Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
18   WRZEŚNIA   2019 r.
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Imieniny obchodzą:
Stanisław, Irena, Stefania, Józef
 
Polonia Christiana nr 57       CREDO
kard. Leo Burke

Proście kapłanów o tradycyjną Mszę Świętą!

Proście kapłanów o tradycyjną Mszę Świętą!

Hermeneutyka zerwania to fałszywa, a zatem bardzo szkodliwa idea, według której Sobór Watykański II zaczyna Kościół kompletnie od nowa, a wszystko z czym mieliśmy do czynienia w przeszłości, nie jest warte dzisiejszego Kościoła – mówi kardynał Raymond Leo Burke w rozmowie z Krystianem Kratiukiem.

 

Wasza Eminencjo, pomimo upływu dziesięciu lat od wydania przez Ojca Świętego Benedykta XVI motu proprio Summorum Pontificum wciąż wielu katolików odnosi wrażenie, że Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim jest w Kościele niejako prześladowana. Dlaczego tak się dzieje?

– Może być wiele powodów takiego stanu rzeczy, a najprostszy z nich to nieprzygotowanie większości kapłanów do odprawiania tej Mszy. Po prostu albo nie znają tego rytu (który jest przecież bardziej złożony od nowego rytu mszalnego), albo nie znają łaciny, bez której sprawowanie Mszy tradycyjnej jest niemożliwe. Stąd może płynąć obawa przed wyrażeniem zgody na odprawianie Mszy zgodnie z formą nadzwyczajną. I są to sytuacje zrozumiałe. Ale tutaj zaczyna się wielka rola wiernych…

 

To znaczy?

– Wierni powinni porozmawiać ze swoim proboszczem, zachęcić go do wprowadzenia w parafii Mszy Świętej w nadzwyczajnym rycie rzymskim. Ale jeśli odpowie: Nie jestem przygotowany do odprawiania Mszy Świętej w tej formie, powinni to zaakceptować. Wówczas można poszukać księdza z sąsiedztwa, który mógłby odprawiać regularnie Mszę w nadzwyczajnej formie.

 

A więc warto przypominać kapłanom, że Msza trydencka jest tak samo „ważna” jak Msza w rycie posoborowym?

– Oczywiście. Forma nadzwyczajna (albo usus antiquior) jest Mszą ważną i katolicką. Jest wielowiekową formą, uświęconą tradycją, pochodzi z czasów świętego Grzegorza Wielkiego. Nie może być wątpliwości, że jest ona najbardziej pełna wyrazu i najbardziej przystosowana do wyrażenia tajemnicy Świętej Eucharystii. Sądzę, że to właśnie dlatego coraz liczniejszą rzeszę wiernych pociąga nadzwyczajna forma obrzędu rzymskiego. Pociąga i inspiruje.

 

Czy jednak zgodzi się Wasza Eminencja, że pewna wrogość wobec ludzi przywiązanych do tej formy pobożności istnieje nie tylko na poziomie parafii, ale i znacznie wyżej, w hierarchii Kościoła?

– Owszem. Wrogość ta wynika z błędnej idei, która wkroczyła do Kościoła po Soborze Watykańskim II. Owa błędna idea to opisana przez Benedykta XVI hermeneutyka zerwania. Jest to idea fałszywa, a zatem bardzo szkodliwa – według niej sobór niejako zaczyna Kościół kompletnie od nowa, a wszystko z czym mieliśmy do czynienia w przeszłości, nie jest warte dzisiejszego Kościoła. Hermeneutyka zerwania głosi, że to, co było dawniej, nie jest w stanie zmierzyć się z sytuacją naszych czasów i że w związku z tym Kościół musiał się stać czymś całkowicie nowym i odmiennym. A zatem dotyczy to także świętej liturgii. I tak rozwinęły się liczne i naprawdę okropne eksperymenty w liturgii, z którymi mamy do czynienia po dziś dzień. Tak wygląda dostosowywanie liturgii świętej do dzisiejszego świata.

 

A czy takie dostosowywanie jest katolickie?

– Nie jest. Ponieważ nie jest zgodne naszą wiarą. Wedle naszej wiary, podczas Eucharystii Świętej nasz Pan, Jezus Chrystus, siedzący w chwale po prawicy Ojca, zstępuje na ołtarz poprzez środek, jakim jest ksiądz, aby odnowić swoją ofiarę na Kalwarii. Świat zewnętrzny nas podczas liturgii nie interesuje.

Musimy więc przezwyciężyć ideę, według której reforma liturgii świętej, jakiej chciał Sobór Watykański II, miała być czymś kompletnie odmiennym od tego, czym liturgia święta była zawsze. Należy przywrócić poczucie organicznej jedności liturgii świętej, która została nam przekazana przez Apostołów w tradycji apostolskiej.

Na tej zasadzie powinien się opierać odbiór Summorum Pontificum. Jest to podpowiedź dla wiernych, którzy chcieliby Mszy tradycyjnej w swojej parafii. Napotykają osoby, którym bliska jest hermeneutyka zerwania – czy to proboszczów, czy biskupów – wierni powinni próbować z nimi rozmawiać o tych sprawach, powołując się właśnie na Benedykta XVI i podane przezeń argumenty.

 

Wśród wielu wiernych uczestniczących w tradycyjnej Mszy istnieje poczucie, że ta Msza zapewnia nie tyle jakąś sentymentalną podróż w przeszłość Kościoła, ale raczej nadzwyczajną ochronę dla Najświętszego Sakramentu. Wydaje się on tu być „bezpieczniejszy” niż w formie liturgii dopuszczającej znaczne miejsce dla własnej inwencji kapłana…

– Zgadza się. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego, usus antiquior, łatwiej wywołuje rewerencję. W ogromnym stopniu podkreśla transcendentną naturę Ofiary Eucharystycznej; podkreśla, że jest to naprawdę spotkanie z naszym Panem, Jezusem Chrystusem, spotkanie pomiędzy Niebem a ziemią. A w zwyczajnej formie mniej jest manifestacji tego tajemniczego elementu Eucharystii Świętej. W takim sensie możemy powiedzieć, że może tu zaistnieć większa pokusa utraty czci dla Pana Jezusa.

Doświadczyliśmy tego po soborze – dochodziło wszak do takiego odprawiania Eucharystii Świętej, które prawdopodobnie nawet nie było odprawianiem Eucharystii Świętej – kiedy ludzie wykorzystywali prawo do Mszy dla wszelkiego rodzaju innych celów. Ale i zwykła forma rytu rzymskiego może z pewnością wzbudzać rewerencję, tylko że ksiądz musi bardzo dbać o sposób, w jaki ofiaruje Mszę Świętą, by nie dostały się do niej elementy sugerujące brak czci dla Najświętszego Sakramentu.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie