Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 56       CYWILIZACJA
Roman Motoła

Rozwód po polsku i… katolicku (?)

Rozwód po polsku i… katolicku (?)

Na każdy tysiąc małżeństw zawartych w Polsce w roku 2014 rozpadło się aż 349. W ubiegłym roku rozwód sfinalizowało 64 tysiące par, a 1700 znalazło się w orzeczonej przez sąd separacji.

 

Katechizm Kościoła Katolickiego stanowczo potępia rozwody, w uzasadnionych przypadkach dopuszczając co najwyżej separację. Jednakże ogromna większość tych, którzy nie widzą w danym momencie możliwości życia pod jednym dachem ze współmałżonkiem, wybiera drogę na skróty.

 

Oto jeden z najbardziej jaskrawych przykładów rozziewu pomiędzy statystykami liczby ochrzczonych a konsekwencjami wynikającymi z wymagań wiary katolickiej. Dlaczego w kwestii tak zasadniczej – dotyczącej zarówno zbawienia wiecznego, jak i doczesnego szczęścia – poddajemy się tak łatwo?

 

– Dawniej społeczeństwo żyło w takiej mentalności, że jak coś się psuło, to się to naprawiało: lodówki, telewizory, cokolwiek się psuło. Dzisiaj, kiedy zepsuje się nam sprzęt, co robimy? Najczęściej wymieniamy go na nowy. Ta mentalność niestety wchodzi też w te sfery życia, w które nie powinna wchodzić – mówił w rozmowie z Radio 5 ksiądz Paweł Dubowik, krajowy duszpasterz Wspólnoty Trudnych Małżeństw.

 

W mieście rozwodem kończy się 44 procent małżeństw, na wsi 22,7 procent – wynika z raportu profesora Piotra Szukalskiego, demografa z Uniwersytetu Łódzkiego.

 

Rozwód znieważa przymierze zbawcze

Co zaś o złamaniu małżeńskiej przysięgi mówi Kościół? Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2384).

 

Opublikowany w 1992 roku Katechizm dopuszcza ewentualność cywilnego rozwodu, o ile ten pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego (KKK 2383). Jak twierdzi jednak  Andrzej Szczepaniak, autor opracowania opublikowanego na stronie sychar.org, pojawienie się (siedem lat po opublikowaniu obecnej wersji katechizmu) w cywilnym prawodawstwie polskim instytucji separacji sprawiło, iż wymienione tu powody nie mają już w naszym państwie zastosowania.

 

– Innymi słowy, nie ma takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego rozwód (występowanie z pozwem i zgodę współmałżonka) – przekonuje Andrzej Szczepaniak.

Równocześnie Katechizm podkreśla występującą na różnych polach odpowiedzialność osób doprowadzających do rozpadu rodziny: sprawców krzywdy współmałżonka i przeżywających ogromny wstrząs dzieci, a także gorszycieli w wymiarze powszechnym. Zły przykład dawany przez rozwodników to jedna z przyczyn ciągłego poszerzania zasięgu społecznej plagi, jaką stała się destrukcja instytucji rodziny. Proces ten z kolei wynika w istotnej mierze z przemian obyczajowych, jakie nastąpiły po tak zwanej transformacji ustrojowej i otwarciu granic. Jak mówią dane Głównego Urzędu Statystycznego oraz Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w latach 1989–2010 liczba kościelnych orzeczeń nieważności małżeństw potroiła się.

 

Kapitulacja przed grzechem?

Jak do plagi rozwodów odnosi się dzisiaj instytucjonalny Kościół? Czy zwraca większą uwagę na stopień przygotowania kandydatów do sakramentu małżeństwa? Czy dostrzega, jak ogromna rzesza młodych ludzi w ogóle nie powinna zostać dopuszczona do ołtarza? Otóż, wbrew protestom konserwatywnych hierarchów – jak na przykład kardynała Raymonda Leo Burke’a, byłego prefekta Trybunału Sygnatury Apostolskiej, czyli najwyższej sądowniczej władzy w strukturze Stolicy Apostolskiej – wraz z początkiem pontyfikatu Franciszka nastał czas wprowadzania znacznych ułatwień w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństw.

 

To jednak, jak się szybko okazało, było jedynie wstępem do ogłoszenia pełnej kapitulacji. Zapisy posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia otworzyły bowiem drogę do interpretacji zmierzających wprost w stronę pogwałcenia nierozerwalności małżeństwa. Dobitny wyraz dali temu chociażby biskupi z Malty, którzy w dokumencie określającym zalecenia dla spowiedników wprost zakwestionowali prawdę wiary o wystarczalności Bożej łaski dla wytrwania w wierności Dekalogowi.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie