Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 24 SIERPNIA
Św. Bartłomieja Apostoła
Św. Emilii de Vialar
Św. Bartłomieja Apostoła
Św. Emilii de Vialar
Imieniny obchodzą:
Albert, Bartosz, Jerzy
 

Sandro Magister: Co Benedykt XVI powiedziałby synodowi amazońskiemu?

Data publikacji: 2019-08-09 09:00
Data aktualizacji: 2019-08-09 13:21:00
OPINIE
Fotograf: Tony Gentile / Archiwum: Reuters

Wraz z zbliżającym się Synodem Amazońskim, rośnie temperatura dyskusji na temat kierunków zmian jakie może on wytyczyć Kościołowi. Jak zauważył Sandro Magister, po obu stronach sporu słychać mocny, niemiecki głos. Franciszek nie jest tu bezstronny. Zdaniem watykanisty, nie można w tej debacie pominąć nauk - dziś milczącego - Benedykta XVI. Warto je odczytać na nowo z myślą o sporze dotyczącym Amazonii.

 

Ja zauważył Sandro Magister, „marsz ku Synodowi Amazońskiemu coraz bardziej rozumiany jest jako zażarta bitwa, której epicentrum stanowią Niemcy, i w której stawka jest bardzo wysoka: istota misji Jezusa, a zatem także Kościoła”.

 

Watykanista zauważył, że w sporze ważną rolę odgrywają biskupi niemieckojęzyczni. Największymi promotorami synodu są kardynał Cláudio Hummes oraz biskup Erwin Kräutler. Wśród jego krytyków mamy kardynałów Gerharda Müllera i Waltera Brandmüllera. „Tymczasem papież Franciszek nie jest pośrodku, ale mocno dopinguje tych pierwszych i nawet nie raczy uznać istnienia tych drugich” – zauważył Sandro Magister.

 

Jak dodał, w tym sporze swoje stanowisko zajmuje inny wielki Niemiec -  Joseph Ratzinger. Wprawdzie dziś zachowuje on milczenie, ale nauczanie Benedykta XVI wyraźnie wskazuje, że znajduje się on po stronie „najbardziej radykalnych krytyków” synodu.

 

Watykanista zwrócił uwagę, że spór toczy się dziś o „prymat nadany w Instrumentum laboris – podstawowym dokumencie synodu – obronie natury i dobrobytowi mieszkańców Amazonii i ich tradycjom w odniesieniu do tego, co w Ewangelii nazywa się przebaczeniem grzechów” i czego pierwszym sakramentem jest chrzest”.

 

Gdy bp Kräutler – jak zauważył watykanista” – mówił o swej misji w Amazonii, chlubił się tym, że nie ochrzcił dotąd Indianina i zapewniał, że nie uczyni tego w przyszłości. Inaczej do tej kwestii podchodził Joseph Ratzinger, choćby w książce „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”. Benedykt XVI odwołuje się w niej do wskazówek nowiny, jaką anioł przekazuje Józefowi, że Maryja „porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21). „Są to pouczające słowa i wszystko to powinno odczytać się na nowo z myślą o sporze dotyczącym Amazonki” – wskazał Sandro Magister.

 

***

 

Poniżej publikujemy fragment książki Benedykta XVI, zamieszczony pod internetowym wpisem Sandro Magistra

 

Po wiadomości o poczęciu Dziecka za sprawą Ducha Świętego Józef otrzymuje zadanie: Maryja „porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 21). Razem z poleceniem wzięcia Maryi za małżonkę Józef otrzymuje polecenie nadania Dziecku imienia i tym samym przyjęcia go zgodnie z prawem za swoje dziecko. Jest to to samo imię, które anioł przekazał również Maryi jako imię Dziecka: Jezus. Imię Jezus (Jeshua) znaczy: JHWH jest zbawieniem. Posłaniec Boży, który mówi do Józefa we śnie, wyjaśnia, na czym polega to zbawienie: „Zbawi swój lud od jego grzechów”.

 

W ten sposób z jednej strony zostało dane wzniosłe zadanie teologiczne, bo tylko sam Bóg może odpuszczać grzechy. Dziecko zostaje tym samym połączone bezpośrednią relacją z Bogiem, ze świętą i zbawczą władzą Boga. Z drugiej jednak strony takie określenie misji Mesjasza mogłoby rozczarowywać. Powszechne oczekiwanie zbawienia było określone przede wszystkim konkretną trudną sytuacją Izraela; oczekiwano przywrócenia królestwa Dawida, wolności i niepodległości i wraz z tym oczywiście także materialnego dobrobytu ludu, w znacznej części zubożałego. Obietnica odpuszczenia grzechów to - jak się wydawało - zbyt mało, a jednocześnie zbyt wiele; zbyt wiele, bo wkracza w sferę zastrzeżoną dla samego Boga; zbyt mało, bo wydaje się, że nie bierze pod uwagę konkretnych cierpień Izraela i jego rzeczywistej potrzeby wybawienia.

 

W gruncie rzeczy już te słowa antycypują całą kontrowersję wokół mesjańskości Jezusa. Czy już odkupił Izraela, czy też wszystko może pozostało tak, jak było? Czy ta misja, tak jak On ją przeżył, jest odpowiedzią na obietnicę, czy nie jest? Z pewnością nie jest odpowiedzią na bezpośrednie oczekiwanie zbawienia mesjańskiego przez ludzi, którzy czuli się przygnieceni nie tyle swymi grzechami, ile raczej cierpieniami, brakiem wolności, nędzą własnej egzystencji.

 

Jezus sam w dosadny sposób podniósł kwestię pierwszeństwa ludzkiej potrzeby zbawienia wtedy, gdy czterej mężczyźni, którzy z powodu nagromadzonego tłumu nie mogli wnieść sparaliżowanego przez drzwi, spuścili go z dachu i położyli u stóp Jezusa. Sama obecność cierpiącego była modlitwą, wołaniem o zbawienie, wołaniem, na które Jezus, wbrew oczekiwaniom tych mężczyzn i samego chorego, odpowiedział słowami: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy” (Mk 2, 5). Tego właśnie ludzie nie oczekiwali. Sparaliżowany miał zacząć chodzić, nie zaś zostać uwolniony od grzechów. Uczeni w Piśmie krytykowali teologiczną uzurpację słów Jezusa; cierpiący i otaczający go ludzie byli rozczarowani, ponieważ Jezus zdawał się nie widzieć rzeczywistej niedoli tego człowieka.

 

Cała ta scena wydaje mi się znacząca z perspektywy kwestii misji Jezusa, tak jak została ona przedstawiona po raz pierwszy w słowach anioła do Józefa. Tutaj zostaje uwzględniona zarówno krytyka uczonych w Piśmie, jak również milczące oczekiwanie ludu. Że Jezus mógł odpuszczać grzechy, wykazuje teraz przez to, że nakazuje choremu wziąć swe łoże i odejść jako już uzdrowiony. Zostaje jednak przy tym zachowane pierwszeństwo odpuszczenia grzechów jako podstawa wszelkiego rzeczywistego uzdrowienia człowieka.

 

Człowiek jest bytem relacyjnym. Jeśli zostanie zaburzona pierwsza, podstawowa relacja człowieka - relacja do Boga - wtedy żadna inna rzecz nie może być tak naprawdę w porządku. To właśnie pierwszeństwo wchodzi w grę w orędziu i w działalności Jezusa. Jezus chce najpierw wskazać człowiekowi na sam rdzeń jego nieszczęścia i dać mu do zrozumienia, że jeśli t o w tobie nie zostanie uzdrowione, wtedy mimo wszystkich znalezionych dobrych rzeczy nie będziesz prawdziwie uzdrowiony.

 

Źródła: Sandro Magister/ espresso.repubblica.it /Tłum. Jan J. Franczak

Joseph Ratzinger Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, ZNAK 2012

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Obcy Astronom
Przykro to powiedzieć i z wielką goryczą, ale zostawiłeś nas Benedykcie na pastwę ludzi, którzy prawdziwego Kościoła nienawidzą, a robią sobie swój, na ich obraz i podobieństwo.
czloax
"a bramy piekielne go nie przemogą".
iskierka
Ale "bajdurzenie" :Co by było gdyby się zdarzyło ? Ale się NIE ZDARZY. Papież emeryt obiecał, że się nie będzie wypowiadał i tak JEST. Nadto od początku WSPIERA i POPIERA działania swojego następcy. Dziś jest bardzo, bardzo wiekowym duchownym i odnosi się WRAŻENIE , że coraz częściej INNI "mówią" za Niego nie bojąc się skarcenia i wykorzystując Jego Osobę. Co do nauczania p. Benedykta XVI to podobnie jak p. J.P.II w zależności od potrzeb można znaleźć - cytować zdania za tradycją jak i zdania za postępem. Najważniejsze : NIE MA ODWROTU od POSTANOWIEŃ i REFORM II S.W. Jak słyszeliśmy z Watykanu SAMOZNISZCZENIE i małe "wspólnoty" to PRZYSZŁOŚĆ Kościoła. Zatem , skąd ten LĘK ? O jakiej "ZAŻARTEJ WALCE JEST MOWA" ? Jak samozniszczenie to samozniszczenie. " Nie lękajmy się !"
AndrzejBR
Co by powiedział jest zupełnie bez znaczenia wobec wszystkiego co już zostało przez niego powiedziane! Choćby to jednoznaczne stwierdzenie w swojej książce O Teologii, gdzie jednoznacznie uznał dokumenty SWII jako Anty-Syllabus!!! Cóż tu spekulować, kiedy fakty rzucają na kolana i wołają o Pomstę do Nieba!
z obawą
kierunek Amazonia i Chiny odbieram trochę jak porzucenie ,jakby KK nas zostawiał bo tu jest zbytni bałagan i szukała nowych terenów z nowymi zasadami
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY