Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
30   MARCA   2020 r.
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Imieniny obchodzą:
Amadeusz, Amelia, Kwiryn
 
Polonia Christiana nr 14       CYWILIZACJA
sonda

W obliczu smoleńskiej tragedii

W obliczu smoleńskiej tragedii

Kiedy w sobotę 10 kwietnia w lesie pod Smoleńskiem roztrzaskał się samolot wiozący na pokładzie Prezydenta RP, dowódców Wojska Polskiego, parlamentarzystów, prezesów NBP oraz IPN, a także duchownych, urzędników i działaczy społecznych, cała Polska zamarła. Dni, które nastąpiły później, były niewątpliwie wyjątkowym okresem w najnowszej historii Polski. Był to czas narodowych rekolekcji, wielka manifestacja patriotyczna i – co najważniejsze – religijna, w której centrum znajdował się Krzyż. Od tego katyńskiego, pod który zmierzali dostojnicy państwowi, zanim spotkali na swojej drodze śmierć, przez ten ustawiony przed pałacem prezydenckim – symbol bezprecedensowej żałoby narodowej, po krzyże niesione w niemal setce konduktów pogrzebowych ofiar tragedii.

Szczególną odmianę – niestety na krótko – przeszły media. Jakby zdano sobie nagle sprawę, że wiele rzeczy nie uchodzi w tak szczególnym czasie. Z wiodących portali informacyjnych zniknęła więc nachalna erotyka i ogłupiające plotki, telewizje nadawały filmy historyczne i poważne programy publicystyczne, stacje radiowe transmitowały Msze Święte. Wielu Polaków zauważyło nagle ze zdziwieniem, że mogą istnieć media bez niemoralności i epatowania rozmaitymi formami zła. Byli i tacy, dla których ta sytuacja była nie do zniesienia, jednak z zaciśniętymi zębami musieli dać się ponieść fali patriotycznego uniesienia i powstrzymać – przynajmniej na pewien czas – od protestów przeciwko obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej.

Tymczasem właśnie ta obecność prowokowała naszych rodaków do stawiania sobie pytań, nie tylko o bezpośrednie przyczyny tej tragedii, ale i jej symbolikę, sens i konsekwencje. Jedni budowali legendę zmarłego prezydenta, tłumacząc, że umocni ona wśród Polaków autorytet władzy i poczucie wspólnoty narodowej. Inni martwili się, że spetryfikuje ona pozycję obecnego układu partyjnego, na wiele lat uniemożliwiając stworzenie ośrodka konserwatywnego na prawo od chadeckiego PiS-u. Jedni tworzyli rozmaite teorie: doszukując się przyczyn katastrofy czy to w neoimperialnych dążeniach Rosji, czy to próbie usunięcia przez Brukselę do pewnego stopnia niezależnych polityków. Inni zastanawiali się jedynie nad tym, jak podziękować władzom Rosji za ich ludzką reakcję, tak, jakby nie była ona czymś naturalnym. Dla wielu najistotniejszy był fakt, że dzięki ofierze z życia części współczesnej elity, cały świat usłyszał o hekatombie sprzed 70 lat – sowieckiej zbrodni w Katyniu. To z kolei martwiło innych, którzy bali się, że Polska znów przez lata skupiać się będzie na własnej martyrologii, przegranych powstaniach i epatować świat swoimi ofiarami, zamiast stać się nowoczesnym i silnym państwem (jakby jedno z drugim nie mogło iść w parze). Jedynie nieliczni zastanawiali się nad tym, czego Bóg chce od Polaków, dając im tak wymowne znaki.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj