicznie, ale także politycznie, kulturowo a nawet teologicznie. Zrobił tak 12 grudnia mówiąc, że Najświętsza Maryja Panna „chciała być dla nas zmieszana, zmieszała się. I to nie tylko z Juanem Dieguito, ale z ludem. Zmieszała się, by stać się Matką wszystkich, zmieszała się z ludzkością. Dlaczego? Bo „zmieszała się” z Bogiem. To jest wielka tajemnica: Maryja, Matka, zmieszana  w swoim Synu z Bogiem, z prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem” (L’Osservatore Romano, 13 grudnia 2019)[1].

 

Czy papież Franciszek jest tego świadom czy nie, źródło tego „hybrydowego” spojrzenia na misterium Wcielenia znajduje się w herezji Eutychesa (378-454), archimandryty klasztoru Hioba w Konstantynopolu, według którego po hipostatycznym zjednoczeniu człowieczeństwo i boskość w Chrystusie stopiły się, by stworzyć tertium quid, hybrydową mieszaninę, która nie jest ani Bogiem, ani człowiekiem.

 

Eutychianizm jest prostacką formą monofizytyzmu, bo w Synu Bożym, który stał się ciałem, dostrzega tylko jedną jedyną naturę jako wynik zawiłego zjednoczenia boskości z człowieczeństwem.

 

Gdy [takiemu ujęciu] sprzeciwił się Euzebiusz z Dorylaion (ten sam, który 20 lat przedtem oskarżył Nestoriusza), biskup Konstantynopola, Flawian, zwołał w 448 roku synod, który potępił Eutychesa jako heretyka i ekskomunikował go. Eutychesowi udało się jednak z poparciem patriarchy Aleksandrii, Dioskura I, zwołać inny synod, do Efezu; tam rehabilitowano go, podczas gdy Flawian, Euzebiusz i inni biskupi zostali zaatakowani, nikczemnie potraktowani i odwołani.

 

W tamtym czasie papieżem był Leon Wielki, nie uznał synodu w Efezie i określił mianem Latrocinium Ephesinum, „zbójeckiego synodu w Efezie”. Pod tą właśnie nazwą owo nieregularne conciliabulum przeszło do historii.

 

Papież wysłał list do Flawiana, w którym przedłożył przekazaną [przez Tradycję – red.] naukę chrystologiczną (Denz-H., 290-295), a potem skłonił nową cesarzową, Pulcherię (399-453), do zorganizowania nowego soboru w mieście Chalcedonie w Bitynii. W czasie trzeciego posiedzenia Soboru odczytano list papieża Leona do Flawiana o Wcieleniu Logosu. Ledwie tylko zamilkł głos lektora, wszyscy ojcowie soborowi stwierdzili jednogłośnie:

 

„To jest wiara Ojców, to jest wiara Apostołów. Wszyscy tak wierzymy, tak wierzą prawowierni. Niech ci, którzy tak nie wierzą, zostaną ekskomunikowani. Petrus per Leonem locutus est. Piotr przemówił przez Leona (Mansi: Sacrorum conciliorum nova et amplissima Collectio, VI, 971, Act. II).

 

Sobór z Chalcedonu zdefiniował formułę wiary w jedność Chrystusa jako osoby i w dwoistość natur jednej osoby Chrystusa, doskonałego i prawdziwego Boga, doskonałego i prawdziwego człowieka, jako jedynego podmiotu w dwóch odmiennych naturach. Dogmatyczna definicja z Chalcedonu głosi:

 

„Idąc za świętymi Ojcami uczymy zatem jednogłośnie wyznawać naszego Pana Jezusa Chrystusa jako jednego i tego samego Syna: ten sam jest doskonały w boskości i ten sam jest doskonały w człowieczeństwie; ten sam jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem o obdarzonej rozumem duszy i ciele; ten sam jest istotowo tożsamy z Ojcem co do boskości oraz istotowo tożsami z ludzkością tak jak my, we wszystkim taki jak my oprócz grzechu; ten sam został z jednej strony spłodzony przez Ojca przed wiekami co do boskości, a z drugiej strony zrodzony co do człowieczeństwa w ostatnich dniach z Maryi, dziewicy i Bogarodzicy, z naszego powodu i dla naszego zbawienia” (Denz-H., 301).

 

Główne postacie Chalcedonu, Flawian i Pulcheria, tak samo jak święty Leon Wielki, zostali wyniesieni do chwały ołtarzy, podczas gdy imię Eutychesa zalicza się w poczet herezjarchów.

 

Wśród wielu wariantów eutychianizmu, które występowały na przestrzeni wieków, w świecie protestanckim rozwinęła się kenoza – na skutek ekstrawaganckiej interpretacji „zniszczenia” czy „ogołocenia”, o którym w liście do Filipian mówi święty Paweł (Flp 2, 7). Kościół odczytuje ten passus w sensie moralnym i widzi w nim dobrowolne umniejszenie Chrystusa, który, choć był i pozostał prawdziwie Bogiem, uniżył się, by ukryć swoją nieskończoną wielkość w pokorze naszego ciała. Nauka o kenozie uznaje tymczasem autentyczną stratę czy też pełną rezygnację z boskich własności Słowa. W encyklice Sempiternus Rex z 8 września 1951 roku Pius XII sprzeciwił się tej nauce, pisząc:

 

„W całkowitej sprzeczności z wyznaniem wiary z Chalcedonu stoi pogląd silnie rozpowszechniony także poza Kościołem katolickim, a oparty na źle i samowolnie odczytywanym passusie listu do Filipian Apostoła Pawła: to tak zwana nauka o kenozie, zgodnie z którą dostrzega się w Chrystusie ograniczenia boskości Słowa; to prawdziwie niecne zmyślenie, które domaga się tego, by je potępić, tak jak przeciwstawny mu błąd doketyzmu, który całą tajemnicę Wcielenia i Zbawienia czyni bezkrwistym i błahym schematem”.

 

Twierdzenie o ograniczeniu boskości jest absurdalne, bo boska istota jest nieskończenie doskonała, prosta oraz niezmienna i nie może zostać metafizycznie poddana jakiemukolwiek ograniczeniu, a Bóg, który rezygnuje z bycia samym sobą, przestaje być Bogiem i przestaje istnieć (zob. Luigi Iammarone: La teoria chenotica e il testo di Fil 2, 6-7, w: Divus Thomas, 4 (1979), s. 341-373).

 

Neo-eutychianie zaprzeczają prawdzie rozumu, zgodnie z którym Bóg jest samą istotą, czystym działaniem, niezmienną w swojej nieskończonej doskonałości; odrzucają też prawdę wiary, zgodnie z którą Jezus jako Bóg-człowiek podczas całego swojego życia miał widzenie Boga jako podstawę swojej boskości.

 

Teologia „zmieszania” papieża Franciszka zdaje się przyjmować [opisane] stanowisko. To samo przypisał mu również Eugenio Scalfari, gdy stwierdził w artykule w „Repubblica” z 9 października, że Jezus według Franciszka „od swojego Wcielenia” przestał być Bogiem i „aż do śmierci na krzyżu był człowiekiem”.

 

Dyrektor watykańskiego urzędu prasowego, który tego samego dnia zajął stanowisko, nie zaprzeczył słowom Scalfariego jako słowom fałszywym, ale powiedział, że „przedstawiają osobistą i swobodną interpretację tego, co [Scalfari] usłyszał”. W ten sposób rzucił cień poważnego podejrzenia na chrystologię Bergoglia.

 

Niektórzy mogą argumentować, że przypisujemy papieżowi Franciszkowi herezję, której nigdy formalnie nie wygłosił. Jest prawdą, że krytyka herezji może być stosowana tylko względem stwierdzeń, które zaprzeczają prawdzie objawionej, ale jest też prawdą, że heretyk może ujawnić się za sprawą wieloznaczności swoich słów i swoich czynów, poprzez swoje milczenie i swoje zaniechania.

 

Wydaje się nam możliwe zastosować wobec papieża Franciszka słowa, które wielkiej miary patrolog, o. Martin Jugie, poświęcił Eutychesowi:

 

„Jest bardzo trudno powiedzieć, jaką naukę osobiście wyznawał Eutyches na temat tajemnicy Wcielenia; on sam tego nie wiedział. Eutyches był heretykiem, ponieważ uparcie prezentował dwuznaczne formuły,w dodatku w swoim kontekście fałszywe. Jako że te formy prezentowano jako wyjaśnienia ortodoksyjne, a niektóre jego wypowiedzi wspierały słuszne interpretacje, to trudno o zdecydowanie w sprawie jego autentycznych przekonań” (Encyclopedia Cattolica, Tom V (1950), kolumna 870, 866-870).

 

Teologia papieża Franciszka jest „zmieszana”, bo myli prawdy z błędami i tworzy bezładną mieszaninę, w której nic nie jest jasne, jednoznaczne i zdecydowane. Wszytko wymyka się każdej pewnej definicji, a sprzeczność wydaje się być duszą myślenia i języka [papieża]. Franciszek chciałby „zmieszać” nie tylko Matkę Bożą, ale i cały Kościół, tak, by ten mógł wyjść z samego siebie i zmieszać się ze światem, zanurzyć się w nim i zostać przezeń wessanym.

 

Kościół jest jednak święty i niepokalany jak święta i Niepokalana Dziewica Maryja, Matka i wzorzec Mistycznego Ciała. Matka Boża nie jest zmieszana w sposób, w jaki przedstawia to papież Franciszek, bo nie ma w niej nic hybrydowego, ciemnego, bezładnego. Maryja nie jest zmieszana, bo jest światłem bez ciemności, pięknością bez niedoskonałości, niezakłamaną prawdą, zawsze nieskazitelną i nieskalaną.

 

Prośmy świętą Dziewicę Maryję o pomoc, aby nasza wiara nie uległa zmieszaniu, lecz była zawsze czysta i nieskażona oraz by jaśniała przed Bogiem i ludźmi tak, jak Wcielone Słowo zajaśniało w noc bożonarodzeniową, objawiając się światu.

 

Tłum. Pach

Źródło: Katholisches.info

 

[1]W hiszpańskim oryginale: se nos quiso mestiza, se mestizó. Pero no sólo con el Juan Dieguito, con el pueblo. Se mestizó para ser Madre de todos, se mestizó con la humanidad. ¿Por qué? Porque ella mestizó a Dios. Y ese es el gran misterio: María Madre mestiza a Dios, verdadero Dios y verdadero hombre, en su Hijo.

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
święty
Gdy czytam Listy w Nowym Testamencie, to wiele z nich adresowane są do świętych.No i spróbujmy dzisiaj choć w jednej parafii znaleźć wiernych,o których moglibyśmy powiedzieć; święci. Nawet w całym Kościele Rzymsko-katolickim tylko jeden człowiek tytułowany jest jako "święty". No to chyba nie jest to Kościół apostolski, gdyż taki musiałby się składać w większości ze świętych.
Kskondo
To poważny zarzut ale bardziej do doradców Papieża niż do niego. Cała posługa bp. Bergolio byla przy ludziach w trudnych czasach Argentyny i ten charyzmat juz taki zostanie. Być może Papież powinien potwierdzić ustalenia Soboru z Chalcedonu...
Druh Ryszard
Aby zrozumieć sposób postępowania, pojmowania wiary i rozumowania papieża Franciszka, konieczny wydaje się powrót do źródeł, czyli do lat kształtowania jego osobowości w Argentynie. A tutaj się okazuje, że na niego miała duży wpływ jego znajoma - przyjaciółka - gdy jeszcze nie był księdzem. Ona działaczka Partii Rewolucji Lutowej - komunistka - Esther de Careaga wywarła silny wpływ na przyszłego papieża. No bo jak inaczej rozumieć słowa papieża który wielokroć powtarzał, że : "... to komuniści są tymi, którzy myślą tak jak chrześcijanie". Być może bardziej niż sam komunizm chodziło mu o populizm, o postulat ludowości, o reakcje wobec niesprawiedliwości. On deifikował lud, mówiąc, że to nie słowo logiczne, lecz mityczne, a stąd wyrasta istota głoszonej przezeń "teologii ludu". Papież gdy wypowiada się w sprawach polityki czy porządku światowego, nigdy nie odwołuje się do Chrystusa, nawet do Boga.Wypowiada się w duchu "nowego humanizmu" jest to "nowy paradygmat".
Druh Ryszard
Obserwując na przestrzeni lat, postępowanie kardynała Bergoglio - papieża Franciszka - nie mogę pozbyć się przekonania, że papież Franciszek - pod pozorem zblatowania z prostym człowiekiem - wchodzi w "buty" besserwissera. Wygląda to żałośnie i śmiesznie. Po prostu papież powinien zrozumieć, że nie jest wyrocznią ani wszystkowiedzącym człowiekiem, tylko powinien się ukorzyć przed Tajemnicą. Druga sprawa, jako Namiestnik Boga na ziemi, powinien prowadzić swe owieczki do zbawienia, a nie wprowadzać zamęt w głowach katolików. Odnoszę wrażenie, że papież Franciszek chce "poprawiać" dogmaty wiary tak, że z tego wychodzi jeden wielki chaos, a sam "prestidigitator" utracił kontrolę nad tym co robi i pokazuje. Pycha zdaje się, jest w stanie doprowadzić do tego, że niektórzy mają rozum a pozostali ambicje. Niestety jest tak, że niektórzy ludzie - dla bezpieczeństwa innych - nie powinni być "wyposażani" w zbyt duże uprawnienia, bo zawrót głowy jest niebezpieczny dla innych.
sc
Podzielam te wątpliwości. Wydaje się że jesteśmy skazani na ten kierunek kościoła. Według mnie taki kierunek wymusza ekumenizm czyli mieszanie różnych wyznań które muszą wywoływać dyskusje i kontrowersje które mogą prowadzić do rozlamow. A więc jedyną możliwością utrzymywania kościoła w jedności musi być bardziej zamykanie ust niż podejmowanie dyskusji itd.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY