Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 54       ŚWIAT Z INNEJ STRONY
Izabella Parowicz

Przyjaciele nauczania Boga Niebios

Przyjaciele nauczania Boga Niebios

Tertulian już w II wieku pisał, że krew męczenników jest zasiewem chrześcijan. Słowa te zdumiewająco trafnie odnoszą się do Korei, do której katolicyzm dotarł dopiero w roku 1784, a na przestrzeni XIX wieku około dziesięciu tysięcy wiernych poniosło tam śmierć męczeńską – był to ostatni okres wielkich prześladowań chrześcijan przed epoką komunizmu i islamizmu.

 

Korea przez wiele stuleci pozostawała poza wpływami działalności misjonarskiej Kościoła. Choć flamandzki franciszkanin i podróżnik, Wilhelm z Rubruk (ok. 1220–ok. 1293), który dotarł aż do Mongolii, wspominał o Korei w swoim liście do papieża, nie wynikły z tego żadne konkretne przedsięwzięcia misyjne. Prawdopodobnie pierwszym katolickim kapłanem, który stanął na koreańskiej ziemi, był jezuita Gregorio de Cespedes towarzyszący japońskiej armii podczas inwazji na Koreę w roku 1593, ale jego uwaga skupiała się na żołnierzach, wobec których pełnił posługę kapelana, a nie na tubylcach.


Do większości krajów pozaeuropejskich światło wiary Chrystusowej dotarło wraz z kolonizatorami i misjonarzami: Hiszpanami, Portugalczykami oraz Francuzami. W Korei natomiast fundamenty Kościoła położyli… sami Koreańczycy – intelektualiści konfucjańscy znani z zamiłowania do dyskursu akademickiego. Potencjał ten dostrzegli jezuiccy misjonarze w Azji już na początku XVII wieku. Jeden z nich, ojciec Matteo Ricci, w swoich dziełach cytował klasyków konfucjańskich, aby dowieść, że prawdziwy konfucjanin powinien być katolikiem. Koncentrował się głównie na ważnych dla konfucjan kwestiach moralności, nie rozwodząc się początkowo nad doktryną o Trójcy Świętej czy naturą i znaczeniem sakramentów, za to przedstawiając fundamentalne koncepty chrześcijańskie, które łatwiej było pojąć orientalnemu odbiorcy: naukę o Stwórcy, o nagrodzie i sprawiedliwej karze, o niebie i piekle, o duszy nieśmiertelnej.


Opublikowana w Chinach katecheza ojca Ricciego zatytułowana De Deo verax disputatio wywarła ogromne wrażenie na koreańskich uczonych jasnością przekazu w kwestii początku i ostatecznego celu ludzkiego życia. Jeden z przedstawicieli koreańskiej elity intelektualnej, Yi Seung‑hun, udał się do Pekinu, by studiować to dzieło. Nauczył się tam katechizmu i w roku 1784 został ochrzczony imieniem Piotr. Wróciwszy do Korei z naręczem literatury katolickiej oraz krucyfiksem i różańcami, ochrzcił swoich trzech kolegów‑intelektualistów.

Raczkujący Kościół w Korei składał się zatem z młodych, wykształconych świeckich – jedynych, którzy potrafili czytać przywiezione z Chin książki. Katolicyzm – z nowinki akademickiej – stawał się stopniowo wiarą wyznawaną przez coraz większe rzesze Koreańczyków. Po dziesięciu latach liczba wyznawców Chrystusa wzrosła do czterech tysięcy, z których żaden nigdy nie spotkał katolickiego kapłana (a większość nie była nawet ochrzczona). Pierwszy ksiądz przybył do Korei w roku 1794, a dzięki jego wysiłkom grono wiernych wkrótce się podwoiło.

 

Śmierć jak upragniony odpoczynek

Religia Chrystusowa uczyniła wielki wyłom w hierarchicznym społeczeństwie Korei, składającym się z wąskiej elity, klasy średniej (rzemieślników i wojskowych) oraz rzesz niewolników. Dzięki Ewangelii ci ostatni po raz pierwszy pomyśleli o sobie w kategorii przyjaciół, a nie sług (por. J 15, 15). Słowo „przyjaciele“ było jedynym pojęciem, które w konfucjańskim rozumieniu oznaczało równość, a nowi wyznawcy Chrystusa, rekrutujący się z biegiem czasu ze wszystkich warstw społecznych, określali się mianem przyjaciół nauczania Boga Niebios.

Panująca dynastia wkrótce zaczęła postrzegać nową wiarę wynoszącą Boga ponad królów i sprzeciwiającą się popularnemu w Korei zabobonnemu kultowi przodków jako zagrożenie dla istniejących struktur społecznych i systemu wartości opartego na surowych zasadach konfucjańskich. Rozpoczęły się okrutne prześladowania, które pochłonęły wiele ofiar. Skutkiem tego, pomimo iż w roku 1800 było w Korei prawie dziesięć tysięcy katolików, ich liczba już w następnym roku spadła niemal do zera. W latach 1790–1866 życie straciło wielu wiernych świeckich i kapłanów, zarówno misjonarzy zagranicznych, jak i lokalnych duchownych. Urzędnicy państwowi ze zdumieniem odnotowywali w oficjalnych raportach spokój katolików, którzy szli na śmierć jak na upragniony odpoczynek. Nic więc dziwnego, że po każdej fali tortur i prześladowań wiara w Korei odradzała się z nową siłą.


Ostatni przypadek śmierci męczeńskiej katolików w dziewiętnastowiecznej Korei odnotowano w roku 1879. Ostatnich męczenników – księdza Deguette wraz z grupą wiernych – nie poddano fizycznym torturom: zmarli z głodu. Kres prześladowaniom położył traktat o wolności religijnej zawarty z Francją w roku 1886.




Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie