Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 16 LISTOPADA
Św. Gertrudy Wielkiej
Św. Małgorzaty Szkockiej
Św. Gertrudy Wielkiej
Św. Małgorzaty Szkockiej
NMP Ostrobramskiej
Imieniny obchodzą:
Gertruda, Małgorzata, Maria, Edmund
 

Republikanizm armii francuskiej. Historia a współczesność

Data publikacji: 2019-11-07 06:00
Data aktualizacji: 2019-11-07 11:23:00
OPINIE
Fotograf: PHILIPPE WOJAZER Archiwum: Reuters/ FORUM

Sto piętnaście lat temu wybuchła we Francji tak zwana afera fiszkowa, czyli ujawnienie istnienia w armii systemu kart kontrolnych, które klasyfikowały religijność i polityczne poglądy oficerów. Za wprowadzeniem systemu segregacji i dyskryminacji katolików stała niemal współrządząca wówczas w antyklerykalnej III Republice masoneria. Wydaje się, że można snuć pewne analogie pomiędzy tymi czasami a współczesnością.

 

Chaos społeczny V Republiki wywołał pewne militarne resentymenty oraz tęsknoty za ładem i uporządkowaniem sytuacji. Armia cieszy się obecnie największym społecznym zaufaniem, a wielu Francuzów widziałoby chętnie na stanowisku prezydenta wojskowego. Z drugiej strony armia jest od lat wpisana w system republikański, a jej żołnierze i oficerowie pilnie obserwowani. Ostatnio na przykład padły zarzuty, iż wojskowi zbyt często uczestniczą w uroczystościach religijnych, a armia i jej kadra jest „zbyt konserwatywna, biała i tradycyjna”. 115 lat temu na początku listopada wyjście na jaw szpiegowania oficerów zakończyło się skandalem. Dzisiaj historia zatacza koło…

 

Polowanie na katolików

Gromadzenie „kompromatów” na katolików w wojsku było na początku XX wieku częścią antykościelnej polityki władz. Uchwalona w 1875 roku konstytucja umocniła władzę prezydenta. Później uznano „Marsyliankę” za hymn państwowy, a „zdobycie” Bastylii 14 lipca 1789 roku za święto narodowe. Podzieleni monarchiści nie potrafili sięgnąć po władzę, choć bywało, że długo mieli w parlamencie większość. Powoli wygrywali „republikanie”. W 1904 roku Francja poparła włączenie Państwa Kościelnego do Królestwa Włoch i zerwała konkordat. Wprowadzono rozdział Kościoła od państwa i upaństwowiono jego majątek. Księżom zabraniano noszenia sutann, zakonnicom – habitów. Siła odbierano wiernym kościoły, znacjonalizowano szkoły. Francja stała na krawędzi ponownej wojny domowej.

 

W tej atmosferze czynnikiem równowagi mogła być armia. Zakończona klęską próba puczu gen. Boulangera pozwoliła zneutralizować możliwość jej interwencji. Dalej jednak była uważana za bastion monarchizmu. Między innymi dlatego pewną próbą sił pomiędzy konserwatywną kadrą oficerską a masońskimi republikanami stała się słynna „sprawa Dreyfusa”, żydowskiego oficera oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Zamiast rozpatrywania meritum sprawy lewica zajmowała się obroną żołnierza. W tym przeciąganiu liny nawet mianowanie w 1906 roku masona, późniejszego prezydenta Georgesa Clemenceau na ministra wojny miało „nawrócić” armię na republikanizm.

 

Afera fiszek

 

Wróćmy jednak do „afery fiszek”, o którą oskarżył ministra wojny generała Louisa André nacjonalistyczny deputowany Gabriel Syveton właśnie 4 listopada 1904 roku. André zawdzięczał swoje stanowisku jawnemu antyklerykalizmowi. Był wielkim obrońcą Dreyfusa i to zebrane przez niego dokumenty doprowadziły do zmiany wyroku. Był też zatwardziałym republikaninem, który dymisjonował generałów podejrzanych o niechęć wobec tego ustroju.

 

Premier Pierre Waldeck-Rousseau mianując Louisa André do Ministerstwa Wojny w maju 1900 r., powierzył mu zadanie „zbliżenia korpusu oficerskiego do republikańskiego narodu”. Właśnie dlatego André stworzył system szpiegowania swoich oficerów i dokładał starań, aby promować „republikańskich oficerów” (pomocna była tu opinia członków loży Wielkiego Wschodu), a opóźniać lub utrudniać awanse np. tych oficerów, którzy chodzili na katolickie Msze święte. W tym czasie toczyła się zresztą otwarta walka masonerii z Kościołem Katolickim. Tworzono dwie kategorie kartotek: Korynt (oficerowie do promowania) i Kartagina (do odrzucenia przy awansach). Fiszki zawierały charakterystyki oficerów w rodzaju „klerykał”, „klerokaraluch”, „klerokanalia”, „klecha czystej krwi”, „jezuityzujący”. Umieszczano też informacje o życiu prywatnym i rodzinnym oficerów: „chodzi na procesje po cywilnemu”, „uczestniczył w mszy z okazji Pierwszej Komunii swojej córki”, „otrzymał błogosławieństwo papieskie dla swojego małżeństwa”.

 

Rola w aferze wolnomularzy Grand Orientu

Dane o oficerach gromadzili w miastach garnizonowych wolnomularze. Trudniej było zebrać informacje o poglądach politycznych wojskowych, więc skupiano się np. na sprawdzaniu, czy oficerowie chodzą na nabożeństwa, chrzczą dzieci, posyłają je do Pierwszej Komunii. Skądinąd, praktyki donosicielstwa doskonale są nam znane z czasów PRL.

 

Po wyjściu na jaw afery, która dotyczyła 30 tysięcy oficerów, gen. André, podał się do dymisji. Wiadomo, że sam był masonem, podobnie jak i nadzorujący go w tym czasie premier Emile Combes. Szef rządu nalegał zresztą, by ten pozostał na stanowisku. To w trakcie rządów Combesa, byłego seminarzysty (tak jak Stalin), władze zerwały Konkordat, zamknęły 10 tysięcy katolickich szkół, w Wielki Piątek usunęły krzyże z sal sądowych i przejęły całkowicie własność Kościoła.

 

Następcą generała André w Ministerstwie Wojny został Maurice Berteaux, także wolnomularz. To właśnie masoneria ma być gwarantem „republikańskich” postaw armii i sytuacja taka trwa do… dziś. Wszyscy specjaliści od lóż masońskich twierdzą, że to właśnie ministerstwo obrony oraz MSW i MEN są najbardziej infiltrowane, a na ich czele „tradycyjnie” stają „bracia-fartuszkowcy”.

„Afera fiszkowa” była zapewne tylko jednym z elementów „walki z klerykalizacją” kraju. Jednak wiadomo, że dossier żołnierzy było w dyspozycji także Wielkiego Mistrza obediencji Wielkiego Wschodu. Z kolei deputowany Gabriel Syveto, który aferę ujawnił, zmarł w podejrzanych okolicznościach już 8 grudnia 1904 roku.

 

Wojsko niekompatybilne ze współczesną Republiką?

Dzisiaj sprawy te wydają się tylko historią, jednak pewne kręgi republikańskich elit nadal są podejrzliwe wobec wojska, którego kadry uważają za potencjalnie „reakcyjne”. Kluczowe jest tu pojęcie „autorytetu” i „hierarchicznych struktur”. Wobec marginalizacji Kościoła, wojsko stanowi jedyną we Francji strukturę opartą na idei hierarchii, a w dodatku ze sporym autorytetem społecznym.

 

Nie tak dawno było głośno o dużej liczbie emerytowanych wojskowych, ale też o tych w służbie czynnej (ustawa zezwoliła na to całkiem niedawno), którzy startują w wyborach lokalnych i… wygrywają. Przeprowadzono też sondaże, w których Francuzi chętnie zobaczyliby mundurowego na czele państwa. Po dymisji przez prezydenta Macrona szefa sztabu generalnego gen. Pierre’a de Villiersa po sporze o wydatki na obronność, opinia publiczna była po stronie wojskowego. Po serii zamachów terrorystycznych nad Sekwaną połowa ankietowanych w sondażach Francuzów wyrażała zgodę na oddanie władzy armii (Odoxa z marca 2019). W przypadku nasilenia się terroryzmu 54 procent badanych zgodziłoby się poszerzyć kompetencje wojska, a tylko po 20 procent zaufałoby w tej materii policji i wymiarowi sprawiedliwości.

 

Z drugiej strony armia jest solą w oku francuskiej lewicy. Za mało kobiet, za dużo białych, za mało muzułmanów, za dużo historii i tradycji, a nawet obecności na rożnego typu uroczystościach dywizyjnych, czy pułkowych, kapelanów. „Republikanie” biją na alarm. Badanie z lipca 2019 roku Ifop dla Fundacji Jeana Jaurèsa (socjaliści) analizowało zachowania wyborcze żołnierzy i żandarmów na przykładzie kilku gmin. W tym elektoracie wygrało bezapelacyjnie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, które nie jest przecież uznawane za partię „w stu procentach republikańską”. „Fiszek” być może nie ma (?), ale lewica czujności nie traci. Padają więc żądania pilnowania laicyzacji w armii, czy medialne ostrzeżenia o „budzeniu się starych demonów”. Armia jest jednak republikańska, z tym, że to dewiza honoru czy braterstwa broni stały się we współczesnej Francji hasłami uważanym za skrajnie prawicowe. To nie armia się zmienia, ale Republika staje na głowie i coraz trudniej utrzymać jej równowagę.

 

Bogdan Dobosz

 

 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
krisbac
W sytuacji, w której rządzący Francją mordują 200 tysięcy własnych nienarodzonych dzieci rocznie katolicka junta wojskowa to najlepsze, co by mogło się temu krajowi przytrafić.
DamianK
@czloax popieram. Konstrukcja "nie morduj niewinnych" jest fatalna. Nie morduj to nie morduj, tu nie trzeba nic dodawać, no poza definicją morderstwa.
czloax
Z konstrukcją "nie morduj niewinnych" radzę uważać. Idę o zakład, że każdy morderca poza takimi jak T uważa, że każdy jest winny a już na pewno jemu winny.
lil do DamianK
no nareszcie ,tylko że 90% wiernych tego nie wie ,a poza tym to stawia w zupełnie innym świetle sprawę aborcji i eutanazji,prawo tez rozróżnia zabójstwo od morderstwa czyli torturowania i patrzenia na męczarnie ,jakby nie spojrzeć wszędzie jest manipulowanie i wybiórczość
DamianK
@lil, @jot Przykazanie jest jednoznaczne: Nie morduj. Nie, nie zabijaj tylko: Nie morduj. Księga Powtórzonego Prawa, Druga Mowa Mojżesza rozdział 5, Biblia Paulistów ma komentarz wyjaśniający tę kwestię tłumaczenia. Słowo użyte przez Mojżesza ma tłumaczenie jednoznaczne to słowo i nie może mieć innego znaczenia. A nie zabijaj to jakiś humbuk do kastracji katolików sprzedany nam w tłumaczeniu Pisma Świętego i od wielu dziesięcioleci pielęgnowany, będziemy bardziej humanitarni, dobrzy i w ogóle super. Dzięki takiemu tłumaczeniu możemy potępiać w czambuł dawne dzieje Kościoła Katolickiego: krucjaty, wojny z protestantami, inkwizycję, palenie czarownic na stosie itp. itd. Przecież przez setki lat nie stosowali się do własnego przykazania i zabijali hipokryci zakłamani. To co oni Kościół będą nam mówić, jak żyć mamy, co jest moralne co nie ? W takim kontekście to błędne tłumaczenie ma sens, co nie ? Z Panem Bogiem.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY