Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
13   SIERPNIA   2020 r.
Św. Hipolita, męczennika
Św. Jana Berchmansa
Św. Hipolita, męczennika
Św. Jana Berchmansa
NMP Kalwaryjskiej
IV Objawienie w Fatimie
Imieniny obchodzą:
Hipolit, Diana, Gertruda
 
Polonia Christiana nr 4       Dossier: Edukacja czy indoktrynacja?
Paweł Toboła-Pertkiewicz

W sidłach oświaty

W sidłach oświaty
W słynnym Folwarku zwierzęcym George’a Orwella jest scena, którą warto przytoczyć: Chciałabym zobaczyć swoje dzieci – mówi do rządzących farmą świń matka szczeniąt. Nie, nie możesz ich zobaczyć – odpowiadają świnie. – Dlaczego, to przecież moje dzieci? – pyta. – Gdybyś właściwie myślała, byłabyś zadowolona ze specjalnej edukacji, jaką im zapewniamy. Na pewno nie chciałabyś działać na niekorzyść własnego dziecka… Dzisiejszy system edukacyjny to nic innego jak przeniesienie do świata realnego sceny z noweli brytyjskiego pisarza. A nawet więcej, życie przerosło wyobrażenia autora.

Uczeń w obecnym systemie edukacyjnym jest niczym innym jak królikiem doświadczalnym kolejnych ministrów i urzędników z ministerstwa. Rodzice nie mają niemal żadnego wpływu na to, czego i jakimi metodami są ich dzieci nauczane. Wreszcie, w obecnym systemie edukacyjnym łamane są prawa dzieci, prawa rodziców i zdrowy rozsądek.
Przy okazji każdej zmiany politycznej w systemie szkolnym dochodzi do istnej rewolucji. Niemal z dnia na dzień, uczeń otrzymuje nową „podstawę programową”, nowy „kanon lektur”, dochodzą nowe przedmioty. Politycy wmawiają społeczeństwu, że to wszystko oczywiście dla dobra dziecka, jego przyszłego życia, a pośrednio jest to także korzystne dla rodziców, gdyż państwo zdejmując z nich odpowiedzialność za dzieci, daje dorosłym więcej czasu na załatwianie innych spraw. Tymczasem zepchnięcie rodziców na dalszy plan procesu wychowania i edukowania dzieci jest bez wątpienia jedną z największych tragedii naszych czasów.
Wzrost przestępczości, zwyrodnienie dużej części młodzieży, brak jakichkolwiek wartości, jakimi kierowałaby się w życiu, to tylko niektóre ze skutków państwowego, przymusowego systemu edukacyjnego. Jeśli mamy do czynienia z powszechnym narzekaniem na młodzież, winą za to nie możemy obarczać tylko rodziców, lecz przede wszystkim państwo i urzędników, którzy w swej pysze uznali, że wiedzą lepiej niż rodzice, jak wychować i wykształcić kolejne pokolenia. Temu wszystkiemu towarzyszy radykalne obniżenie poziomu nauczania, prowadzące w zasadzie do sytuacji, w której szkoły masowo opuszczają ludzie niezdolni do samodzielnego myślenia, słowem: umysłowi analfabeci, potrafiący co prawda czytać, ale nierozumiejący, co z tego wynika.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie  
 
 
 
 
 
 
drukuj