Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
WTOREK 02 CZERWCA
Św. Marcelina i Piotra
Bł. Sadoka i towarzyszy
Św. Marcelina i Piotra
Bł. Sadoka i towarzyszy
Imieniny obchodzą:
Marcelin, Marianna, Piotr
 

Wybór Bożej Mądrości

Data publikacji: 2019-12-24 12:20
Data aktualizacji: 2019-12-25 06:28:00
RELIGIA

Ułożyła Go w żłobie, bo miejsca dla Nich nie było w gospodzie. Zdawać by się mogło, że to tylko konieczność, przypadek zmusiły Maryję do urodzenia Syna w stajence i do złożenia Go w żłobie. Ale wiemy dobrze, że jest to wynik nie przypadku, lecz rozmyślnego wyboru. Wyboru Przedwiecznej Miłości, Mądrości nieskończonej i Wszechmocy.

Ten, który – jak powiada król-prorok – „namiot swój rozbił w słońcu”
(Ps. XVIII, 6), mógł niewątpliwie znaleźć sobie miejsce w gospodzie małej mieściny. Mógł urodzić się w pałacu Heroda czy Cezara lub przyjąć na Kapitolu hołd rzymskiego Senatu. Ale czyż tak czyniąc postąpiłby inaczej i lepiej aniżeli ziemskie potęgi, które przychodził obalić? Jakież wyzwolenie przyniósłby wtedy nędzarzom i cierpiącym, których pragnął pocieszyć i uwolnić z więzów?

Tylko w taki sposób mógł przybyć na świat Ten, który wszystko posiadając, niczego nie potrzebował sobie przywłaszczać, który przeciwnie – przynosił ze sobą pełnię bogactw i darów. Toteż wybrał to, co najuboższe, aby nasycić je hojnością, to, co najpokorniejsze, aby je wywyższyć, to, co jest niczym, aby je uczynić czymś. I tak objawił swoją szczodrobliwość i potęgę na równi z miłosierdziem i miłością.

Trzeba było, ażeby Mądrość Przedwieczna odsuwając od siebie sztuczną wielkość zdemaskowała ukryty w niej fałsz, a poślubiając pokorę objawiła, na czym polega wielkość istotna. Odnowiciel ludzkiej natury uwikłanej w pożądliwość i pychę nie mógł jej naprostować inaczej niż kładąc cały urok swego Bóstwa na szalę cierpienia i nędzy. Tak. Bóg Wszechmocny, dobry i nieskończenie mądry, mógł tylko urodzić się w stajence i skonać na krzyżu. Nikt jednak nie ośmieliłby się twierdzić, że jedynie takie narodzenie i taka śmierć godne były Boga, gdyby nędzna stajenka i narzędzie potwornej kaźni pozostały tylko tym, czym były, gdy Bóg zaślubiał ich wzgardę.

Ale niebawem ludzkość, jakby urzeczona, padnie przed nimi na kolana. Stajnia przeobrazi się w strzeliste katedry, a krzyż – w godło chwały i przedmiot pociechy. Żłób i krzyż staną się źródłem słodyczy i mocy, szkołą mądrości i świętości, ogniskiem światła i kultury. Dwadzieścia wieków chrześcijaństwa jest zaledwie zaczątkiem rozwoju i postępu ich pełni. A gdy zważymy, że ten wymowny cud zgadza się we wszystkich szczegółach z zapowiadającymi je proroctwami, jakżebyśmy mogli w obliczu tylu dowodów Wszechmocy, Mądrości Nieskończonej i Najwyższego Miłosierdzia nie uwielbiać i nie wierzyć?


Św. Teodot z Ancyry przemawiając wobec soboru efeskiego (rok 431) zgromadzonego we wspaniałej bazylice wzniesionej na cześć Matki Bożej przez to miasto, ongiś tak z gruntu pogańskie, powiedział z owym właściwym Grekom krasomówstwem, które w chrześcijaństwie znalazło tak godny przedmiot natchnienia:


„Pan nie znalazłszy miejsca, gdzieby mógł zamieszkać, został złożony w żłobku. I to ubóstwo Jego kolebki staje się cudownym znakiem proroczym. Został On bowiem złożony w żłobku jak gdyby dla zaznaczenia, że przyszedł, by stać się paszą tych, co są jako zwierzęta bezrozumne. Bo w tym stanie Słowo Boże pociągnęło ku sobie ubogich i bogatych, mędrców wymownych i tych, do których nie dociera znaczenie słów. Żłobek stał się rodzicem Stołu Pańskiego. Bóg został złożony w żłobku, aby na ołtarzu stać się pożywieniem wiernych. A podobnie jak żłobek stał się obrazem Stołu świętego, tak z Dziewicy zrodziły się chóry dziewic, nędzna stajenka betleemska wyrosła wspaniałością bazylik, powijaki krępujące członki Boga-Dziecięcia wyzwoliły świat z więzów grzechu. Wszystkie szczegóły Jego nędzy zamieniły się w podziwiane przez was cuda, a sama ta nędza zrodziła wszystkie te bogactwa… Jakżeby się tedy gorszyć można krótkotrwałym poniżeniem, które na zawsze wyposażyło w takie skarby? Czyż można wspomnieć o tym ubóstwie nie biorąc zarazem w rachubę wszystkich zysków, jakie przyniosło ono światu? Czyż można niegodną Boga zwać niewolę, która nas wyzwoliła z piekielnej tyranii?

 

Auguste Nicolas, ks. Eugeniusz Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, Agencja Wydawnicza Ad Oculos, Warszawa-Rzeszów 2005, s. 177-178. 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj