Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 55       CYWILIZACJA
Jan Bereza

Zrozumieć Ukrainę

Zrozumieć Ukrainę

Dokonując retrospekcji ćwierćwiecza niepodległości Ukrainy, nie sposób uciec od porównania dorobku tego młodego państwa do reform i zmian, jakie zaszły w Polsce po roku 1989. Trudniejszym wyzwaniem jest jednak podjęcie próby zrozumienia miejsca, w jakim stanęła Ukraina dzisiaj, oraz wyborów, jakich na co dzień muszą dokonywać jej obywatele.

 


Trudne doświadczenia narodu ukraińskiego to nie tylko klęski głodu, które wyniszczyły ponad dziesięć milionów ludzi. Zaplanowane przez komunistów ludobójstwo w latach 1921–1923, 1932–1933 i 1946–1947 do dzisiaj rzuca cień na świadomość kolejnych pokoleń. Pamiętam rozmowę z jednym z duchownych na zachodniej Ukrainie, który na bazie własnych obserwacji stwierdził, że w najstarszym żyjącym pokoleniu żywe są dwa marzenia – wyspowiadać się przed śmiercią i mieć pogrzeb z trumną stojącą w kościele. To drastyczne piętno okresu sowieckiego, ale i czasy ustroju komunistycznego ukształtowały miliony ludzi, wypaczając ich sposób myślenia i działania. Dzisiaj można stwierdzić, że ze szczególną szkodą dla budowania nowego państwa.


Patrząc na ostatnie 25 lat historii Ukrainy, a szczególnie na to, jak sukcesywnie postępowała adaptacja starego sowieckiego systemu dla potrzeb niezależnego państwa, można zrozumieć, dlaczego Ukraina stała się de facto sowiecko‑nacjonalistycznym tworem. Świetnym przykładem jest prowadzona ostatnio bardzo krzykliwa kampania desowietyzacji społeczeństwa. Trzeba tu wspomnieć, że władza w państwie nominalnie wykonywana jest dalej przez rady – czyli coś, co nieodmiennie kojarzy się z systemem radzieckim. Czyż to nie absurd, gdy decyzje o pozbyciu się symboli radzieckich zostają uchwalone przez rady? – pisze Wasyl Rasewicz w wydawanym we Lwowie polskim „Kurierze Galicyjskim”. (W imieniu narodu, „Kurier Galicyjski”, 30.09–13.10.2016).

 

Zatrzeć problem


Postsowiecki bagaż widać w sposobie działania instytucji państwowych, które chcą uznania rangi wydarzeń z historii Ukrainy, mniej chętnie rozumiejąc jednak takie oczekiwania ze strony sąsiadów. Jak podał portal „Ukraińska Prawda”, 26 listopada 2016 roku przed Ukraińskim Centrum Kultury w Moskwie doszło do protestu kilkudziesięciu aktywistów na czele z miejskim radnym z rejonu Jakimanka, Dymitrem Zacharowym, którzy uniemożliwili pokaz filmu Głód – 33 poświęconego klęsce głodu na Ukrainie. Rosjanie nazwali go rusofobicznym. Ukraińskie media zareagowały wówczas słusznym oburzeniem. Krańcowo różną postawę przybrały komentarze prasowe i polityczne w przypadku polskiego filmu Wołyń, okrzykniętego na Ukrainie jako ukrainofobiczny. Wskutek protestów Ukraińców Instytut Polski w Kijowie odwołał projekcję, a film do tej pory nie został pokazany publiczności ukraińskiej. Tej bariery mentalnej między prawdą historyczną a dojrzałością społeczną i narodową nie udaje się jeszcze naszym sąsiadom ze wschodu pokonać.

Mimo upływu lat parlament ukraiński poszedł w kierunku – najdelikatniej mówiąc – diametralnie odmiennej interpretacji ludobójstwa na Wołyniu, podczas gdy polski Sejm uznał Wielki Głód za ludobójstwo dokonane na narodzie ukraińskim. Już 16 marca 2006 roku polscy posłowie oddali hołd ofiarom Wielkiego Głodu, uznając go za akt ludobójstwa i wyrażając solidarność z narodem ukraińskim. W listopadzie 2016 roku, przy okazji obchodów pamięci ofiar Wielkiego Głodu, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że zwolennicy zaprzeczania ludobójstwu głodowemu za czasów ZSRS mieszkają w jednym punkcie geograficznym. Dla wszystkich było jasne, że chodzi o Moskwę. Stosując paralelę, można by stwierdzić, że zwolennicy zaprzeczania ludobójstwu na Wołyniu podczas drugiej wojny światowej też mieszkają w jednym punkcie. Tylko tego nie widzą.

Biorąc pod uwagę wrażliwość młodego państwa ukraińskiego na zachwiania ekonomiczne oraz jego podziały społeczne, polityczne, religijne i narodowe można próbować zrozumieć wolę nadmiernej idealizacji własnej przeszłości, co nie oznacza, że należy się z nią godzić.



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie