Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
18   WRZEŚNIA   2019 r.
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Imieniny obchodzą:
Stanisław, Irena, Stefania, Józef
 
Polonia Christiana nr 57       FELIETONY
Krystian Kratiuk

Sześć prawd niewiary

Sześć prawd niewiary

Jeden, święty, powszechny i katolicki. Wierzysz w taki Kościół? Toś jest cymbał, dyletant, zaściankowiec i zmurszały tradycjonalista, co to nie dość, że liczy modlitwy i brnie w kierunku herezji neopelagianizmu, to na dodatek jest bezdusznym fanatykiem czyniącym z doktryny ideologię. Ponadto, dzielisz Kościół i ciągle stwarzasz problemy.

 

Czy tego typu słowa pod swoim adresem możemy dziś usłyszeć z prasy lewicowej? Z ust liberalnych spikerów w telewizji? Przeczytać na popularnych portalach internetowych? Owszem, ale nie tylko. Słowa te słyszymy z ust przedstawicieli władzy. Jakiej władzy? Czyżby urzędników ONZ? Biurokratów z UE? Członków polskiego rządu?! Nie. Z ust najwyższych przedstawicieli władzy… kościelnej.

 

Oczywiście nie wszystkich, za to wielce prominentnych. Trudno więc dziwić się katolikom mniej znaczącym w kościelnej hierarchii, że podchwytują te słowa, w związku z czym z dnia na dzień powiększa się grono katolików walczących. Czyżby więc powrót do idei Ecclesia militans? Nic z tych rzeczy. Chodzi o katolików walczących z… katolikami wiernymi Tradycji i kościelnemu Magisterium. Rośnie ich liczebność oraz brawura w podejmowaniu rękawicy – głównie oczywiście w internetowych komentarzach.

 

Warto się więc zastanowić, jakiego Kościoła chcieliby ci nasi bracia, którzy – często nie z własnej winy – pogubili się i odeszli w świat marzeń o nowym „Kościele”. Nie z własnej winy, bo trudno przecież mieć pretensje do wiernych, którzy ufają słowom biskupów i innych duchownych, z radością powielanych na stronach neokatolików. Oto więc spis prawd nowego Kościoła, który chcą budować neowalczący:

 

Po pierwsze: w czasach Pana Jezusa nie było dyktafonów. Stąd nie można uznać, że Chrystus powiedział to, co zapisano na kartach Ewangelii. Nie trzeba więc trzymać się litery Pisma Świętego, ale jego „ducha”, który postępowi kapłani sami będą interpretować – jak kto chce, dla każdego coś miłego.

 

Po drugie: skoro wszyscy chrześcijanie wierzą w Chrystusa, to trzeba wszystkim – bez żadnych warunków wstępnych – umożliwić przyjmowanie Komunii Świętej. I nie jest ważne, czy chrześcijanin ów jest akurat w stanie grzechu ciężkiego, czy też może w ogóle jest… poza Kościołem. Czy to kalwin, czy luteranin, należy mu się Komunia Święta z samej racji posiadania przezeń godności ludzkiej! A że nie wierzy w realną obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie? A że nie wierzy w dziewictwo Niepokalanej? A że jego upór w trwaniu w grzechu niesie zgorszenie dla innych? Nic to! Należy się!

 

Po trzecie: nie trzeba się za dużo modlić. Nabożeństwa nie są zbyt popularne wśród młodzieży, a skoro młodzież jest przyszłością Kościoła, to pod nią musimy wszystko skroić. Modlitwy więc nie trzeba zbyt nachalnie promować – jeśli już, to spotkania, braterstwo i szeroko pojęta miłość. Pan Bóg nie liczy naszych paciorków, trzeba być po prostu dobrym człowiekiem. A jeśli już się modlić – to koniecznie z innowiercami, z buddystami, muzułmanami i innymi. Bo Bóg jest wszystkich.

 

Po czwarte: Bóg kocha wszystkich ludzi, nie tylko mężczyzn, więc dopuszczenie do stanu kapłańskiego wyłącznie osób płci męskiej zakrawa na kpinę i skandal. Diakonisy więc to absolutne minimum; kapłanki i biskupki muszą stanowić kolejny krok na tej drodze. A kto się z tym nie zgadza, ten nie rozumie Bożego planu zbawienia, który jest dla wszystkich, nie tylko dla mężczyzn. A ci przecież już swoje porządzili.

 

Po piąte: księża – jeśli już są mężczyznami – powinni mieć żony. Bo jakże to tak, przecież chłop bez baby nie wytrzyma, to okrutne, nieludzkie i nieżyciowe. Chyba, że homoseksualista – on może żyć bez kobiety, bo przecież miłość to najpiękniejszy dar, a sam Pan Jezus nigdy nie powiedział nic złego o gejach. Trzeba więc czym prędzej znieść celibat, jednocześnie zmieniając podejście do związków jednopłciowych.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie