Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 55       KRZYŻOWIEC XX WIEKU
Plinio Corrêa de Oliveira

Słodycz życia w trudnych czasach

Słodycz życia w trudnych czasach

Stare czasopisma często bywają urocze i odkrywają przed nami obraz minionej cywilizacji, która koncentrowała się bardziej na tym, co dobre dla duszy niż dla ciała. Przywołują zasady dawnych zachowań społecznych, które w XIX stuleciu, gdy powstawały wielkie miasta, stopniowo zanikały, by w dzisiejszych betonowo-stalowych wieżach Babel nie pozostał po nich nawet ślad.

 


Dziewiętnastowieczny paryski tygodnik „L’Illustration” zamieścił artykuł pod tytułem Obyczaje Café Valois napisany przez A. de Belloy – autora, o którym nikt już dziś nie pamięta.

Przypomniawszy malowniczy klimat paryskich kawiarenek z drugiej ćwierci XIX wieku (z których wiele stanowiło centrum wytwornego życia towarzyskiego, w innych zaś aż kipiało od intensywnych dysput ideologicznych), autor opłakuje fakt zastąpienia ich przez nowe, banalne i tandetnie bogate lokale, w których dominuje nowobogacka atmosfera; goście myślą wyłącznie o jedzeniu i piciu, a właściciele – o zarabianiu pieniędzy.


Temu zmaterializowanemu środowisku artykuł przeciwstawia piękne obyczaje panujące w starych kawiarniach – obyczaje pozwalające na rozwój stosunków międzyludzkich nacechowanych dogłębną uprzejmością i zaufaniem.


To, co zaszło pomiędzy kawalerem de Lautrec a właścicielem Café Valois podczas rewolucji francuskiej wiernie ilustruje przedrewolucyjną doceur de vie. Zacznijmy od wzmianki, że jednym ze skutków rewolucji, która zniszczyła we Francji arystokrację i katolicyzm, było ogromne zubożenie wielu z tych szlacheckich rodzin, które zdołały przetrwać okres Wielkiego Terroru. Niemniej jednak, pomimo spustoszeń poczynionych przez jedną z najokrutniejszych rewolucji w dziejach ludzkości, chrześcijańska szczodrobliwość i szlachetność duszy nie zniknęły całkowicie.


W roku 1789 Café Valois prowadził były zarządca księcia Conti. Miejsce to było wówczas raczej pozbawione akcentów politycznych. Pośród klientów lokalu wyróżniał się – szlachetnymi obyczajami, majestatycznym sposobem bycia oraz… drewnianą nogą – kawaler de Lautrec. Pochodził on z bocznej linii owej rodziny i był brygadierem armii królewskiej, rycerzem Zakonu Maltańskiego, Zakonu Świętego Ludwika, Zakonu Świętego Maurycego oraz Zakonu Świętego Łazarza.


Kawaler de Lautrec był mężczyzną w średnim wieku, wiodącym skromne, acz godne życie, na jakie pozwalała mu nieduża emerytura. Choć rzadko pojawiał się w towarzystwie, najczęściej widywano go w Palais Royal oraz w Café Valois. Był to człowiek wielkiej kultury, a przy tym pilny czytelnik wszystkich gazet.

Nie wiadomo, w jaki sposób kawaler de Lautrec – z dnia na dzień pozbawiony przez rewolucję swych i tak niespecjalnie imponujących dochodów – zdołał się utrzymywać w czasach, kiedy tak trudno było żyć, za to tak łatwo umrzeć. Być może A. de Belloy odsłania rąbka tajemnicy…


Pewnego poranka kawaler de Lautrec zjadłszy w Café Valois, jak to miał w zwyczaju, bardzo skromne śniadanie, wstał od stołu, swobodnie pogawędził ze stojącą za barem właścicielką, spojrzeniem pożegnał szefa kawiarni, po czym majestatycznym krokiem opuścił lokal, choćby słowem nie wspominając o rachunku.

Ta sama scena powtórzyła się następnego dnia, i kolejnego, i wreszcie – powtarzała się codziennie przez wiele tygodni, miesięcy i lat, w ciągu których właściciel kawiarni nie otrzymywał od kawalera żadnych wyjaśnień ani nie przyszło mu nawet na myśl, by o nie poprosić.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie