Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 56       FELIETONY
Stanisław Michalkiewicz

Reforma i „system”

Reforma i „system”

Do nowej kombinacji operacyjnej, która ma doprowadzić w naszym nieszczęśliwym kraju do politycznego przesilenia, wciąga się coraz to nowe środowiska. Po spektakularnym „buncie sędziów” ogólnopolski „strajk kobiet” zapowiedziały „dziewuchy”, no a w kolejce z nogi na nogę przestępują z niecierpliwości „nauczyciele”. A skoro „nauczyciele”, to i „dzieci” – właśnie podjudzane, by w ramach walki o demokrację i praworządność (a także przeciwko reformie edukacji), również zastrajkowały i w wyznaczony dzień nie przyszły do szkoły. Myślę, że „dzieciom” nie trzeba tego dwa razy powtarzać, zwłaszcza, gdy podjudzają ich do tego „rodzice” wykonujący zadania, do jakich wzywa ich żydowska gazeta dla Polaków.

 

Warto zatrzymać się przez chwilę nad tym podjudzaniem. Dostarcza ono przynajmniej kilku poszlak. Po pierwsze, że przymus edukacyjny chyba jest błędem. Gdyby go nie było, gdyby możliwość edukacji była sprawą świadomego wyboru, za który w dodatku trzeba by zapłacić, do żadnych „strajków szkolnych” by nie dochodziło – a już zwłaszcza w „obronie demokracji i praworządności” – bo nie pozwoliliby na to obywatele płacący za usługi edukacyjne. Po drugie, że w takich warunkach oferta edukacyjna byłaby bardzo zróżnicowana; w jednych szkołach uczono by matematyki, języków, historii, biologii, geografii i tak dalej, podczas gdy w innych edukowano by uczniów seksualnie, wbijano im do głowy, że płeć nie jest determinowana biologicznie, tylko kulturowo oraz inne łysenkizmy. W rezultacie w ciągu jednego, najwyżej dwóch pokoleń potomstwo rozsądnej części społeczeństwa zdominowałoby potomstwo mikrocefali tworzących środowisko żydowskiej gazety dla Polaków, którzy w ten sposób odzyskaliby wiodące stanowisko we własnym kraju.

 

Niestety tak nie jest i w rezultacie poziom edukacji systematycznie się obniża, bo masowa edukacja musi dostosowywać się pod względem poziomu do uczniów najgłupszych, zwłaszcza że polityczna poprawność wymaga, by nie tracili oni dobrego samopoczucia z powodu złych ocen. O skutkach przekonałem się osobiście podczas zajęć ze studentami politologii. Omawialiśmy traktat waszyngtoński z roku 1949 o utworzeniu Paktu Północnoatlantyckiego – między innymi o ustanowionym tam obszarze działania NATO: Europa i Północny Atlantyk do Zwrotnika Raka. Diabeł podkusił mnie, by zapytać studentów, dlaczego ta linia na globusie nazywa się zwrotnikiem. Z dalszych indagacji okazało się, że nie wiedzą, dlaczego zmieniają się pory roku. Musiałem tedy narysować na tablicy płaszczyznę ekliptyki, Słońce i Ziemię je obiegającą, zaznaczyć kąt nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny ekliptyki, słowem – wyjaśnić przyczyny zmian pór roku.

 

A przecież wszyscy oni zdali maturę, więc takie rzeczy powinni wiedzieć. Nietrudno się domyślić, dlaczego na obniżaniu poziomu edukacji w Polsce zależy środowiskom, które wobec naszego nieszczęśliwego kraju i wobec naszego mniej wartościowego narodu tubylczego mają rozmaite własne projekty. A skoro tak, to niepodobna nie postawić zasadniczego pytania o cel kształcenia.

 

Kiedyś celem kształcenia było – po pierwsze – wyposażenie ucznia w pewien zasób wiedzy oraz – po drugie – nauczenie go korzystania z niej. Reforma przeprowadzona przez ministra Handkego zmieniła cel kształcenia. Wyposażenie ucznia w określony zasób wiedzy zeszło na plan drugi, zaś na plan pierwszy wysunęła się tresura, to znaczy: wpojenie uczniowi odruchów warunkowych, by na określone hasła automatycznie reagował określonym odzewem. Człowiek wykształcony w ten sposób znakomicie nadaje się na niewolnika systemu – bo celem tego kształcenia jest przygotowanie rzesz niewolników, którzy nawet nie będą w stanie zauważyć, że są niewolnikami.

O fatalnych skutkach kształcenia ukierunkowanego na osiągnięcie takiego celu przekonałem się, kiedy w jednej z wyższych szkół polecono mi przeprowadzić rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie