Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 53       CYWILIZACJA

Prymitywizm i inwigilacja – ku domom przyszłości

Prymitywizm i inwigilacja – ku domom przyszłości

Dom w zachodniej cywilizacji kojarzy się ze spokojem i prywatnością. To miejsce ucieczki od zgiełku miasta i wścibskich spojrzeń innych. Miejsce, gdzie można cieszyć się pięknem i odpoczywać. Współczesne trendy zmierzają jednak w innym kierunku: absolutnej prostoty bądź też wszechobecności technologii. Wbrew pozorom wiele je ze sobą łączy.

 

Prostota niejedno ma imię. Jednak jej sztandarowy przykład to szwedzka firma Ikea. Ideały przedsiębiorstwa odzwierciedlają poglądy założyciela – Ingvara Kamprada. Ów przedsiębiorca stawia na prostotę i funkcjonalność, wskutek czego jego produkty mogą być tanie i… demokratyczne. Zamiast produkować meble piękne, ale w skromniejszej ilości i dla mniejszej liczby osób, lepiej – jego zdaniem – zaspokajać pragnienia mas.

 

We wszystkich systemach społecznych – czytamy w artykule Kamprada znanym jako Testament Sprzedawcy Mebli (dostępnym na ikea.com) – zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, nieproporcjonalnie duża część środków finansowych jest wykorzystywana do zaspokojenia potrzeb mniejszości. W naszym biznesie oznacza to, że niewielka, zamożna grupa ludzi może sobie pozwolić na nowe i atrakcyjne produkty. Naszym celem jest zmiana tej sytuacji. (…) Znany businessman‑polityk powiedział kiedyś, że IKEA miała większy wpływ na proces demokratyzacji niż wiele wydarzeń politycznych razem wziętych.

 

Ta prostota i „demokratyzm” przejawiają się nie tylko w produktach sieci IKEA, lecz także w jej kulturze organizacyjnej. Nie mieszczą się w niej ani drogie samochody, ani pompatyczne tytuły czy inne symbole statusu. Tamtejsi przełożeni nie powinni się zatem odróżniać od szeregowych pracowników. Stawiamy na prostotę i uczciwość w relacjach ze sobą i z naszym otoczeniem. Styl życia to mocne słowo, ale nie waham się go tutaj użyć. Tworzenie lepszych warunków życia oznacza także rezygnację z hierarchii i konwenansów na rzecz większej wolności i swobody jednostki – dodaje Kamprad.

 

Zawartej w tych słowach ideologii nie warto lekceważyć, gdyż z usług firmy korzystają miliony, a może nawet setki milionów osób. Jej związek z życiem codziennym pozwala na kształtowanie mentalności w duchu sprzecznym z tradycją. To właśnie o takich tendencjach pisał na łamach „Folha de São Paulo” (20 marca 1969) Plinio Corrêa de Oliveira: Pod pozorami prostoty i bezpretensjonalności triumfuje najbardziej wyrafinowany egoizm. Tak, tak – wyrafinowany egoizm – jedyna forma wyrafinowania, jaka nam pozostała.

 

Inteligentne domy

Kult prostoty oraz pogarda dla zbytku i piękna to tylko jedna strona medalu. Rzadszy, choć co najmniej równie przyszłościowy trend to budowa tak zwanych inteligentnych domów. Królująca w nich nowa technologia, związana z tak zwanym „internetem rzeczy” (Internet of Things), czyli podłączonymi do sieci przedmiotami, wzbudza mieszane uczucia. Z jednej strony – podziw i fascynację, z drugiej – lęk przed związanymi z nią zagrożeniami.

 

Inteligentne domy wykorzystują najnowocześniejszą technologię do ułatwiania życia swym mieszkańcom. Wykorzystywanie techniki jako pomocy w codziennym życiu rozpoczęło się już w początkach XX wieku wraz z upowszechnieniem odkurzaczy, zmywarek, tosterów i tym podobnych urządzeń. Jednakże współczesne inteligentne domy to coś o wiele bardziej skomplikowanego. Mogą one same regulować temperaturę czy nawadniać ogród w zależności od warunków pogodowych. Albo utrzymać optymalną temperaturę basenu. Mieszkańcy nie muszą się już martwić o włączanie i wyłączanie światła. Jeśli zapomną, zrobi to za nich automat.

 

Inteligentne domy to także rozbudowany system monitoringu, wszędobylskich kamer. Internet pozwala na kontrolowanie niemal wszystkiego, co dzieje się w mieszkaniu. Właściciel może obserwować na ekranie monitorów, co robią członkowie jego rodziny. Kontrolę sprawuje także, gdy nie ma go w domu, gdyż system monitoringu podłączony jest do internetu. Czyż to nie raj dla rodziców zamartwiających się poczynaniami swych pociech? Teraz nawet będąc w pracy, mogą zdalnie wyłączyć dziecku telewizor. A to łatwiejsze niż rozmowa w cztery oczy i wychowawcze argumenty.

 

A jednak bezpieczeństwo zapewniane przez inteligentne domy jest iluzoryczne, ponieważ przedsiębiorstwa oferujące produkty do inteligentnych domów poważnie je zaniedbują. Eksperci z firmy Synack przetestowali szesnaście takich produktów. Okazało się, że ich zabezpieczenia można w dziewięćdziesięciu trzech procentach przypadków złamać w bardzo krótkim czasie. Jak ponadto zauważa Colby Moore w dostępnym na synack.com tekście omawiającym wyniki raportu, wiele urządzeń nie przeszło też testu sprawdzającego zabezpieczenia sieci wi‑fi przed dostępem niepowołanych osób. Badanie wykazało również wady zdalnego sterowania domem przez telefon komórkowy. Okazało się, że gdyby wpadł on w niepowołane ręce choćby na pięć minut, to w większości przypadków złodziej mógłby wprowadzić niekorzystne zmiany w „zachowaniu” sprzętów domowych.

 

Cóż, zwykły (niedługo powiemy: staromodny!) internet wiąże się z udostępnianiem danych o odwiedzanych przez nas stronach za pomocą tak zwanych cookies. „Internet rzeczy” – sieć przyszłości – problem ten znacznie pogłębi. W przypadku „rzeczy” tak prywatnych jak domy jest to szczególnie niepokojące. „Internet rzeczy” sprawi bowiem, że zamiast pozostać azylem, zostaną one poniekąd wystawione na widok publiczny.

 

Szczególne obawy o bezpieczeństwo wywołują tak zwane inteligentne liczniki prądu. Przesyłają one do dystrybutora energii dane na temat jej zużycia. Pozwala to na obliczanie kosztów na bieżąco i likwiduje choćby konieczność płacenia ryczałtu. Ponadto, zdaniem Macieja Kocięckiego, eksperta od technologii M2M w Orange, cytowanego przez polskieradio.pl, technologia ta umożliwia nie tylko lepszą kontrolę nad wydatkami, ale także oszczędniejsze gospodarowanie prądem. Ułatwia choćby wyłączanie dostaw prądu przez gospodarstwa niekorzystające z energii w konkretnych godzinach.

 

Niewiele brakowało, a inteligentne liczniki stałyby się w Polsce przymusowe. W roku 2015 ministerstwo gospodarki przygotowało projekt ustawy zmierzającej do wprowadzenia inteligentnych liczników u 80 procent odbiorców. Chodziło – rzecz jasna – o dostosowanie do unijnej dyrektywy. Liczne uwagi spowodowały jednak odłożenie prac nad zmianą prawa, albowiem z tego typu licznikami wiążą się nie tylko korzyści. Jak zauważa portal tech.wp.pl, naukowcy już jakiś czas temu wykazali, że zebrane w ten sposób dane o zużyciu energii pozwalają ustalić godziny, w których przebywamy w miejscu zamieszkania, liczbę domowników, rodzaj posiadanych urządzeń, a czasami nawet tytuł oglądanego codziennie serialu. To rodzi bardzo poważne zastrzeżenia dotyczące ingerencji w naszą prywatność.

 

Takie obawy wyrażał także generalny inspektor ochrony danych osobowych w latach 2010–2014, Wojciech Wiewiórowski. Jego zdaniem tak zwane inteligentne liczniki pozwolą na zbudowanie profilu użytkownika i zdobycie dokładnych informacji na temat jego prywatnych zwyczajów. Zaniepokojenie planami powszechnego wprowadzenia w Polsce inteligentnych liczników wyraziła także fundacja Panoptykon badająca inwigilację i zagrożenia dla prywatności.

 

Inteligentne domy, przynajmniej w obecnej postaci, jawią się jako zaprzeczenie idei mieszkania jako miejsca prywatnego, w którym czujemy się bezpieczni. Czy naprawdę chcemy, aby firma elektryczna wiedziała o naszych codziennych zwyczajach? Albo by złośliwy cyberwłamywacz mógł zmienić nam temperaturę według własnego widzimisię? W przypadku ataku hakerskiego bądź jakiejś usterki „inteligentna” technologia w niepowołanych rękach może wręcz doprowadzić do sytuacji, w której własny dom stanie się naszym wrogiem i zacznie podejmować działania wymierzone przeciwko nam. Wizja rodem z Terminatora w wersji soft? Owszem, i to coraz bardziej prawdopodobna.

 

Technologia zastąpi rodzinę?

Na koniec zastanówmy się, co łączy pozornie sprzeczne ze sobą trendy – radykalną prostotę symbolizowaną przez IKEA i supernowoczesne inteligentne domy? Otóż za jednym i drugim stoi mentalność oparta na prymacie funkcjonalności i praktyczności nad pięknem i tradycją. Zarówno tanie meble, jak i automatycznie regulowana temperatura służą wygodzie i uproszczeniu życia. Jedno i drugie sprzyja swego rodzaju kolektywizmowi. Masowe kupowanie tanich, jednakowych mebli czy też udostępnianie danych o prywatnym życiu jest całkowicie obce tradycyjnemu społeczeństwu. Nasi przodkowie preferowali raczej artystyczny kunszt i piękno, a nie ilość i funkcjonalność.

 

Piękne, niekoniecznie luksusowe meble to sposób na wytworzenie atmosfery domowego ciepła i rodzinnej wspólnoty. Kult prostoty i oszczędności za wszelką cenę kłóci się z tym dążeniem. Inteligentne domy okazują się kolejnym krokiem do dezintegracji rodziny i skrajnego indywidualizmu. Technologia zastępuje w nich bowiem więzi międzyludzkie. Pozwala na przykład podglądać dziecko na ekranie zamiast z nim porozmawiać. Zwalnia z obowiązku dbania o potrzeby członków rodziny, jak choćby przewietrzenia ich pokoju, gdyż wszystko załatwi za nas technologia. Oto kolejny krok na drodze ku Nowemu Wspaniałemu Światu – światu ludzi samowystarczalnych, pozbawionych piękna i miłości.

 

Marcin Jendrzejczak

 

 

 

TEKST POCHODZI Z 53. NUMERU MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA GRUDZIEŃ 2016

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie