Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 

Przed synodem amazońskim. Jak formowano tamtejsze chrześcijaństwo

Data publikacji: 2019-09-08 07:00
Data aktualizacji: 2019-09-08 10:50:00
OPINIE
Kadr z filmu Apocalypto (2006). źródło: filmweb.pl

Od odkrycia Brazylii aż po nasze dni misjonarze przeprowadzili wielkie dzieła chrystianizacji i cywilizowania mieszkańców tamtej ziemi. Gdyby nie jezuickie wioski, katecheza Indian byłaby tylko mrzonką.

 

 

Wyposażone we własne władze wspólnoty były efektywną i oryginalną metodą nawracania w Brazylii, zapewne pierwszym ziarnem chwalebnych jezuickich redukcji misyjnych. Gdyby tubylcy pozostawali rozproszeni, nigdy nie porzuciliby swoich wad, nomadycznych zwyczajów, nie przestaliby prowadzić ze sobą wojen ani praktykować kanibalizmu. Władze publiczne wspierały aktywność wczesnych misjonarzy.

 

Wraz z przybyciem Mem de Sa (trzeciego generalnego gubernatora Brazylii, w 1558 roku) pojawił się nowy impet do pracy w celu nawrócenia Indian, szczególnie w wioskach. Rząd współdziałał z jezuickimi misjonarzami pod przewodnictwem ojców José de Anchiety i Manuela da Nóbregi. Następnie przybyły inne zakony i kongregacje, jak choćby franciszkanie, benedyktyni, karmelici. Święty Józef z Anchiety stał się znany jako apostoł Brazylii.

 

Wczesne wioski

Pierwsze wioski powstawały na terenie Bahia w 1558 roku, a Mem de Sa był obecny przy ich zakładaniu. Przy tej okazji Indianie uczyli się religii i byli zachęcani do porzucenia kanibalizmu oraz pijaństwa. Sami troszczyli się o swe jedzenie, ubranie, zdrowie, stopniowo przyjmowali cywilizowane nawyki. Misjonarze starali się lokować wioski tam, gdzie napotykali na tubylców.

 

Pod wpływem jezuitów wspólnoty cieszyły się quasi-samorządowymi przywilejami. Specjalne przepisy regulowały sprawy majątku tubylców, ich odrębność od własności Europejczyków, przepisy związane z handlem i pracą wśród Indian oraz hierarchię administracyjną opartą na strukturze prawnej portugalskich instytucji samorządowych. Przy pierwszej próbie zakładania wiosek praca misjonarzy polegała na prowadzeniu długich misji wśród powoli chrystianizujących się miejscowych.

 

Gubernator generalny mianował zarządcę, administratora cieszącego się dużym szacunkiem Indian. Na początku najpowszechniejszymi przestępstwami i wykroczeniami przeciwko ustanowionemu porządkowi były – oprócz kanibalizmu i bójek wynikających z pijaństwa – także cudzołóstwo, kradzieże, rabunki, opuszczanie pracy i nabożeństw. Gdy zostały popełnione i udowodnione, zarządca nakładał odpowiednią karę. Misjonarze starali się jednak chronić Indian przed jakimikolwiek nadużyciami ze strony świeckiej władzy. W wioskach zawsze znajdował się kościół, szpital i domy dla tubylców. Niektóre osady dawały schronienie aż 5 tysiącom ludzi, co wymagało wprowadzenia całego ładu administracyjnego, a także ziemi potrzebnej do założenia plantacji. Tubylcy podlegali humanitarnemu planowi pracy z wyznaczonymi godzinami, aby nie popaść w pokusę lenistwa. Otrzymywali pensje, ubrania i jedzenie według własnego zaangażowania.

 

Katechizacja tubylców

Początkowo apostolat był niemal indywidualny, skierowany do każdego Indianina. Do nawracania nie potrzebne było od pierwszych dni doktrynalne kaznodziejstwo jak w Indiach czy Japonii tego czasu. Tubylcy byli bardzo intuicyjni i należało ich nauczyć jedynie prawa moralnego oraz skłonić, by je zapamiętali. Dopiero z czasem mieli wchłonąć katolicką doktrynę. Brazylijscy Indianie nie żywili żadnych oporów przed akceptacją religii katolickiej, z wyjątkiem naturalnych psychologicznych przeszkód wynikających z ich dzikich zwyczajów. Wielu nawet prosiło o katechezę. W ciągu pięciu stuleci misjonarze głęboko przestudiowali charakter i psychologię Indian.

 

Misjonarzom mającym na celu przede wszystkim zbawienie dusz, zależało również na dobrym nakarmieniu miejscowych, aby mogli oni cieszyć się dobrym zdrowiem: całkiem przeciwnie niż czarownicy czy pajés, obiecujący materialne korzyści i pozwalający Indianom na życie w lenistwie.

 

Dla opieszałych i niechętnych do działania tubylców problemem okazywało się niekiedy nawet poszukiwanie żywności. Ich pojmowanie rzeczywistości pozbawione było głębi (choć nie brakowało w nim prostoty). Wymagało to uprzejmości i pewności, cierpliwości oraz stałej obecności misjonarzy. Wielu Indian okazało się dobrymi wojownikami stającymi przeciwko zagranicznym najeźdźcom i dzikim rebeliantom.

 

Postępowanie z tubylcami wymagało twardej miłości, wszak ze swej natury Indianie nie byli skłonni do pokory. W ich umysłach głęboko zakorzenione było okrucieństwo i krwawe zwyczaje. Ukazało to chociażby męczeństwo dwóch jezuickich braci, Pero Correi i João de Souzy, zabitych w 1555 roku przez carijós (rdzennych mieszkańców).

 

Rola indiańskich chłopców – curumnis

Po wstępnym, indywidualnym apostolacie, misjonarze przystępowali do katechizowania i edukowania tubylców. W 1549 roku ojciec Manuel da Nóbrega napisał, że zakonnicy rozpoczęli odwiedzanie domów wieśniaków w wioskach, zapraszając dzieci do nauki czytania i pisania. Czynili to chętnie. Przenikając tubylczą populację, misjonarze starali się zdobyć sympatię najbardziej wpływowych wśród nich, podczas gdy osieroceni chłopcy przywiezieni z Lizbony, którzy uczęszczali do szkoły, zachęcali do edukacji indiańskich chłopców zwanych curumnis. Wcześniej ustalili z przywódcami plemiennymi, w jaki sposób mają się zachowywać podczas wizyt; ustalili także cel tych odwiedzin, a więc nauczanie prawa Bożego.

 

Kiedy udało się już ustabilizować życie wioski, osiedlali się tam misjonarze. W ten sposób, poprzez dzieci, misjonarze docierali do ich próżnych i leniwych rodziców. Chłopcy wkrótce stawali się nauczycielami i apostołami.

 

Z kolei portugalscy chłopcy ze szkół podstawowych dołączali do curumnis i wchodzili do pogańskich wiosek w celu kaznodziejstwa, nauczania i przyciągania dusz do Boga. Zarówno oni, jak i dorośli misjonarze przemierzali wioski z krzyżem i śpiewem, a zdumieni tubylcy zawsze witali ich z radością. Dzieci tubylców nauczyły się czytać i pisać po portugalsku, śpiewać i służyć do Mszy. Edukacja muzyczna zawsze była intensywna i odegrała znaczącą rolę w duszpasterstwie. Indianie interesowali się wszystkim. Biegli do kościołów, gdy rozbrzmiewał dzwon zapraszający ich na Mszę. Lubili muzykę sakralną i chętnie uczestniczyli w procesjach. Zwracali dużą uwagę na kazania, przekazywane za pośrednictwem tłumaczy.

 

Indianie zawsze doceniali misjonarzy

Dzięki katechezie, tubylcy zawsze doceniali misjonarzy. Wkraczając do wiosek, zakonnicy opiekowali się dziećmi, okazywali troskę dorosłym i pomagali chorym, wszystkim okazując uczucie i lojalność. Postrzegano ich jako uprzejmych ludzi starających się posługiwać językiem Indian. Misjonarze występowali przeciwko wszystkim białym pragnącym skrzywdzić miejscowych. Ponadto, w przeciwieństwie do czarowników, nigdy nie prosili o podarunki.

 

W wioskach stopniowo przyswajane były europejskie stroje. Misjonarze proponowali sukienki kobietom i spodnie mężczyznom. Wspierali zarazem podstawowe formy przemysłu tkackiego. Niezbędne było zaprowadzenie zwyczaju stałego noszenia ubrań. Najbardziej efektywną drogą do tego celu stanowiło żądanie, by Indianie przychodzili do kościołów odziani. Mieli rezerwować określoną część swoich zarobków na zakup strojów, pod rygorem niedopuszczenia do ceremonii religijnych. W ten sposób nawyk ubierania się wkroczył do obszaru zwyczajów tubylców za sprawą aktów Bożego kultu.

 

Wielką i wciąż aktualną trudnością, na jaką napotykali misjonarze, były działania plemiennych szamanów lub czarowników. Zawsze nienawidzili oni misjonarzy, widząc w nich rywali w praktyce nauczania i medycyny. Szamani rzadko nawracali się na wiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa.

 

Opisywany tu sposób katechizacji brazylijskich tubylców okazał się od czasu wielkich odkryć tak skuteczny, że zasadniczo wciąż jest stosowany przez misjonarzy wiernych chwalebnej tradycji pracy rozpoczętej przez Anchietta, apostoła Brazylii. Niestety jednak, wielu współczesnych, neotrybalistycznych misjonarzy zostało uformowanych w przekonaniu o konieczności utrzymania Indian w ich prymitywnym stanie kultury.

 

 

Carlos Sodré Lanna

 

 

 

Bibliografia:

 

Padre Serafim Leite, História da Companhia de Jesus no Brasil, Editora Portugalia, Lisbona, 1943.

Rocha Pombo, História do Brasil, W. M. Jackson, Inc. Editors, Rio de Janeiro, 1942.

Francisco Adolfo de Varnhagen, História Geral do Brasil, Edições Melhoramentos, São Paulo, 1959.

Padre Alcionilio Bruzzi Alves da Silva, A Civilização Indígena do Uaupés. Libreria Ateneo Salesiano, Rzym, 1977.

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
jac
Cytat: W plemionach spoistość wśród ich członków jest zapewniona głównie przez sposób myślenia i odczuwania wspólny wszystkim, z którego wynikają wspólne zwyczaje i wspólna wola. Indywidualny rozum jest zredukowany prawie do zera, innymi słowy, do pierwotnych i najbardziej elementarnych odruchów, na które ten stan atrofii jemu pozwala. Dzikie myślenie, myślenie, które nie myśli i zwraca się jedynie ku konkretowi - taka jest cena kolektywistycznego stopienia się plemienia. Zadaniem czarowników jest utrzymywać to kolektywne życie psychiczne na poziomie mistycznym, za pomocą kultów totemistycznych naładowanych mętnymi przesłaniami, lecz bogatymi w błędne ogniki, a nawet błyskawice wyskakujące z tajemniczego świata transpsychologii i parapsychologii. Osiągając te ..bogactwa.. człowiek zrekompensowałby sobie atrofię rozumu. ...Plinio Correa de Oliveira - Rewolucja i Kontrrewolucja
dida
hmm? bajka dla chcących słuchać. M. in. cóż stało się z inkaską księżniczką Uminą na ziemiach polskich? Któż jej szukał i w końcu.. zabił ?
Anaja
Oburzeni na artykuł komentujący, to zapewne stali czytelnicy Deona i TP.
t
Wiara chrzescijańska wg.nauczanie Tradycji winna zmieniac mantalnośc i wpływac na łagodzenie barbarzyńskich obyczajów.Św.Grzegorz z Nysy 394 r.pisał;'nie jest szczęśliwością i błogosławieństwem wiedziec cokolwiek o Bogu - ale trzeba Boga w sobie miec.Albowiem błogosławieni czystego serca,Boga oglądac będą".A św.Ambroży 422r. podkreślał,iż zadaniem chrześcijanina jest zachowanie obrazu Boga w swojej duszy.Te postulaty są ciągle aktualne!
Łukasz
Podtrzymuję, nie ma dla mnie w tym tekście nic rasistowskiego. O złą wolę i pychę autorów tych teksów tym bardziej bym nie oskarżał. Rasizmu i pychy mamo aż nadto w historii wszystkich narodów, w każdej epoce i niezależnie od kultury. Nie rozumiem czemu akurat ten tekst wywołuje takie oburzenie. Pozdrawiam. Z Bogiem.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY