Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 50       TEMAT NUMERU: WYBIERAJ ŻYCIE
Rozmowa z Jerzym Kwaśniewskim

Zbrodnia nie może być normą prawną

Zbrodnia nie może być normą prawną

Mam nadzieję, że Polacy zdają sobie sprawę, że jedyną szansą, by Polska ustanowiła nową jakość w zakresie realizacji praw człowieka i potwierdzenia prawdy o naturze człowieka w systemie prawnym, jest jednoznaczne opowiedzenie się po stronie życia. Do tego zmierza obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazujący aborcji – mówi mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

 

Pod obrady Sejmu trafia właśnie obywatelski projekt ustawy wprowadzającej pełną ochronę życia nienarodzonych. Z jakiej inspiracji powstał ten projekt i co legło u jego podstaw?

Jesteśmy przeświadczeni, że nadszedł dobry czas, by w pełni zrealizować konstytucyjną zasadę ochrony życia zawartą w artykule 38. ustawy zasadniczej. To jedno z praw podstawowych Rzeczypospolitej Polskiej. Wynika wprost z zasady ochrony godności człowieka, która stanowi fundament naszego porządku prawnego. Jest niezbywalna, nienaruszalna i ma charakter przyrodzony. Należy się nam z samego faktu bycia ludźmi. Należy się każdemu człowiekowi – również w prenatalnej fazie rozwoju, czyli dziecku poczętemu. Potwierdza ten fakt orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego: zarówno wyrok z roku 1997, jak i opublikowane przez trybunał w roku 2004 jasne stwierdzenie, że jakiekolwiek wątpliwości dotyczące tej zasady należy interpretować na korzyść życia. Te orzeczenia z dyrektywy in dubio – pro vita humana (w razie wątpliwości – na korzyść życia) czynią zasadę konstytucyjną obowiązującą w naszym kraju.

 

Nasz projekt ma na celu realizację tych fundamentalnych założeń. Nie są one respektowane, ponieważ obowiązujące ustawodawstwo, stanowiące pewnego rodzaju ustępstwo poczynione w latach 1993 i 1996 („kompromis aborcyjny” oraz jego późniejsza nowelizacja w duchu lewicowym), pozwala na pozbawianie życia w trzech przypadkach. Wyjątki dotyczą, po pierwsze, dzieci wyróżnionych na podstawie dyskryminacyjnego podejrzenia niepełnosprawności (tak zwana przesłanka eugeniczna). Po drugie – dzieci wyróżnionych na podstawie przesłanki jeszcze bardziej dyskryminującej, to znaczy okoliczności poczęcia. Mamy tu do czynienia z nienarodzonymi, co do których istnieje podejrzenie – bo przecież nie pewność – że ich poczęcie nastąpiło w okolicznościach czynu przestępczego. Oczywiście, nie chodzi tu tylko o gwałt, ale także – na przykład – o dobrowolne współżycie dwóch osób nieletnich, w tym przynajmniej jednej poniżej piętnastego roku życia, bądź o współżycie kazirodcze. Idąc za tym tokiem rozumowania, można by nawet dojść do konkluzji, że również współżycie, które odbyło się publicznie, a więc w sposób siejący zgorszenie, w świetle polskiego prawa uzasadnia odebranie życia dziecku poczętemu w takich okolicznościach.

 

Te wyłączenia w sposób oczywisty są sprzeczne z powszechnym prawem do życia. Zatem naturalnym postulatem jest ich całkowite usunięcie z porządku prawnego.

 

Podobnie i ostatni z wyjątków aborcyjnych, tyczący rzekomej ochrony życia i zdrowia kobiety, nie jest w polskim prawie potrzebny. Z ogólnych zasad prawa cywilnego i karnego wynika bowiem, że w wypadku kolizji dwóch równych sobie dóbr można jedno z nich uchylić dla ratowania drugiego. Dokładnie to zapisujemy w naszym projekcie ustawy, zezwalając na prowadzenie działania leczniczego wobec matki i godząc się ze śmiercią jej dziecka. To dla lekarzy postulat całkowicie naturalny, zawarty także w kodeksie zasad ich etyki zawodowej. Natomiast prawem matki jako pacjenta jest suwerenna i wolna decyzja o zaniechaniu działań leczniczych wobec niej w celu ratowania dziecka. 

 

A zatem, w myśl projektu, nienarodzone dziecko zamiast przedmiotem politycznych targów staje się podmiotem prawa…

„Zdobyczą” socjalistycznej karnistyki z lat pięćdziesiątych było całkowite pozbawienie dzieci poczętych ochrony prawnej. W roku 1993 na krótko ją przywrócono, lecz już trzy lata później Sojusz Lewicy Demokratycznej na nowo wprowadził prawną ochronę ciąży jako element stanu zdrowia matki, pozbawiając jednocześnie prawnej ochrony dziecko poczęte. Konsekwencje tego są zatrważające. W myśl obowiązujących przepisów, jeśli dziecko wskutek błędu w sztuce medycznej umiera w trzydziestym szóstym bądź trzydziestym siódmym tygodniu życia płodowego, lekarz, który dopuściłby się nieprawidłowości prowadzących do śmierci nienarodzonego, nie podlega karze.

 

Mamy w Białymstoku sprawę, w której prokuratura umorzyła takie postępowanie po śmierci dziecka w trzydziestym dziewiątym tygodniu, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego. To zaś opiera się na zapisach prawa karnego, w myśl którego w Polsce ochrona prawna dziecka zaczyna się w momencie pierwszych skurczy porodowych. Kończy się wówczas stan ciąży, a zaczyna życie ludzkie. To trzeba zmienić.

 

Prawna ochrona życia poczętego, która jest pewnym standardem w skali świata (bardzo nieliczne państwa, przeważnie postsocjalistyczne odrzucają taką ochronę), musi zostać wprowadzona, a w ślad za tym przychodzi postulat karania wszystkich osób, które doprowadziły do śmierci dziecka. Na pierwszym miejscu chodzi tu oczywiście o tych, którzy doprowadzają bezpośrednio do „aborcji”, czyli sposobią ku temu środki, produkują i dystrybuują preparaty farmakologiczne i aborcyjne, nakłaniają skutecznie kobietę do poddania dziecka aborcji, a także lekarzy, którzy dopuszczają się pozbawienia życia dziecka poczętego, czy to umyślnie, czy nieumyślnie, wskutek rażących zaniedbań sztuki medycznej.

 

Na końcu musimy oczywiście mówić także o groźbie kary wobec kobiety, która dopuszcza się takiego czynu. W tym przypadku – ze względu na szeroki wachlarz sytuacji, z jakimi możemy mieć do czynienia – jeśliby do takiego czynu doszło nieumyślnie, wskutek niezachowania ostrożności, z góry odstępujemy od jakiejkolwiek karalności takiego czynu. Natomiast gdyby matka pozbawiła swoje dziecko życia w sposób umyślny, dajemy możliwość odstąpienia od wymierzenia kary.

 

Takie zapisy z jednej strony pozwalają nam uniknąć zadekretowania bezkarności zbrodni, a tego typu legalna bezkarność ma tragiczne skutki dla skuteczności prawa oraz jego funkcji wychowawczej i prewencyjnej. Z drugiej strony, otwieramy możliwość szerokiego uwzględnienia okoliczności czynu dla wymierzenia kary konkretnemu sprawcy.

 

Projekt wprowadza również pełen status pacjenta dla dziecka poczętego. Wątpliwość co do tego, czy dziecko poczęte jest pacjentem, powstała na kanwie sprawy profesora Chazana. Okazało się wówczas, iż rzecznik praw pacjenta odmawia takiego statusu dziecku poczętemu, a nienarodzonemu. Była to decyzja całkowicie sprzeczna z praktyką medyczną. Przecież, jak wiemy, na dzieciach poczętych dokonuje się operacji i zabiegów często ratujących życie. 

 

Przeciwnicy pełnej ochrony życia szermują argumentem, jakoby w przypadku jej wprowadzenia kobiety, których dzieci poczęły się w wyniku gwałtu bądź też urodziły niepełnosprawne, pozostawione będą samym sobie.

 

– Nasza inicjatywa znajdzie kontynuację w postaci kolejnych projektów ustaw przygotowywanych już w ramach Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej oraz Instytutu „Ordo Iuris”. Chodzi o zapewnienie opieki i pomocy materialnej rodzinom, w których wychowują się dzieci niepełnosprawne oraz matkom czy rodzinom wychowującym dzieci poczęte w okolicznościach uzasadniających podejrzenie czynu zabronionego. Chodzi oczywiście o te sytuacje, które obecnie uchylają prawną ochronę życia takich dzieci. Chcemy, aby państwo wzięło na siebie prawdziwy obowiązek opieki, a nie posługiwało się więcej skrótem, podsuwając kobietom „rozwiązanie” sytuacji w postaci aborcji. To po prostu wybieg, który umożliwia uniknięcie przez państwo faktycznej odpowiedzialności za życie słabszych. Odpowiednie projekty ustaw przedstawimy posłom już w czerwcu wraz z apelem o przyjęcie ich, zanim ustawa o powszechnej ochronie życia wejdzie pod obrady parlamentu.

 

O projekcie można przeczytać i usłyszeć wiele strasznych rzeczy, na przykład, że każda kobieta, która poroni dziecko, będzie potencjalną podejrzaną o dokonanie tzw. aborcji.

 

To są zarzuty pełne złej woli. Krótka lektura projektu oraz jego uzasadnienia od razu pozwoli każdemu zainteresowanemu wyjaśnić sprawę. Po pierwsze, tam, gdzie mamy do czynienia z samoistnym poronieniem, nigdy nie ma mowy o przestępstwie. Co więcej, jak już wspomniałem, wyłączamy możliwość ukarania matki za nieumyślne spowodowanie śmierci jej dziecka poczętego. Należy przy tym pamiętać, że z perspektywy prawa karnego stan nieumyślności nie jest stanem nieświadomości (czyli braku świadomości tego, że dokonuje się czynu zabronionego), ale jest sytuacją, w której matka nie zachowuje należytej ostrożności. Również w tych sytuacjach wyłączamy możliwość ukarania matki. Wszelkie sytuacje przytaczane w tym kontekście w mediach – jazda na rowerze czy podejmowanie wysiłku fizycznego przez matkę, które w pewnych sytuacjach mogą skutkować utratą dziecka – nigdy nie będą przyczynkiem do wymierzenia kary.

 

Jedyna sytuacja, w której sankcja karna jest potrzebna wobec matki, z uwagi na wychowawczą i prewencyjną funkcję prawa, to umyślne pozbawienie życia dziecka poczętego. W tej sytuacji rzeczywiście przewidujemy karę, aczkolwiek dajemy sądowi możliwość odstąpienia od jej wymierzenia w uzasadnionych przypadkach.

 

Trzeba pamiętać, że prawo karne ma przede wszystkim stać na straży dobra prawnie chronionego. Przewidując karę, w sposób naturalny chronimy życie dziecka. Gdybyśmy odstąpili od możliwości wymierzenia kary, w sposób naturalny zrezygnowalibyśmy z ochrony prawnej dziecka poczętego. Chcąc mu ją zapewnić, jak każdemu innemu dobru prawnemu, musimy sięgnąć również po instrumentarium prawa karnego.

  

Istnieje obecnie ogromny problem tak zwanej aborcji farmakologicznej. Można bez kłopotu sprowadzić zza granicy preparaty wczesnoporonne, a niektóre nawet kupić na receptę w kraju. Czy projekt przewiduje zwalczanie także tego procederu?

 

Mamy przykłady chociażby Irlandii Północnej, gdzie farmakologia aborcyjna jest zakazana i wszyscy, którzy sięgają po takie preparaty, którzy je kupują, mogą się spotkać z sankcją karną. Tak samo – mam nadzieję – będzie również w Polsce po przyjęciu naszego projektu. Jakiekolwiek środki, których stosowanie ma na celu śmierć dziecka, powinny być zakazane, a ich dystrybucja niemożliwa. Gdyby zastosowanie takiego środka doprowadziło do śmierci dziecka, karnie powinien odpowiadać każdy zaangażowany w dystrybucję, zupełnie tak samo jak gdyby dostarczył truciznę użytą w celu zabicia noworodka.

 

A musimy przy tym pamiętać, że wspomniane preparaty wczesnoporonne, niezależnie od tego, że służą uśmierceniu dziecka, stanowią również potężne zagrożenie dla zdrowia i życia matki.

  

Czy proponowana przez Państwa regulacja przewiduje również ściganie winnych zabijania nienarodzonych poza granicami Polski?

 

Wykrywalność tego typu czynów będzie, oczywiście, stanowić pewien problem. Jednak rolą prawa jest nazwanie czynu naruszającego podstawowe normy przestępstwem i przewidzenie sankcji za ten czyn. Państwo polskie musi podejmować pewne działania dla ochrony swoich najmniejszych obywateli, po to by chronić ich prawo do życia. Posłużę się prostą analogią – Polacy mogą teoretycznie korzystać z turystyki seksualnej, na przykład do krajów Oceanii. Z samego faktu, że może się to wiązać z praktycznie niewykrywalnym przestępstwem, chociażby pedofilii, nie możemy wyciągać wniosku, że należy zalegalizować ten czyn na terenie naszego kraju. Państwo i organa ścigania powinny szukać narzędzi do pełnej ochrony dóbr prawnie chronionych, takich jak w tej sytuacji życie dziecka.

 

Fakt zgłoszenia przez Państwa projektu ustawy wzbudził mnóstwo zgiełku. Ze strony antagonistów niewiele jest rzeczowej krytyki, za to ogromna masa dezinformacji. Czy w Pana ocenie jest to celowe działanie obliczone na to, by Polacy nie dowiedzieli się, o co chodzi w projekcie?

 

Tak, oczywiście. Cieszy nas jednak fakt, że ta fala dezinformacji została wylana już w pierwszych tygodniach po zgłoszeniu projektu. Oznacza to, że zanim następuje jego pierwsze czytanie, mieliśmy łącznie około sześciu miesięcy na spokojne wyjaśnienie Polakom, jaka będzie prawdziwa treść i cel tej ustawy, czyli zapewnienie każdemu człowiekowi w naszym kraju pełnej ochrony prawa do życia oraz zobowiązanie państwa do zapewnienia tego prawa wraz z odpowiednimi środkami temu służącymi.

 

Istotnie, ataki na nasz projekt są w dużej mierze niemerytoryczne. Co więcej, wiele z nich świadczy o złej woli tych, którzy się ich dopuszczają. Prosta lektura samego projektu albo jego uzasadnienia – powszechnie dostępnych – pozwala wyjaśnić te wątpliwości, jak chociażby wspomnianą w naszej rozmowie kwestię naturalnego poronienia.

  

Z ust rzecznik klubu parlamentarnego PiS padły pod adresem inicjatorów projektu sugestie kierowania się o motywami i ambicjami politycznymi, w tym chęcią rozbicia prawicy. Jak Pan przyjął to stwierdzenie?

 

W moim przekonaniu tam, gdzie mamy do czynienia z inicjatywą obywatelską, nie ma mowy o polityce w jej rozumieniu partyjnym. Legislacyjne inicjatywy obywatelskie muszą zmobilizować co najmniej sto tysięcy Polaków wokół ważnej albo – powiedziałbym nawet – krytycznej idei. Taką jest w naszej sytuacji pełna ochrona prawna życia – realizacja fundamentalnych, konstytucyjnych praw najmniejszych, czyli dzieci poczętych. W żaden sposób nie można nazywać tego polityką. Co więcej – jestem przekonany, że każdy rząd i każda partia polityczna, która poprze taki projekt, pozwala Polsce stanąć na wysokości zadania i przekuć to wyzwanie na swój własny sukces. Stawką jest tutaj wyniesienie ochrony praw człowieka na najwyższy poziom. Społecznym efektem zaś: wzrost szacunku dla ludzkiego życia. Dotyczy to również osób w podeszłym wieku, będących u ziemskiego kresu, nieuleczalnie chorych, niepełnosprawnych. Nasze działania nie są zatem atakiem politycznym, lecz wręcz przeciwnie – szansą dla polityków na okazanie wierności wartościom, pod których szyldem stawali do wyborów.

 

Odwróćmy sytuację – co czeka nas w przyszłości, jeśli sprawa życia ludzkiego w naszym prawodawstwie nadal nie będzie traktowana fundamentalnie, lecz jako element kompromisu i politycznego targu?

 

Zacznijmy od tego, że lewica nigdy nie szanowała tego „kompromisu”. Został on złamany raptem trzy lata od zawarcia (pierwsze próby jego obalenia nastąpiły już po półtora roku, zostały jednak zablokowane przez weto prezydenta Lecha Wałęsy). Za to po rozpoczęciu prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego niezwłocznie wprowadzono w Polsce „aborcję” na życzenie oraz uchylono prawno‑karną ochronę dziecka poczętego.

 

Mam jednak nadzieję, że Polacy, nauczeni doświadczeniem, pamiętając lata dziewięćdziesiąte w naszym kraju, doskonale zdają sobie dzisiaj sprawę, że jedyną szansą, by Polska ustanowiła nową jakość w zakresie realizacji praw człowieka i potwierdzenia prawdy o jego naturze w systemie prawnym, jest jednoznaczne opowiedzenie się po stronie życia. Warto pamiętać, że w skali całego świata państw bardziej proaborcyjnych niż Polska jest tylko nieco ponad sześćdziesiąt. Natomiast państw, które bronią życia w takim stopniu jak my, bądź bardziej, jest więcej niż sto trzydzieści. Stając po stronie życia, znajdujemy się de facto w klubie większościowym.

 

Nie dajmy sobie wmówić, że to, co wprowadzono w większości państw Europy, jest globalną normą. Nie robimy niczego, co byłoby w świecie nierozpoznawalne. Przeciwnie – dokonujemy rzeczy przez wielu oczekiwanej: oto wreszcie również któreś z państw Europy osiągnie odpowiedni pułap ochrony prawa do życia i być może pozwoli międzynarodowej narracji odnoszącej się do praw człowieka potwierdzić, że to właściwy kierunek.

 

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Roman Motoła 

 

 

 

Tekst został opublikowany w 50. numerze magazynu "Polonia Christiana"



zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie