Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
CZWARTEK 23 MAJA
Św. Leoncjusza, biskupa
Św. Leoncjusza, biskupa
Imieniny obchodzą:
Emilia, Iwona, Iwa
 

Świeccy w dobie kryzysu Kościoła

Data publikacji: 2019-03-03 07:00
Data aktualizacji: 2019-03-01 15:13:00
OPINIE
PCh24.pl

W świetle niedawno ujawnionych przez Michaela Vorisa rewelacji o tym, że obecnie zlaicyzowany Theodore McCarrick mógł być zwerbowany przez sowieckich komunistów, Chuch Militant przeprowadziło rozmowę z dr Julio Loredo, przewodniczącym Włoskiego Towarzystwa Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP), ekspertem w dziedzinie teologii wyzwolenia – destrukcyjnej, zakorzenionej w marksizmie teologii, która opanowała Kościół Ameryki Łacińskiej w latach sześćdziesiątych. Loredo koordynował uczestnictwo TFP w milczącym proteście przeciwko „watykańskiej polityce milczenia wokół homoseksualizmu”, zorganizowanym przez sojusz Acies Ordinata.

 

Church MilitantDziękujemy za pana uczestnictwo w międzynarodowej koalicji Acies ordinata. O ile mi wiadomo demonstracja była utrzymywana w tajemnicy aż do ostatniej minuty. Czy było to spowodowane możliwością ostrej reakcji? Czy organizacja brała pod uwagę możliwą ingerencję ze strony władz watykańskich, które mogły spróbować przeszkodzić w proteście?

 

Julio Loredo: To pytanie, które powinien pan zadać prof. Roberto de Mattei albo dr Giuseppe Rusconi, głównym organizatorom demonstracji. Chociaż byłem dobrze poinformowany o niej parę miesięcy wcześniej i nawet pomagałem skoordynować przybycie polskiej i słowackiej delegacji TFP, nie uczestniczyłem w organizacji w Rzymie.

 

CM: Kiedy dowiedziałem się o demonstracji, nabrałem nadziei, że mogłaby ona zaznaczyć początek śmiałego oporu we Włoszech. Czy myśli pan, że włoscy świeccy zaczną w końcu reagować na moralną słabość dręczącą Kościół? Zaskakujące jest to, że włoscy katolicy nie oburzają się, gdy oglądają męskie prostytutki opisujące w ogólnokrajowej telewizji orgie z udziałem duchowieństwa. Dlaczego Włosi mają tak obojętną postawą wobec tych kwestii? Czy myśli pan, że nasza bliskość do Watykanu mogłaby w rzeczywistości wywołać prawdziwą zmianę, w większym stopniu, niż mogliby to zrobić kiedykolwiek inni katolicy?

 

JL: Nazwanie tego „początkiem śmiałego oporu we Włoszech” jest mylące. Opór trwa już od jakiegoś czasu. Mogę wspomnieć „Synowski apel do papieża Franciszka” promowany w roku 2015 przez TFP, wsparty przez inne organizacje katolickie, który zebrał niemal milion podpisów. Mogę wspomnieć „Deklarację wierności niezmiennemu nauczaniu Kościoła o małżeństwie i jego nieprzerwanej dyscyplinie” promowaną przez TFP w roku 2016.

 

Mogę wymienić dwie książki wydane przez włoską TFP krytykujące aspekty pontyfikatu Franciszka: Una revoluzione pastorale (2016) and Cambio di paradigma (2018). Książki te przedstawiono na publicznych konferencjach w całych Włoszech. Mogę wspomnieć moją własną książkę Teologia della liberazione. Un salvagente di piombo per i poveri, opublikowaną w roku 2014 i promowaną przez włoską TFP. Krytykuję w niej mocno skłonność papieża Franciszka do teologii wyzwolenia. Nie wspominając już o bardziej autorytatywnych inicjatywach, jak dubia kardynałów, manifesty biskupa Athanasiusa Schneidera, listy abp. Viganò i tak dalej. Demonstracja w zeszłym tygodniu w Rzymie była jedynie ostatnim aktem z tej serii.

 

Wspomniawszy o tym, jest oczywiste, że Włosi są raczej apatyczni, jeśli chodzi o stanięcie twarzą w twarz wobec kryzysu w Kościele, w porównaniu do innych narodów. Trudno udzielić wyczerpującego wyjaśnienia, gdyż wymagałoby to uwzględnienie wielu czynników, niektórych psychologicznych, innych socjologicznych. Jednym z powodów są bliskie związki państwa włoskiego i Watykanu. Kościół we Włoszech zasadniczo zależy od państwa.

 

Stwarza to wśród wyższego duchowieństwa mentalność typu „nie kiwajcie łodzią”, która przenika do księży i wiernych. Typowym przykładem jest aborcja. Włochy to jedyny kraj na świecie, w którym aborcja została wprowadzona przez katolików – w roku 1978. Od tamtej pory włoscy biskupi nieustannie sprzeciwiają się próbom unieważnienia Ustawy nr 194.

 

W tym rozumieniu pontyfikat papieża Franciszka otworzył wielu oczy. Zaszedł on tak daleko, że w końcu zaczyna się pojawiać jakaś reakcja. Spadek jego uczestnictwa w publicznych audiencjach na placu św. Piotra jest wiele mówiącym znakiem. Mam jedynie nadzieję, że reakcja ta będzie narastać i doprowadzi do ostatecznych konsekwencji. Mam także nadzieję, że nie splami ona czci, jaką powinniśmy mieć dla tronu św. Piotra, która jest transcendentna wobec indywidualnych papieży.

 

CM: Jest pan ekspertem od teologii wyzwolenia, której wpływ na światowy Kościół jest bardzo niedoceniany, szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że wielu katolickich intelektualistów i obserwatorów watykańskich lekceważy potężną siłę teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej. Jakie znaczenie ma teologia wyzwolenia dzisiaj? Jak katolicy powinni ją rozpoznawać i zwalczać?

 

JL: Ogólne znaczenie teologii wyzwolenia zmniejszyło się po potępieniu jej przez papieża Jana Pawła II w roku 1984, a w szczególności po tym, jak komunistyczna utopia, która nią kierowała, skończyła się katastrofą. Wraz z papieżem Franciszkiem teologia wyzwolenia powróciła. Oficjalnie „weszła do normalnego życia Kościoła” według ówczesnego rzecznika ks. Federico Lombardiego. Ojciec Gustavo Gutiérrez, założyciel teologii wyzwolenia, jest honorowany w Watykanie, tak jak inni przedstawiciele tego nurtu. Leonardo Boff, suspendowany franciszkanin, potępiony przez Jana Pawła II, afiszuje się swoją przyjaźnią z Franciszkiem oraz uczestnictwem w pisaniu encykliki Laudato Si.

 

Już w roku 1980 na światowym kongresie, jaki odbył się w siedzibie głównej Maryknoll w Nowym Jorku, przedstawiciele teologii wyzwolenia zdecydowali zdystansować się wobec starego marksizmu – utożsamianego z epoką polityczną już się kończącą – i przesunąć w stronę bardziej radykalnych horyzontów.

 

Tak oto zaczęli oni badać nowe granice rewolucji, mnożąc nowe doktryny, takie jak teologia feministyczna, teologia homoseksualna, teologia czarna, teologia indiańska, teologia ekologiczna i tak dalej. Tak jak uczestniczyli w rewolucji komunistycznej, tak teraz uczestniczą w tych rewolucjach kulturowych, twierdząc, że nadają im „teologiczny” sens i w taki sposób zbierają katolickie wsparcie.

 

CM: Dwa dni temu Church Militant podał wiadomość, że skompromitowany kard. Theodore McCarrick mógł być potajemnie szkolony przez sowieckich komunistów w Europie w celach infiltracji Kościoła w Stanach Zjednoczonych. Czy mógłby pan wyjaśnić naszym czytelnikom, w tym konkretnym momencie historii Kościoła, jaka jest korelacja pomiędzy teologią wyzwolenia (strategią dezinformacji wykorzystywaną przez KGB dla infiltracji Kościoła katolickiego) a szalejącą akceptacją homoseksualizmu w najwyższych szeregach Kościoła?

 

JL: Przede wszystkim powiedzmy jasno, że teologia wyzwolenia nie została stworzona przez KGB, pomimo twierdzeń sowieckiego generała Iona Mihaia Pacepy. Jest to rezultat wiekowego procesu, który zaczął się od liberalnego katolicyzmu w XIX wieku, trwał wraz z modernizmem na początku XX wieku, stał się nouvelle theologie w połowie wieku XX i w końcu doprowadził do teologii wyzwolenia w latach sześćdziesiątych XX wieku.

 

Rewolucyjna infiltracja w Kościele zaczęła się wraz z renesansem, osiągając punkt kulminacyjny w czasie rewolucji francuskiej wraz z tak zwanym „Kościołem Konstytucyjnym”. Nie jest to w żadnej mierze wynalazek KGB.

 

Sowieccy analitycy faktycznie dostrzegali znaczenie tych rewolucyjnych rozwiązań w Kościele i stworzyli specjalny wydział w Sowieckiej Akademii Nauk po to, aby je promować. Ten wydział działał zarówno wewnątrz katolicyzmu, szczególnie w Ameryce Łacińskiej, jak i wewnątrz protestantyzmu, szczególnie w Światowej Radzie Kościołów.

 

Jedną z głównych postaci sowieckiej infiltracji w kościołach był obecny patriarcha Moskwy, Cyryl, agent KGB, który swoją drogą wspierał teologię wyzwolenia.

 

Siłą napędową wszystkich nurtów rewolucyjnych, łącznie z teologią wyzwolenia, jest pragnienie całościowego „wyzwolenia” z wszelkich ograniczeń.

 

W starym marksizmie oznaczało to wyzwolenie proletariuszy ze starego systemu ucisku stworzonego przez burżuazję. W nowej teologii oznacza to wyzwolenie z każdej sytuacji postrzeganej jako ucisk. W tym szerszym rozumieniu homoseksualista jest „proletariuszem” potrzebującym wyzwolenia. Innymi słowy akceptacja homoseksualizmu i teologia wyzwolenia idą ręka w rękę, jedno i drugie wyrasta z tej samej mentalności rewolucyjnej.

 

CM: „Last but not least” –  chcielibyśmy usłyszeć o pana osobistych spostrzeżeniach na temat szczytu poświęconego nadużyciom seksualnym oraz o tym, jaka jest według pana rola katolickich świeckich w oporze przeciwko wewnętrznemu podkopywaniu moralności katolickiej.

 

JL: To, że papież musiał zwołać szczyt biskupów, by omówić nadużycia seksualne w Kościele jest już wyraźnym znakiem tego, jak daleko zaszedł kryzys moralny. Bardzo martwi mnie rezultat tego szczytu. Wątpię, że przedstawi jakieś rozwiązanie. Po pierwsze z powodu odmowy zajęcia się przyczyną, którą jest akceptacja homoseksualizmu. Jak można mówić o pedofilii i zamykać oczy na fakt, że ponad 80 procent przypadków pedofilii to epizody homoseksualne?

 

Po drugie z powodu odmowy podjęcia kwestii korzeni tych wszystkich problemów: mentalności permisywnej wprowadzonej do Kościoła dużo wcześniej przed Soborem Watykańskim II. Jest to mentalność egalitarystyczna i libertariańska, która skaziła wszystko, począwszy od teologii, poprzez zasady moralne, skończywszy na liturgii. Albo zajmiemy się tą mentalnością, proponując zasadnicze nawrócenie – to znaczy zwrot o 180 stopni – albo na zawsze utkniemy w jej następstwach.

 

Wreszcie, ponieważ dostrzegam pewną niechęć do głoszenia jasno i głośno przeciwieństwa tego całego bałaganu moralnego: czystości. Zakończę przytaczając swobodnie fragment artykułu prof. Plinio Corrêa de Oliveiry:

 

Aby przywrócić moralność w Kościele konieczne jest przywrócenie w duszach pragnienia powagi, prostoty i umartwienia. Tego i czegoś jeszcze, co można wyrazić jednym słowem – słodkim jak plaster miodu, pachnącym jak lilia, a jednak wybuchowym jak bomba. Tym słowem jest czystość. A tuż za nią postępują jej dwie siostry, nie mniej słodkie, nie mniej układne i z nie mniejszą mocą. Są to dziewictwo i honor.

 

Dopóki to się nie stanie, jak możemy mieć nadzieję na rozwiązanie obecnej sytuacji?

 

Źródło: ChurchMilitant.com

Tłum. Jan J. Franczak

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
twitter:@Promuj
Jeśli wierni nie będą ostro reagować, to już po KK.
poli
Jak przeczytałem tytuł, to pomyślałem że będzie coś o pedofilii, bo to jest chyba obecnie główna przyczyna tegoż kryzysu. Jak świeccy powinni zachowywać się wobec niego? To wydaje się dość istotnym pytaniem.
Zbigniew
Trzeba przypominać hierarchom, że nie wolno milczeć, gdy dzieje się zło np. Warszawa czy gloryfikować ludzi niegodnyh Gdańsk.