Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 14 GRUDNIA
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Imieniny obchodzą:
Jan, Alfred, Izydor, Liwia
 

„Robin Hood: Początek”. Legenda założyciela Antify?

Data publikacji: 2018-12-07 07:00
Data aktualizacji: 2018-12-07 07:33:00
OPINIE
Źródło: monolith.pl /

Dla recenzenta, najgorsze co może być to film nijaki. Co napisać o filmie, który nie wzbudza silnych emocji? Dla recenzenta, dobry film to taki, o którym jest co pisać – albo świetny, albo fatalny. O Robin Hoodzie mogę z czystym sercem powiedzieć, że jest to dobry film dla recenzenta. Ale tylko dla niego.

 

Ileż to już nakręcono filmów czy seriali o tym niewątpliwie najsłynniejszym banicie świata? Pod względem ilości współczesnych adaptacji legendy, jedynym chyba godnym rywalem dla Robin Hooda jest król Artur. Adaptacje tych dwóch brytyjskich legend, poza częstotliwością i różnorodnością, mają też inną wspólną cechę: zupełną płynność. Robin Hood ewoluował tak drastycznie na przestrzeni dziejów, że jeśli chodzi o cechy wspólne tych wszystkich legend, możemy się ograniczyć do faktu, iż miał na imię Robin, przydomek Hood, rabował i dobrze strzelał z łuku. Cała reszta, nie tylko jego pochodzenie społeczne czy członków jego drużyny, ale nawet jego miłość do Marianny i rywalizacja z Szeryfem Nottingham, to elementy zmienne i opcjonalne.

 

Nowe elementy legendy pojawiają się według gustu twórców; niektóre jednorazowo, inne zaś wrastają w opowieść tak błyskawicznie, że już po kilku latach nikt nie pamięta, że są nowością. Na przykład: muzułmanin w drużynie Robin Hooda. Ten pojawił się po raz pierwszy zaledwie w 1984 r., w słynnym angielskim serialu telewizyjnym. Ale „chwycił” i od tego czasu Saracen pojawia się prawie zawsze (wyjątkiem był film z 2010 r.).  Dotychczas jednak, Saracen był członkiem drużyny pomimo swojej wiary i obcości. Inaczej jest w obecnym filmie. Tu mamy Saracena, który walczy właśnie dlatego, że jest muzułmaninem i nie dołącza do Robina, ale wręcz to on go wprowadza w prawidła rozbojów i brudnej walki. Tak: Robin Hood jest wodzony za nos przez islamskiego terrorystę. Film stanowi apologię terrorystów Państwa Islamskiego, nawet nie w Syrii czy Iraku, ale w Europie.

 

O jakości słów kilka

Powiedzmy wprost: Robin Hood jest jak Kler, w tym sensie, że techniczna jakość filmu, ma bardzo nikłe znaczenie w porównaniu do polityczno-ideowej treści filmu. To właśnie te treści będą sednem recenzji. Najpierw jednak, powiedzmy chociaż kilka słów o stronie technicznej.

 

Najlepiej jest wizualnie. Ponieważ w ostatnich latach tak często filmy są tonowane niemal do szarości, że chociażby widok soczystej zieleni cieszy. Niestety: banita z lasu Sherwood spędza tak wiele czasu w ponurym mieście i dziwnej kopalni rodem z Mordoru, że rzadko tylko docenimy bogatą kolorystykę.

 

Robin Hood jest typowym nowoczesnym filmem akcji – filmy takie zawsze polegają na nowinkarstwie, efekciarstwie i ogólnej przesadzie. W ostatnich latach jest też modne unowocześnianie akcji. Mamy tu na przykład średniowieczne oblężenie miasta przestawione na modłę Szeregowca Ryana lub Helikoptera w ogniu, z łukami zastępującymi karabiny, a powtarzalne kusze jako ciężkie karabiny maszynowe. Niektórym to się będzie podobać, jednak osobiście uważam, iż poziom absurdu sięga tu nieświadomej satyry.

 

Ale: film ewidentnie celuje w młodszych widzów. Nie ma tu golizny czy wulgaryzmów i nawet jest wersja dubbingowa specjalnie dla młodszych widzów – więc wiele absurdów czy potknięć scenariusza można by potraktować pobłażliwie. Ot, film dla młodzieży, niczym momentami naiwne Kroniki Narni. Tylko że Narnia była mocno chrześcijańska (choć nie katolicka) w wymowie. A Robin Hood…? Ech…

 

W oparach politycznego absurdu

Tu przepraszam czytelników: tego filmu nie można zrecenzować bez zdradzenia szeregu elementów fabuły. W tym przypadku jednak, jest to godne i sprawiedliwe, gdyż mamy tu do czynienia z filmem, jak Kler, o którym warto wiedzieć, dlaczego nie warto go oglądać.

 

Robin to młody krzyżowiec, który wracając do domu w Anglii odkrywa, że rządzący tam Szeryf to zły ultraprawicowy polityk, który wymusza nowe podatki i drakońskie prawa, strasząc lud wojną i… napływem muzułmańskich imigrantów (to nie żart!). Nasz bohater spotyka jednak islamskiego terrorystę, któremu wcześniej uratował życie, co sprawiło, że stał się „godzien” zawarcia takiej zaszczytnej znajomości. Nie pytając się za bardzo, dlaczego, poza błahą chęcią zemsty, miałby wspierać islamskich terrorystów, Robin decyduje się całym sercem wesprzeć walkę przeciwko własnemu państwu i całemu Christianitas, aby powstrzymać krucjatę. A dlaczego warto zatrzymać krucjatę? Cóż, tego nie trzeba tłumaczyć – krucjaty są złe, wiadomo – ale aby rozwiać wszelkie wątpliwości, dowiadujemy się, że Szeryf tak naprawdę wysyła pieniądze nie tylko do wojsk angielskich, ale również do Arabów, aby przedłużać wojnę i poprzez porażkę króla, utorować sobie drogę do pełni władzy.

 

Islamscy terroryści są więc w gruncie rzeczy naszym dobrym sojusznikiem – przecież walczą przeciwko autorytarnym rządom złej, nietolerancyjnej prawicy! Co prawda, zły Szeryf jest również ofiarą, w pewnym bowiem momencie dowiadujemy się, iż wychował się w sierocińcu, gdzie wszystkie dzieci były straszliwie molestowane przez szlachtę i kler, ale rewelacja ta nie ma wzbudzać sympatii dla Szeryfa, a jedynie podkreślić, że prawdziwym wrogiem jest Kościół.

 

Największe zło, czyli Kościół

No właśnie, Kościół. Głównym czarnym charakterem filmu jest bezimienny kardynał, pełniący rolę zwykle zajmowaną przez króla Jana. Tu o królu wspomina się tylko jako potencjalnej ofierze spisku Szeryfa; poza tym, fabuła wręcz stara się stworzyć wrażenie, że Szeryf służy wyłącznie Kościołowi i wyłącznie z nadania Kościoła. Ten zaś jest instytucją złą, a do tego cynicznie pozbawioną wiary. Ów kardynał mówi wprost, iż Kościół „wynalazł” piekło, aby rządzić za pomocą strachu. A jego podwładni, rzecz jasna, bogacą się, imprezują z kobietami i molestują dzieci.

 

Oczywiście, niechęć do Kościoła hierarchicznego stała się częścią legendy Robin Hooda od czasu herezji anglikańskiej. Ale: zawsze wcześniej przedstawiano źle tylko biskupów, natomiast nie kapłanów i nie wiarę ludową. Tu natomiast, aby być dobrym, trzeba być wrogiem Kościoła. Jedyna „pozytywnie” pobożna postać tutaj to ów muzułmanin.

 

Opiszmy jeszcze jedną scenę. Oto Szeryf ucieka z miasta z wozem złota, gdy Robin pobudza lud do buntu. Buntownikom jednak udaje się go zatrzymać: obalają ogromny kamienny krzyż, blokując nim drogę. Scena jawnie satanistyczna: odwrócony krzyż wbity szczytem w ziemię, symbol, który później jeszcze dla wzmocnienia zostanie powtórzony w komiksowych napisach końcowych. Buntownicy atakują; w swoich współczesnych stylistycznie strojach, zakapturzeni, z chustami na twarzach i butelkach benzyny w rękach. Rzucają się na ścianę wielkich policyjnych tarcz. Tak! Zindoktrynowany przez islamskiego terrorystę, Robin Hood prowadzi chuliganów z Antify.

 

Cóż tu więcej powiedzieć? Chyba tylko zacytować ostatnie słowa końcowych napisów, skierowane już wprost do widza: „Jeśli nie ty, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?” Ale co? Mamy wspierać islamistów, zwalczać Kościół, czy po prostu tłuc się z policją?

 

Spodziewałem się nijakiego przeciętniaka. Tymczasem, wychodząc z kina, zbierałem szczękę z podłogi. Robin Hood szokuje groteskową nachalnością. Cóż, było o czym pisać, więc można powiedzieć, że to dobry film dla recenzenta. Ale nie dla widza.

 

„Robin Hood. Początek.” Stany Zjednoczone 2018.

 

Reżyseria: Otto Bathurst. Scenariusz: Ben Chandler, David James Kelly. W rolach głównych: Taron Egerton, Jamie Foxx, Ben Mendelsohn, Eve Hewson, Tim Minchin, Jamie Dornan.

Czas trwania: 116 min.

 

Jakub Majewski

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Jakub Majewski
Do "ollek" - no, cóż. Jednak jest różnica pomiędzy uwspółcześnianiem dla uatrakcyjnienia (niewątpliwie taki cel mają tutaj kusze udające CKMy), a tematycznym nawiązywaniem do współczesności (jakim jest przerabianie średniowiecznej rebelii na Antifę, a jej przeciwników na anachronicznie współczesnych dziwaków). Niewątpliwie jednak, jest to kwestia dyskusyjna, o której długo można by rozprawiać. Wybaczy więc Pan, że nie podejmę dalszej rozmowy, i wrócę do obowiązków. Pozdrawiam.
Dwa pytania.
Zamaskowani huligani? "Dobry" islamista w odpowiedzi na "złą" krucjatę? Obalanie krzyża? Przepraszam pana Ollka, ale trzeba wykazać się dziecięcą naiwnością, żeby nie widzieć tutaj typowej dla chazarwoodu lewicowej propagandy.
ollek
@Jakub Majewski Nie zgodzę się z Panem, otóż ten film został tylko współcześniony po to, by łatwiej się go oglądało widzom, zwłaszcza młodszym. Kilka lat temu powstała kolejna już wersja "Muszkieterów" na podstawie książki Aleksandra Dumasa. W tymże filmie wykorzystano pomysł da Vinci. I tak o to mamy tam scenę,w której nad miastem unosi się olbrzymi niby-Zeppelin, na którego pokładzie znajdują się miotacze ognia i "armaty maszynowe". W czasach Richelieu nie było mowy o tego typu maszynie. Czy jest to reklama któregoś z producentów uzbrojenia? Nie, wątek został dodany, by uatrakcyjnić współczesnemu widzowi oglądanie. Podobne zabiegi spotykamy w "Robin Hoodzie".
Jakub Majewski
Do "ollek": w filmie wszystko jest zaprojektowane. To twórcy decydowali w jaki sposób Szeryf zostanie powstrzymany. To oni decydowali jaki obiekt zostanie zwalony na drogę, i w jaki sposób upadnie. Film to język symboli. Tu nic nie dzieje się przypadkiem. A powtórzenie tego samego symbolu w animowanych napisach końcowych dobitnie pokazuje że twórcy chcieli aby ten symbol zapadł widzom w pamięć. Podobnie jeśli chodzi o Antifę - nikt nie twierdzi że tu jest dosłownie Antifa. Ale twórcy świadomie i celowo ubrali buntowników tak, aby wyglądali jak chuligańskie bojówki na demonstracjach, świadomie i celowo dali im koktajle mołotowa których wszak nikt wówczas nie znał, i celowo dali strażom przesadzone wielkością tarcze naśladujące policyjne. To wszystko były świadome decyzje, które służą temu aby tworzyć skojarzenia pomiędzy filmem a rzeczywistością. Podobnie z Szeryfem, który celowo, anachronicznie, przemawia językiem współczesnych polityków. Świadome decyzje twórców.
Jakub Majewski
Do "Dwa pytania": można się ze mną skontaktować pod adresem jmajewsk (bez i na końcu), małpa, bond.edu.au. Nie jest to mój główny adres (którego nie lubię za bardzo udostępniać tak po prostu, z racji na boty które zbierają adresy ze stron, co się przekłada na więcej spamu), więc proszę się też nie dziwić jeśli potem odpiszę z innego adresu. Pozdrawiam.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY