Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
CZWARTEK 17 PAŹDZIERNIKA
Św. Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika
Św. Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika
Imieniny obchodzą:
Ignacy, Lucyna, Małgorzata, Wiktor
 

Wybory i LGBT. Czy na pewno wszystko jasne?

Data publikacji: 2019-10-08 08:00
Data aktualizacji: 2019-10-08 15:15:00
OPINIE
fot. Jacek Szydlowski / FORUM

Dawno nie byliśmy świadkami równie mało interesującej kampanii wyborczej, w której karty wydają się już dawno rozdane, a oponenci rządzącej partii odgrywają swój teatr jedynie z obowiązku. W przedwyborczym marazmie umyka jednak jeden z najważniejszych tematów – stosunek do postulatów środowisk LGBT+. Wydaje się, że czytając wyborcze programy otrzymujemy jasne stanowisko każdego z komitetów. Ale czy na pewno?

 

W awangardzie rewolucji

W awangardzie seksualnej rewolucji znajduje się – tu bez niespodzianek – SLD, pod którego szyldem startują także kandydaci Wiosny i Razem. Wymieniony w programie „obowiązkowy, wolny od ideologicznych nacisków przedmiot [szkolny], który będzie koncentrować się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o zdrowiu i seksualności człowieka” to nic innego jak chęć wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej; można się domyślać, że w myśl standardów WHO.

 

W tym punkcie lewica przyznaje, że marzy im się edukacja na wzór niemiecki i innych krajów Europy, gdzie zabronione jest nawet wypisanie uczniów z zajęć edukacji seksualnej jeżeli ich program nie spodoba się rodzicom! A bzdury o „wolnych od ideologicznych nacisków” zajęciach można włożyć między bajki. Standardy Edukacji seksualnej WHO to bowiem nic innego jak jeden wielki ideologiczny manifest, który nie dość, że jako źródło w większości cytuje sam siebie, to jeszcze bazuje na obcych współczesnej nauce aksjomatach, np. koncepcji panseksualizmu, zgodnie z którą dzieci mają być istotami seksualnymi od urodzenia (dlatego od najmłodszych lat winny być edukowane w tym zakresie – sic!).

 

W programie lewicy znajdziemy także hasła „równości małżeńskiej i związków partnerskich dla wszystkich”. O ile związki partnerskie możemy pozostawić bez komentarza, bo wiele na ten temat na łamach PCh24.pl już pisaliśmy, to bardzo ciekawie brzmi hasło „równości małżeńskiej”. Zapytany o to pojęcie przeciętny Polak odpowie zapewne, że bardzo mu się podoba. Bo przecież któż w nowoczesnym świecie nie chciałby równości w małżeństwie? Problem w tym, że nie chodzi o żadną sprawiedliwość, ale o wprowadzenie równości pojęciowej pseudozwiązków homoseksualnych z uświęconym przez Boga związkiem sakramentalnym kobiety i mężczyzny! Tak właśnie zmienia się znaczenie pojęć: mamy już „pro-choice” (aborcja), „prawa reprodukcyjne” (in vitro, antykoncepcja), „prawa człowieka” (dyktat LGBT), w końcu „równość małżeńską”- oto przykłady pokazujące, że lewica z powodzeniem stosuje marksizm semantyczny, lub przekładając z polskiego na nasze - kłamstwo.

 

Zaraz za SLD w dziedzinie promocji obyczajowej rewolucji plasuje się Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni). Znajdujące się w ich programie „usankcjonowanie prawne stałego związku bliskich sobie osób” czy „prawo do dziedziczenia i informacji medycznej” to nic innego jak afirmacja związków partnerskich. Natomiast bardzo interesująco brzmi punkt „państwo chroniące przed dyskryminacją”. Czyżby KO sugerowała wprowadzenie karania „mowy nienawiści”, będącej w istocie pałką na każdy przejaw krytycyzmu wobec postulatu środowisk LGBT? Jedno jest pewne: pod rządami PO-KO wszelkiej maści zwolennicy ideologii LGBT będą bez przeszkód maszerować we wszystkich miastach Polski, „tolerując” na śmierć całe społeczeństwo…

 

Stanowczy sprzeciw nie taki stanowczy

Ale przecież taka sytuacja ma już miejsce – i to w czasie rządów rzekomo najbardziej przeciwnej tęczowym środowiskom partii! Nowy Sącz, Rzeszów, Białystok, Lublin – to tylko przykłady miast gdzie obwoźny cyrk LGBT zdołał zorganizować swoje manifestacje. Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. PiS mimo głośnych zapowiedzi rozkłada ręce – wszystko rozgrywa się na poziomie samorządowym, gdzie władza centralna ma niewiele do powiedzenia. Partia rządząca może prężyć muskuły, posługiwać się wojowniczym językiem i szlachetnymi zapowiedziami, ale tak naprawdę swoje działania sprowadza jedynie do przybrania roli hamulcowego zmian niesionych przez obyczajową rewolucję.

 

A przecież można inaczej! Przypomnijmy, że w Polsce nadal obowiązuje – mimo przedwyborczych zapowiedzi jej wypowiedzenia – Konwencja Stambulska, będąca prawną podstawą sankcjonującą wiele tęczowych inicjatyw (Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar powoływał się na dokument broniąc słynnych „tęczowych piątków” w polskich szkołach). Jarosław Kaczyński et consortes zarzekają się, że w Polsce nigdy nie będzie przyzwolenia na homośluby i ideologię gender. - Jeżeli ktoś sądzi, że jest pięćdziesiąt kilka, a czytałem, że nawet osiemdziesiąt kilka płci, to jest to ofensywa przeciwko zdrowemu rozsądkowi – przekonuje prezes PiS. A gdzie po raz pierwszy w prawie międzynarodowym wprowadzono rozróżnienie na płeć społeczno-kulturową (gender) i biologiczną (sex), oraz opracowano wytyczne nakazujące wprowadzać je w edukacji, kulturze, prawie w każdej innej dziedzinie życia społecznego? Otóż właśnie w niewypowiedzianej wciąż Konwencji Stambulskiej! W kontekście obowiązywania na terenie Polski tego dokumentu Rady Europy, wszystkie, nawet najbardziej radykalne słowa partii rządzącej nic nie znaczą.

 

Wiarygodności słowom liderów PiS nie dodaje też lektura programu partii. W 220 stronicowym dokumencie jest co prawda mowa o przeciwstawieniu się „ideologicznemu atakowi na rodzinę”, ale hasło LGBT nie dość, że nie występuje ani razu, to w całym dokumencie próżno szukać zdecydowanego sprzeciwu wobec prób wprowadzenia związków partnerskich czy homoślubów. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w sprawie wspomnianej Konwencji Stambulskiej; w programie przedwyborczym nie było o tym ani słowa, mimo, że stanowcze deklaracje publiczne składała w tym kontekście m.in. Beata Szydło.

 

Do tego dochodzi wielokrotnie przywoływany na łamach naszego portalu schemat, który najlepiej można scharakteryzować słowami; polityka szantażu. „Co będzie jak my przegramy? (…) Nic nie jest przesądzone na zawsze” – takimi słowami starał się przekonywać do poparcia PiS minister Piotr Gliński, odpowiadając na pytanie dotyczące ochrony życia w Polsce. Takie myślenie równie dobrze możemy zaobserwować w podejściu do postulatów środowisk LGBT; „dopóki rządzimy, w Polsce nie będzie homoślubów”. PiS w oczach wyborców ma się zatem jawić jako jedyna siła chroniąca nas przed ofensywą destrukcyjnej ideologii, ale absolutnie nie robiąca nic, by zapobiec próbom zainstalowania w polskim prawie rewolucji obyczajowej w przyszłości.

Wyborca zmiennym jest

Sam prezes Kaczyński przekonywał, że PiS wierzy w zasady jakimi kieruje się polski wyborca – a więc w sprzeciw wobec pseudozwiązków homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci. Ale polski wyborca się zmienia. Coraz więcej młodych ludzi nie widzi problemu w usankcjonowaniu prawnym związków niekoniecznie kobiety i mężczyzny. Obecny obóz władzy jest przecież absolutnie bezbronny wobec zmian postępujących na płaszczyźnie kulturowej. A, jak dowiadujemy się z opublikowanej na łamach „DoRzeczy” strategii środowisk LGBT dla Polski, do 2025 roku ma w Polsce obowiązywać ustawa „o równości małżeńskiej”, czyli prawo zezwalające parom homoseksualnym na zawieranie „małżeństw”. Będzie ich wtedy, w relacji do ogółu małżeństw, półtora procent – wynika ze szczegółowej strategii organizacji Miłość nie Wyklucza.

 

„Założenie jest takie, że ludziom łatwiej będzie się pogodzić ze stopniowymi zmianami, do których będą mieli się czas przyzwyczaić, a których ostatecznego celu nie będą dostrzegać. I jest to założenie słuszne, bo tak zadziałało to wszędzie tam, gdzie lobby LGBT udało się rozbić tradycyjny ład społeczny i zrealizować swoje najdalej nawet idące postulaty. Często też te środowiska wykorzystywały efekt wahadła: czas spełnienia ich żądań nadchodził po okresie rządów konserwatystów, gdy do głosu dochodziła lewica. Tak się stało choćby w Hiszpanii, gdy władzę po Partii Ludowej z José Marią Aznarem przejęła Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza z José Luisem Rodríguezem Zapatero. Zapatero spełnił najdalej idące lewicowe postulaty, czego późniejsze rządy Mariano Rajoya z Partii Ludowej już nie odwróciły” – pisze Łukasz Warzecha na łamach „DoRzeczy”.

 

„Ciekawe, czy politycy PiS kiedykolwiek przestudiowali ten przypadek” – pyta.

Pamiętajmy, że – jak powiedział kiedyś prof. Marek Jan Chodakiewicz – polityka to tylko polewa na torcie, wszystkie najważniejsze zmiany zachodzą właśnie w kulturze. Jeżeli tęczowe organizacje z powodzeniem podbiją (a tak naprawdę już podobijają) przestrzeń kulturową naszego społeczeństwa, prawne usankcjonowanie postulatów politycznych tego ruchu stanie się jedynie naturalną konsekwencją. W tym kontekście słowa ministra Glińskiego „nic nie jest przesądzone na zawsze” nabierają całkiem nowego sensu. Dlatego KLUCZOWE jest podjęcie kontrrewolucji, którą zacząć powinno wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej. A o tym, że taka decyzja jest możliwa, świadczy przykład Bułgarii czy Słowacji.

 

Kto „za życiem”?

W programie partii rządzącej dostrzec wyraźnego potępienia edukacji seksualnej i propagandy LGBT w oświacie – zupełnie inaczej na tę kwestię spogląda Konfederacja Wolność i Niepodległość. W programie tej młodej partii wyraźnie wyłuszczono „obronę szkoły przed seksedukatorami i propagandą LGBT” oraz prawo rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z ich wartościami. Tak samo jak partia rządząca, Konfederacja uważa, że rodzina rozumiana jako związek kobiety i mężczyzny, powinna znaleźć się pod specjalną ochroną ze strony rządu. Politycy tego ugrupowania podkreślają jednak, że sfera prywatna – jak sama nazwa wskazuje – nie powinna znaleźć się w obrębie zainteresowania aparatu państwowego.

 

W obronę zdefiniowanej konstytucyjnie rodziny włączył się tez komitet PSL i Kukiz’15. O chrześcijańskich korzeniach naszego kraju, wynikającej z niej tradycji i tożsamości mówił w niedawnej debacie na antenie TVP Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowcy sprzeciwiają się zarówno legalizacji związków partnerskich jak i adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Zatem o zgodzie na postulaty polityczne ruchu LGBT nie może być mowy, zwłaszcza gdy PSL będzie starało się wejść w rolę potencjalnego koalicjanta Prawa i Sprawiedliwości.

 

Weryfikacja już wkrótce

Podsumowując - jeżeli ktoś myśli że jednym aktem wyborczym jest w stanie zadecydować czy obudzimy się w Polsce „500 plus” czy „LGBT plus” to należy jak najszybciej wybudzić go ze snu. Nawet jeżeli wybory wygra strojące się w piórka stróżów moralności Prawo i Sprawiedliwość, nie będzie to oznaczać automatycznej kapitulacji tęczowej ofensywy na Polskę. „Co będzie jeżeli przegramy ? (…) Nic nie jest przesądzone na zawsze” – takie słowa wynikają z postawy sugerującej, że odpowiedzialność za wynik konfrontacji w wojnie cywilizacyjnej spoczywa wyłącznie na barkach partii rządzącej. Czy naprawdę liderzy PiS są przekonani, że sami są w stanie powstrzymać „tęczową zarazę”?

 

Na naszych oczach upadły dwie katolickie potęgi; Hiszpania i Irlandia. Na Półwyspie Iberyjskim socjaliści zalegalizowali „małżeństwa” osób tej samej płci, a aborcja „na życzenie” dopuszczona jest do 22 tygodnia; na zabieg bez zgody rodziców może się zapisać już 16-latka. Mieszkańcy Zielonej Wyspy natomiast w 2015 r. opowiedzieli się za wprowadzeniem homomałżeństw, a już trzy lata później 66,4 proc. społeczeństwa zagłosowało za możliwością legalnego zabijania nienarodzonych dzieci. Skąd przekonanie, że takie scenariusze nie grożą Polsce za 3-5 lat?

 

W kampanii wyborczej można powiedzieć wszystko. Sprawa aborcji eugenicznej czy Konwencji Stambulskiej to dwa przykłady rzucające cień na wiarygodność Prawa i Sprawiedliwości. Zatem wątpliwości co do szczerości intencji, gdy mówi się o jasnej i stanowczej obronie przed inwazją LGBT są w tym kontekście w pełni uzasadnione.

 

Piotr Relich

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Ja
Prawo naturalne.. Ah, anarchia. Anarchia i wolność absolutna. Dajmy ludzkości zginąć z honorem
Judyt
Dobrze jest pluc na lewo i prawo, ale takie artykuly nic nie wnosza a tylko powoduja zniechecenie do wyborow, bo jakoby wyboru nie ma. To glupie szczucie, ktore robi tylko szkode, zadnego pozytku, bo nie ma sensownej alternatywy..
Wioletta
Kierujmy sie Prawem Bozym bo tylko Prawo i Bog jest wieczne .konfederacja to jedyne ugrupowanie ktore w swoim wyborczym programie sprzeciwia sie seksualizacji i lgbt+ jest tez za zyciem od poczecia.to dwa najwazniejsze z programow dotyczace Zbawienia.jezeli wprowadzona zostanie seksualizacja do szkol to koniec polski katolickiej .Chrystus zostanie kolejny raz ukrzyzowany przez letnich katolokow.modlicie sie a przyjmujecie sodomie w swoje polskie progi.zabijacie swoje dzieci ktore nie odrodza sie duchowo.za zycia beda umarle.sodomia to grzech smiertelny.Pan opusci polske bo staje sie poganska.sciagnie na siebie gorycz i zaplate.Pan odda polske w rece wrogow za grzech sodomii i zrobia z nia co zechca..bedziemy pili kielich goryczy.pamietajcie i podejmujcie prawe decyzje aby zawsze i wszedzie miec Pana w sercu.co zasiejecie dzis zbierzecie plon za pare lat.Pan zaczal juz oddzielac chwasty od pszenicy.podniescie glowy i nawracajcie sie.Chwala Tobie Chryste.
Rozczarowany
Jeżeli 4 lata to za mało na wypowiedzenie genderowej konwencji stgambulskiej i przyjęcie obywatelskiej ustawy StopAborcji to i 8 lat nie wystarczy a nawet 12. Czas pozbyć się złudzeń co do PiS, nie zrobili NIC w tej tematyce i nie zrobią bo dla nich liczy się mityczny wyborca centrum a nie jakieś wartości, a jak komus nie pasuje to się Tuskiem postraszy i naiwni znowu zagryzą zęby i zagłosują. Mi sumienie nie pozwala głosować na PiS dlatego poprę Konfederacje. Musi być w sejmie jakaś przeciwwaga dla marksistów od Zandberga i homo od Biedronia.
Krzysztof
W Chrystusie każdy może panować nad popędem seksualnym
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY