Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 26 PAŹDZIERNIKA
Św. Dymitra z Tesaloniki 
Bł. Celiny Borzęckiej
Św. Dymitra z Tesaloniki
Bł. Celiny Borzęckiej
Imieniny obchodzą:
Ewaryst, Lucjan
 

Snowflakes – delikatni zamordyści. Zmienią świat na (jeszcze) gorsze

Data publikacji: 2018-12-28 06:55
Data aktualizacji: 2018-12-28 07:35:00
OPINIE
źródło: pixabay.com

W ostatnich latach w Ameryce popularne stało się słowo „śnieżynka” na określenie osoby przewrażliwionej i skłonnej do oburzania się. Snowflakes występują najliczniej wśród tak zwanych millenialsów, czyli przedstawicieli pokolenia, które przyszło na świat w ostatnich dekadach minionego wieku. Są dziećmi zasobnych rodziców krążących nad swymi pociechami niczym helikoptery, w nieustannej, przesadnej trosce o ich bezpieczeństwo i szczęście. Gdy dodać do tego wpajanie dzieciom, że obok bezpieczeństwa i szczęścia najważniejszy jest sukces, mamy gotowy przepis na stworzenie takiej właśnie „śnieżynki”.

 

Wydelikacone, nienawykłe do kształtowania charakteru i wytrwałości wobec przeciwieństw losu, idą na studia przekonani, że władze szkół wyższych przejmą rolę rodziców w trosce o ich komfort psychofizyczny oraz spełnianie pragnień. A większość uczelni… owe roszczeniowe postawy utrwala! Ale potem nadchodzi wreszcie absolutorium i „śnieżynki” muszą wejść w życie zawodowe i albo będą zgłaszać coraz agresywniejsze żądania wobec instytucji państwa, albo wydorośleją.

 

Terror przeciwko niepoprawnej myśli

Jesienią 2015 roku na kampusach miały miejsce studenckie protesty wobec rzekomych zagrożeń ze strony tzw. zinstytucjonalizowanego rasizmu. Organizacja czarnoskórych studentów, stawiająca sobie za cel transformację szkół wyższych, opublikowała listę roszczeń pod adresem władz twierdząc, że reprezentuje 65 uczelni, m.in. Harvard i Yale. Wśród żądań załączonych na witrynie Demands.org pojawiło się wezwanie do ustanowienia darmowych studiów dla czarnoskórych i indiańskich studentów, obowiązkowe szkolenie wrażliwości na multi-kulti dla białych oraz stworzenie bezpiecznych stref dla studentów. Rewolucjoniści z Amherst College zażądali ukarania grupy studentów za plakaty głoszące, że każde życie się liczy (tj. nie tylko życie czarnoskórych).

 

Po klęsce Hillary Clinton w 2016 roku studentom Cornell zapewniono możliwość wypłakania się w odpowiedniej sali. Na University of Kansas zorganizowano psychoterapię za pomocą psów, zaś na University of Michigan rozdawano „śnieżynkom” plastelinę i książeczki do kolorowania, by mogły odreagować traumę po zwycięstwie Donalda Trumpa.

 

Zawsze chodziło o to samo – o ochronę „śnieżynek” przed tzw. mikroagresją, czyli poglądami innymi niż ich własne.

 

To tylko kilka przykładów pogrążania się uczelni w narcystycznych odmętach, gdzie edukacja i kształtowanie światłych, dojrzałych ludzi ustępuje miejsca zbiorowej histerii rozkapryszonych dzieciaków oraz uległych im władz. Z pozoru kruche „śnieżynki” są bowiem zdolne do zaprowadzenia anarchii i fizycznej przemocy wobec tych, których poglądów się boją. Głoszone przez nich oficjalnie zamiłowanie do wolności słowa jest tylko fasadą skrywającą nienawiść wobec politycznego oponenta. Wystarczy sprawdzić, jak uczelnie reagują na konserwatystów i lewicowców, by zobaczyć, kto ma prawo do swobodnego wykładu, a kogo „śnieżynki” wspomagane przez administrację skutecznie zablokują, np. ogłuszającym wrzaskiem, zastraszaniem lub okupacją sali.

 

Telewizyjne, ubiegłoroczne zdjęcia z University of Berkeley pokazały nie tylko podpalenie księgarni, dewastację akademika w budowie, wybijanie szyb i rzucanie kamieniami w ludzi, ale i symbiozę „śnieżynek” z anarchistami miejskiej Antify. Wszystko po to, by udaremnić wykład Milo Yiannopolousa i nastraszyć władze tak, aby z góry odmówiły zapewnienia bezpieczeństwa Ann Coulter, przez co ta musiała odwołać wykład. Podobnym taktykom poddawani są na kampusach Ben Shapiro, Dennis Prager i inni konserwatywni mówcy.

 

Wszelkie chwyty dozwolone

Amerykańskie uczelnie powszechnie wspierają tzw. safe spaces, czyli bezpieczne strefy, gdzie nie wolno głosić poglądów mogących zranić osobiste uczucia zebranych. Ale zamiast obiecywanej redukcji napięć i konfliktów powstają wciąż nowe strefy zagrożenia, gdyż „śnieżynki” czują się uprawnione do stosowania przemocy, dewastacji mienia i jawnych gróźb wobec wykładowców – gości uznawanych za politycznych wrogów. To samo dzieje się w Wielkiej Brytanii. Słynny londyński King’s College płaci specjalnym stróżom 16 dolarów na godzinę za pilnowanie ograniczania wolności słowa w tzw. safe spaces. I tylko terror „śnieżynek” wobec innych ma się bezpiecznie…

 

Największą ofiarą tej szalonej polityki pozostaje oczywiście wolność słowa. Greg Lukianoff, zaprawiony w walce z cenzurą prawnik, mówi o powszechnym wśród studentów „oduczaniu się wolności”, zatrutym owocu zindoktrynowanej od lat edukacji. Dominuje w niej pęd do intelektualnego komfortu, co rodzi restrykcje wobec wypowiedzi uznawanych za rzekomo obraźliwe, czy też za tak zwaną mowę nienawiści. W roli policji myśli występują media obsesyjnie tropiące każde niepoprawne stwierdzenie. Lukianoff uważa, że amerykańskie kampusy stanowią odzwierciedlenie kierunku w którym zmierza świat. Uczelnie regularnie odwołują wykłady konserwatywnych myślicieli, uzasadniając to troską o niewywoływanie złych reakcji studentów. Dziś już nawet „Wielki Gatsby” jest u „śnieżynek” na cenzurowanym, a studentom nie wolno rozdawać Konstytucji USA poza wyznaczoną strefą wolnego słowa!

 

Cenzura prowadzi do niszczenia prawdy i do niszczenia wybranych ludzi. Wystarczy pomówienie, by media, demokraci i nawet prawnicy ACLU głosili obowiązek oskarżonego do udowodnienia swej niewinności! Praktykowane dotąd na kampusach niszczenie studentów frywolnymi oskarżeniami przez studentki-feministki, staje się normą w społeczeństwie. Miarą odejścia od Konstytucji jest łatwość, z jaką można dziś w Stanach Zjednoczonych pozbawić kogoś prawa do uczciwego procesu, co pokazuje ruch #MeToo. Podczas zakończonego niedawno postępowania w senackiej komisji sprawiedliwości wobec nominowanego przez Trumpa Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego doszło do gorszącego szkalowania wybitnego sędziego. Kiedy zawiodła ostra polityczna presja, demokraci i media zorganizowały bezpardonowy atak za pomocą ordynarnych i absurdalnych oskarżeń o rzekomą seksualną przemoc sprzed 35 lat.

 

Główna oskarżycielka, doktor psychologii z kalifornijskiej uczelni, pomimo publicznego zdyskredytowania się, jest dziś fetowana jako najświeższa ofiara białych rasistowskich i seksistowskich mężczyzn – senatorów GOP (tj. Republikanów). W wojnie o kontrolę instytucji państwa lewica nie ma oporów przed odrzuceniem wymogu dowodu do orzeczenia winy. Jest to – jak mawia Pentagon – collateral damage, czyli „szkodliwy efekt uboczny”.

 

Jak zauważył Michael Barone, jednostronna cenzura Facebooka i Google nie może – wobec takich faktów – dziwić, bo w Silicon Valley zatrudniają absolwentów uczelni nawykłych do kodów nowomowy za studenckich czasów. Dla nich nie ma bowiem sprzeczności między blokowaniem konserwatystów za rzekomą mowę nienawiści a przyznawaniem nieskrępowanej swobody wypowiedzi zapiekłym antychrześcijańskim fanatykom.

 

I postawa ta wydaje się coraz częściej cechować nie tylko amerykańską młodzież, nieprawdaż?

 

Lucyna Kondrat

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Magda
Opisałaś moich sąsiadów. Urodzeni w latach 90+, studenci. Hałasują i kapią się od rana do 23, albo i dłużnej. Każde z nich jest ich trójka kapie się dosłownie po 3 godziny dzień w dzień, dolewając sobie wodę do wanny- na pełen full, aż u mnie ściana chodzi- co 10 minut. Przez ich kąpiele musiałam spać w słuchawkach i nabawiłam się migreny. Próba kulturalnej rozmowy spełzła na ignorancji. Po powtórnej próbie zwrócenia im uwagi, gdy w nocy lali wodę, zadzwonili na policję, że to ja ich nękam... Chłopak nawet mi drzwi nie otworzył, tylko z otwartego okna, kpiąc ze mnie stwierdził, że będzie się kąpał kiedy tylko zechce, a mnie zgłosi na policję za nękanie. To o n wezwał policję na mnie, a nie ja na niego, chociaż łamie regulamin i tzw mir domowy. To pokolenie owoców edukacji tvnu niania frania, bezradnych rodziców i ich "genialnych" dzieci.
7654
@Daniel Potwierdzam, książka jest warta przeczytania.
Daniel
To jest właśnie Tolerancja Represywna Herberta Marcusego. To on pracował nad tym i jak widać , udało mu się . To wszystko jest pięknie opisane w Historii Antykultury Krzysztofa Karonia. To o czym pisze Pani redaktor jest kwitesencją owych działań. Już mnie to nie dziwi , ale jeszcze kilka lat temu tak .
Do koteq
Nie ma takiej granicy: wolność słowa jest absolutna i obejmuje także takie wypowiedzi, które ktoś mógłby uznać za "agresywne" lub "chamskie". Jeśli się czuje obrażony, może wytoczyć proces cywilny.
koteq
Pytanie - gdzie jest granica między wolnością słowa, a agresją i chamstwem?
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY