Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   LIPCA   2020 r.
Św. Tomasza Apostoła
Św. Leona III, papieża
Św. Tomasza Apostoła
Św. Leona III, papieża
Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Tomasz, Anatol, Jacek
 
Polonia Christiana nr 53       CYWILIZACJA
Krystian Kratiuk

Znak (nie)pokoju

Znak (nie)pokoju

Walka o duszę każdego człowieka trwa nieustannie. Nie toczy się jednak wyłącznie na forum wewnętrznym – szatan działa również w życiu społecznym i posługuje się bardzo sprawnymi wojownikami. Dopóki więc nie uświadomimy sobie, że ktoś przeciw nam walczy, dopóty nie będziemy w stanie stawić mu czoła.


 

Atak nie zawsze przychodzi z zewnątrz. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę każdy wybitny wódz – stara się więc zawsze przewidzieć możliwość zdrady, ataku od wewnątrz. Najtrudniejsza pozostaje jednak sytuacja, w której cios pada z obydwu stron naraz: zarówno od jawnego wroga, jak i od długo wspieranego fałszywego przyjaciela. A bywa i tak, że wódz ostrzegany przed buntem we własnych szeregach udaje, iż wszystko jest w porządku. Hoduje tym samym wroga, którego cios będzie bolesny, niespodziewany, a przy tym również spektakularny.


Być może takie właśnie militarne porównania zakiełkowały w umyśle niejednego katolika z początkiem września tego roku. W rozważaniach wielu z nas zapewne po raz pierwszy pojawiło się – w kontekście wiary – słowo „walka”. Oto bowiem dla większości katolików wreszcie jasne stało się, że w Kościele działają organizacje walczące z Jego założycielem i Jego prawami – środowiska, które trudno nazwać inaczej niż homolobby.


Chodzi oczywiście o kręgi, które włączyły się w zorganizowaną ze sporym rozmachem kampanię zatytułowaną w pokrętnie bluźnierczy sposób Przekażmy sobie znak pokoju. Ulice polskich miast zaklejono plakatami obrazującymi uścisk dłoni: jednej z przewieszonym różańcem, drugiej ozdobionej tęczową bransoletką – symbolem od dawna używanym jako znak rozpoznawczy tak zwanych środowisk LGBT, a więc: homoseksualistów, biseksualistów i innych dewiantów. Przekaz obrazu był zarazem jasny i kłamliwy: katolicy akceptują homoseksualizm.


A przecież prawda jest zupełnie inna.


Środowiska homo‑bi‑trans i innych maskujących problemy w sferze seksualnej przedrostków nie poprzestały jednak na samych plakatach. Treść bilbordów mogłaby wszak zostać odczytana wbrew ich woli – jako zwyczajna zachęta do życia w pokoju z katolikami. A wiemy przecież doskonale, że w stosunkach z Kościołem ważne jest dla nich wszystko, tylko nie pokój. W Kościele bowiem żyć w pokoju można wyłącznie na Jego warunkach – a te stanowią dość wyraźną wykładnię: czyny homoseksualne są grzechem, stoją w sprzeczności z ludzką naturą i w żaden sposób nie da się ich pogodzić z katolicką etyką.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie